Janusz40 Janusz40
786
BLOG

O tym także premier nie wiedział

Janusz40 Janusz40 Polityka Obserwuj notkę 15

                            Kontrakt gazowy negocjował z Rosjanami wicepremier Pawlak i przejdzie on do historii jako najgorszy dla Polski kontrakt, dobrze, że od ostatecznej klęski uratował nas unijny komisarz. Premier Tusk chyba nie wiedział, że od czasu publicznej połajanki (wprawdzie telefonicznej, ale nagłośnionej), jaką otrzymał  premier Pawlak od premiera Czernomyrdina - ten nasz były premier w rozmowach z Rosjanami wydaje się być całkowicie pozbawiony kawioru. Gdyby premier o tym wiedział - wówczas do negocjacji wysłałby kogoś innego.

 

                             Premier chyba nie wiedział, że Eugeniusz Kwiatkowski od wbicia pierwszej łopaty w leśny teren, do wybudowania huty i wyprodukowania pierwszej armaty - potrzebował roku i dwóch miesiecy, bo gdyby o tym wiedział, to spowodowałby wybudowanie gazoportu w Świnoujściu przed przystąpieniem do rozmów w sprawie przedłużenia kontraktu gazowego, ponadto gdyby o tym wiedział, to nie urzadzał by gali przy okazji wmurowania kamienia węgielnego po trzech i pół roku od przejęcia władzy; wiedziałby bowiem, że tempo budowy gazoportu jest zbyt wolne i to kilkunastokrotnie.

 

                              Premier nie znał chyba historii międzynarodowych ustaleń dotyczących walki z emisją CO2 do atmosfery.Redukcja CO2 w naszym kraju była zapisana w konwencji klimatycznej ONZ i w tzw. protokole z Kioto w którym na Polskę nałożono obowiązek zmniejszenia emisji o 6% w latach 2008-2012 w stosunku, co niezwykle istotne do roku 1988, który był przyjęty jako tzw. rok bazowy. Tymczasem już w roku 2005 redukcja CO2 w Polsce w stosunku do roku 1988 wynosiła aż 32%  - w ten sposób wypracowaliśmy ponad 500 mln ton „zapasu emisyjnego” CO2, który tylko po obecnych cenach 16 euro za tonę jest wart przynajmniej 8 mld euro. W tym samym czasie wiodące kraje UE nie tylko nie zmniejszyły emisji CO2 ale wręcz ją zwiększyły, a Hiszpania i Portugalia o odpowiednio 48% i 46%. Niestety, te wszystkie atuty nie zostały wykorzystane, a Premier Tusk złożył podpis pod unijnym porozumieniem, które nakazuje nam redukcję CO2 o 20% ale bazą jest nie rok 1988, a rok 2005.

 

                                Redukcję zaczynamy wręcz od początku, a przy uzależnieniu naszej energetyki od węgla w wysokości 94% będzie to nie tylko trudne ale i kosztowne. "Stare" unijne państwa przepychając pakiet klimatyczno-energetyczny, chcąc przekonać Tuska zaoferowały nabywanie praw do ponad normatywnej emisji CO2 od roku 2013 od poziomu 30% i dojście do nabywania 100% uprawnień do ponadnormatywnych emisji CO2 w roku 2020. To przekonało premiera i pożal się Boże ekspertów, którzy mu doradzali.Tyle tylko, że do obliczania tzw. darmowych limitów emisji CO2 w latach 2013-2020 Komisja Europejska bierze tzw. benchmark gazowy czyli emisję dwutlenku węgla generowaną przez 10% najbardziej wydajnych instalacji gazowych w UE

 

.                                  Stawia to Polskę w skrajnie niekorzystnej sytuacji, bo oznacza, że darmowe pozwolenia na emisję dostaniemy na minimalnym poziomie, a cała resztę trzeba będzie kupić i to już nie po 16 euro za tonę emisji CO2 ale po 30-40 euro za tonę jak prognozują ekonomiści. To zmobilizowało rząd; minister ochrony środowiska zawetował na posiedzeniu Rady UE propozycję wiodących państw UE o zwiększeniu redukcji emisji CO2 z 20 do 30%;  (nic dziwnego podpisanie się pod taka redukcją oznaczało by dla polskiej gospodarki śmierć natychmiastową), a rząd RP zaskarżył benchmark gazowy  do ETS. Te posunięcia mają już tylko na celu ratowanie twarzy premiera bo negatywnych skutków pakietu klimatyczno-energetycznego dla polskiej gospodarki nie da się już cofnąć w konwencjonalnej formie.                                  

 

                                    ETS rozstrzygnie skargę pewnie za 2 lata, a to oznacza, że od stycznia 2013 roku firmy emitujące CO2 będą musiały sobie kupić pozwolenia na emisję za setki milionów euro i prawdopodobnie ograniczyć produkcję, może także grozić upadłość takich przemysłów jak papierniczy, chemiczny, cementowy, materiałów budowlanych, a także poważne podniesienie kosztów wytwarzania w energetyce i ciepłownictwie. Do roku 2020 oznacza to wzrost kosztów wytarzania energii o 8-12 mld euro rocznie i wzrost cen prądu o 65-80%,. To z kolei oznacza poważne zagrożenie dla około 500 tys. miejsc pracy w przemysłach, wcześniej wymienionych i katastrofalny spadek konkurencyjności naszej produkcji.

 

                                     O tym wszystkim premier nie wiedział i obecne "twarde", zdecydowane  oświadczenia i formalne wystąpienia do ETS  - są w gruncie rzeczy rozpaczliwą walką o uratowanie owieczki z jednoczesna zgodą na zagrabianie coraz wiekszego stutysiecznego stada wielbladów (setek tysięcy miliardów euro).         

Janusz40
O mnie Janusz40

Wbrew wymienionym papierom jestem humanistą. Piszę od kilkudziesięciu lat - przeważnie do szuflady. Kieruję się maksymą: Amicus Plato, sed magis amica veritas. Gotów jestem zawsze wysłuchać i odpowiedzieć na rzeczowe argumenty.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (15)

Inne tematy w dziale Polityka