Prezydent Saakaszwili udowodnił przed całym światem, na czym polega pamięć o przyjacielu - najdobitniej ze wszystkich - na pamiętnym pogrzebie w Katedrze Wawelskiej. Pamięta też zapewne o wszystkich przykrościach jakie spotykały jego przyjaciela w Polsce i z czyjej strony.
Będąc w sytuacji możniejszego - inny prezydent o tym nie pomyślał i tej pamięci nie uszanował. Cóż, takie to polityczne obyczaje i tak to się toczy - oby pro publico bono...



Komentarze
Pokaż komentarze (4)