Janusz40 Janusz40
456
BLOG

Uciekajmy od spraw istotnych

Janusz40 Janusz40 Polityka Obserwuj notkę 19

        Histeryczny atak obozu władzy na błyskotliwego rzecznika PIS pod pretekstem rzekomo obraźliwej wypowiedzi na temat chłopów, to metoda politycznej walki polegającej na skierowaniu dyskusji wyborczej na tematy odległe od tego, co rzeczywiście Polaków boli i co trzeba naprawić. Hofmann, oczywiście - w swojej wypowiedzi rolników nie obrażał, raczej wytykał zaniedbanie problemów wsi przez polityków PSL, którzy korzystają sobie z faktu uczestniczenia w strukturach władzy - korzystają z uciech życia w sytuacji, gdy potrzeba działać. Wytłumaczeniem dodatkowym tak zmasowanego ataku jest jeszcze obawa przed takimi ludźmi z PIS, z którzy nie dadza się zagadać jałową sofistyką przeciwników politycznych. Jeszcze wiekszy popłoch w szeregach PO wywołała zapowiedź prof. Zyty Gilowskiej, ze gotowa jest do występowania w imieniu PIS. Miarą paniki w tym ostatnim wypadku jest to, iż sam premier skonstruował ratunkową teorię bezpartyjnego milczacego "państwowca" - całkowicie wypaczając to pojęcie znane zresztą nie od dzisiaj. (piszę o tym w poprzedniej mojej notce)

 

       Nie dajmy się wymanewrować; narodowa dyskusja przedwyborcza powinna dotyczyć tematów istotnych dla życia Polaków. "Jak żyć?" spytał skonfundowanego premiera właściciel zniszczonej plantacji papryki. Od premiera i wszystkich zreszta, którzy do władzy pretendują - oczekujemy odpowiedzi na to zasadnicze pytanie. Tymczasem życie na "zielonej wyspie" na morzu europejskiego i światowego kryzysu gospodarczego można określić słowami poetki "i nigdy wyraz nie był dalszym treści niż w zestawieniu takim urągliwym..."

 

       Oczywiście mamy coraz wiecej milionerów, a nawet miliarderów, coraz liczniejsza jest klasa średnia; tylko dlatego pewne wskaźniki dotyczace np. średnich dochodów nie wyglądają całkiem kompromitująco. Tymczasem nadal blisko 9 mln rodaków żyje w nędzy lub głębokim niedostatku, płaca minimalna jest na poziomie zaledwie ok. 350 euro (przy średniej w Eurolandzie pomiędzy 500-1000 euro), próg ubóstwa wynosi ok.175 euro ( W W. Brytanii to ok. 1000 euro), a odpis podatkowy na dziecko w skali roku to ok. 300 euro (W Niemczech ok. 1100 euro).

       Najniższe polskie renty i emerytury są rzędu 150-200 euro, a więc poniżej wszelkich standardów świadczeń minimum socjalnego w krajach starej Unii. Nasze płace są dziś kompromitujące już nie tylko w skali Europy, nawet Chińczycy w dużych miastach zaczynają zarabiać prawie tyle co my.


       A przecież jesteśmy praktycznie na okrągło w pracy. Po Koreańczykach z Południa - wg danych OECD – Polacy to drugi najbardziej zapracowany naród świata. W ciągu tygodnia pracujemy średnio ok.40,7 godz. czyli o 10 godz. dłużej niż Holendrzy i 5 godzin dłużej, niż Niemcy. Mimo to nasi pracodawcy zalegają z wypłatą wynagrodzeń pracownikom na kwotę blisko 200mln zł.

       Średnia płaca rzędu blisko 3600 zł ( ok. 900 euro ) to dla przeciętnego pracownika niedoścignione marzenie. Mamy za to blisko 100 tysięcy milionerów, a nawet rodzimych miliarderów. Co z tego, jeśli 60 proc. Polaków nie ma żadnych oszczędności blisko 20 proc. polskich dzieci żyje w biedzie lub w niedostatku, a część z nich chodzi głodna? Blisko 50 proc. Polaków nie stać na urlop poza miejscem zamieszkania, ok. 40 proc. emerytów nie stać na wykupienie lekarstw. Odsetek osób wykluczonych w Polsce jest jednym z najwyższych w Europie.

       To trzeba koniecznie zmienić. Polacy naprawdę zasługują na więcej bez względu na wybory. Bajki o „zielonej wyspie” jak widać niczego nie rozwiązują. Nasze ceny błyskawicznie dorównały cenom w bogatych w krajach Unii, a koszty energii, gazu, paliw czy utrzymania mieszkania, jak i ceny usług bankowych są najwyższymi w Europie, gdy idzie o relację do zarobków.

       To nie jest kraj dla młodych ludzi ani tym bardziej starych, chorych czy wielodzietnych. Nawet ceny żywności w Polsce wyprzedziły już niektóre europejskie. Takiej drożyzny nie mieliśmy od 10 –lecia! Koszty utrzymania polskich rodzin, koszty wyprawki szkolnej rosną jak szalone. Rosną podatki, koszty kredytu, ceny usług komunalnych. Płace rosną wolno mają być zamrożone, a cięcia budżetowe na jesieni gigantyczne – 80 mld. ministra J.V.Rostowskiego. To właśnie te niskie płace, świadczenia socjalne jak i skandaliczne emerytury są dziś nasza jedyna przewaga konkurencyjna w Europie. Tak dumni są z nich niektórzy przedsiębiorcy i rządzące elity.

       A przecież najtańsza siła robocza Europy (obok Rumunów i Bułgarów), 2 miliony młodych emigrantów, 2- milionowe bezrobocie, a także 3,5 mln Polaków zatrudnionych na czas określony w kraju nazywanym „zieloną wyspą” to nie jest powód do dumy!

       Gonienie Europy w standardach poziomu życia poprzez ilość nowo sprzedanych modeli Ferrari czy jachtów wydaje się wręcz absurdalne. Nędzne zarobki Polaków jako polska „wunderwaffe” nie gwarantują sukcesu w konkurencyjnym wyścigu. Mimo 20 lat rzekomo udanych przemian i wyprzedaży prawie całego wartościowego majątku narodowego, nadal nie mamy godnych warunków życia, tanich autostrad, punktualnych i czystych kolei, nowoczesnych szpitali, żłobków pod dostatkiem, silnego i sprawnego państwa które szybko radzi sobie ze skutkami pogodowych kataklizmów.

       Pytanie jak żyć staje się niestety coraz bardziej oczywiste. A słabe państwo jak widać na naszym przykładzie nie gwarantuje ani silnego ani tym bardziej zamożnego społeczeństwa. Państwo Komorowskiego i Tuska w sposób fatalny wywiązuje się ze swych podstawowych obowiązków wobec obywateli.

       Zasługujemy zdecydowanie na więcej. Nic dziwnego, że coraz większa grupa Polaków zadaje dziś rządzącym pytanie nie tylko jak żyć, ale również po co nam takie państwo, na które w razie kłopotów i tak nie możemy liczyć?

       To trzeba zmienić bo Polacy zasługują na więcej niż na to żeby mogli zapamiętać „kto i co spieprzył” jak mawia polski premier. W XXI w. budowanie przyszłości dużego europejskiego państwa, dobrobytu narodu, sukcesu gospodarczego takiego kraju jak Polska tylko na taniej sile roboczej, zapożyczania się po uszy jest ze wszech miar niebezpieczne. Nie jesteśmy skazani na taką przyszłość, Polska nie musi być „w budowie” i nieprzejezdna przez kolejne 4 lata.

       Dziś swoją pozycję, siłę i dobrobyt buduje się przez porozumienie i dialog społeczny, profesjonalizm rządzących, innowacyjną gospodarkę, bezpieczeństwo socjalne i wynagrodzenia pozwalające rodzinom żyć godnie. Tym w Polsce, którzy chcą i umieją pracować trzeba wreszcie zacząć przyzwoicie płacić. Zasługujemy na więcej uczciwości, prawdy, kompetencji i szacunku, ale też na więcej w naszym portfelu.

      Tu nie trzeba cudu gospodarczego tylko zwykłej przyzwoitości i profesjonalizmu ludzi u steru władzy. Recepta na uzdrowienie gospodarki jest powszechnie znana ekonomistom; niestety jej wdrożenie zależy od polityków, od polityków, którzy muszą sobie w końcu uświadomić, ze zostali i zostaną wybrani do kierowania nawą państwa - nie po to, by wykorzystywać aparat państwa do urtrzymywania się przy władzy, lecz po to, by służyć narodowi.

 

Fragment tekstu z liczbowymi danymi jest zapożyczony od Janusza Szewczaka - głównego ekonomisty SKOK.

 

Janusz40
O mnie Janusz40

Wbrew wymienionym papierom jestem humanistą. Piszę od kilkudziesięciu lat - przeważnie do szuflady. Kieruję się maksymą: Amicus Plato, sed magis amica veritas. Gotów jestem zawsze wysłuchać i odpowiedzieć na rzeczowe argumenty.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (19)

Inne tematy w dziale Polityka