W II kwartale Polska rozwijała sie w tempie 104,3 (rok do roku). Premier Tusk natychmiast pochwalil się tym wynikiem na forum europejskim. Premier nie wspomniał oczywiście o wskaźniku inflacji - jednym z najwyższych w Europie ani o malejacym tempie przyrostu produkcji przemysłowej, które wynosi zaledwie 1,8 %, a np. w Niemczech - 6,7 %, a w strefie EURO 2,9 %. Premier nie wspomniał, że głównym czynnikiem wzrostu PKB w Polsce jest przyrost produkcji budowlano-montażowej - o 16,4 % (wpływ budowy dróg i autostrad przy finansowym wsparciu unijnym).
Premier nie wspomniał również o stopie bezrobocia, która w II kwartale br. wynosiła 11,7 % - znacznie wyższa niż w innych rozwinietych państwach. Premier nie wspomniał, że zgodnie z wszystkimi wypowiedziami analityków ekonomicznych - Polska wchodzi w fazę słabnącego rozwoju gospodarczego, a obecne niezłe wyniki wynikają ze wspomnianych inwestycji budowlanych i cyklicznego odnawiania zapasów przedsiębiorstw przemysłowych i handlowych. Premier nie wspomniał rownież, że wpływ handlu zagranicznego na poziom przyrostu PKB był neutralny (zerowy).
Przy tej euforii premiera - brakuje też analizy finansowej - czy wspomniane tempo przyrostu PKB zapewni dotrzymanie dwuletnich prognoz likwidacji nadmiernego wskaźnika deficytu budżetowego w stosunku do do PKB , który obecnie wynosi prawie 8 %, a ma być zbity do 4 %. byłoby to możliwe przy wzroście PKB w tych dwóch latach rzędu 4 - 4,5 % i nie zmienionego na niekorzyść kursu złotówki wobec dolara i EURO. Tymczasem prognozy rocznego przyrostu PKB nie są już tak różowe i jeżeli uda się uzyskać 3,3 % - można bedzie mówić o pewnym sukcesie, ale oczywiście optymistyczne zapowiedzi osiągnięcia ostożnościowego progu - między bajki włożyć.


Komentarze
Pokaż komentarze (23)