Zgodnie z nowymi założeniami programowymi - nauka historii w gimnazjach konczy się na 1939 r. Innymi słowy - absolwenci gimnazjów o najnowszej historii, a szczególnie o najnowszej historii Polski wiedzą niewiele (ze skąpego, wyrywkowego nauczania w podstawówce i ze słyszenia). Oczywiście, na gimnazjum nie kończy się w Polsce obowiązkowe nauczanie; ustawowo - obowiazek nauki trwa do ukończenia osiemnastego roku życia. Realizacja tego obowiązku może być realizowana na różny sposób:
● przez uczęszczanie do publicznej lub niepublicznej szkoły ponadgimnazjalnej,
● przez uczęszczanie na zajęcia realizowane w formach pozaszkolnych w placówkach publicznych
i niepublicznych posiadających akredytację,
● przez uczęszczanie na zajęcia realizowane w ramach działalności oświatowej prowadzonej przez
osoby prawne lub fizyczne, dla której osoby te uzyskały akredytację,
● przez realizowanie, zgodnie z odrębnymi przepisami, przygotowania zawodowego u pracodawcy.
Ustawa z dnia 7 września 1991r. o systemie oświaty
W liceach ogólnokształcących zgodnie z nową strategią programową będzie się odbywała nauka o najnowszej historii, przy czym w liceach o profilu humanistycznym będzie to nauka historii, w liceach o profilu matematyczno-przyrodniczym - nauka właściwej historii bedzie uszczuplona na rzecz nauk spoecznych. Jak będzie zagwarantowania nauka historii najnowszej w pozostałych placówkach realizujących obowiązkową naukę młodzieży - nie zdołałem dotrzeć do wiarygodnych informacji - można jednak z dużym prawdopodobienstwem stwierdzić, że będzie to nauka historii w dużym stopnmiu pozorowana.
Wg GUS - znacznie mniej niż połowa absolwentów gimnazjów trafia do liceów ogólnoksztalcących - pozostali lądują w zasadniczych szkołach zawodowych i technikach oraz w innych ustawowo przewidzianych ośrodkach. Wynika z tego, że tylko część młodzieży w liceach ogólnokształcących o profilu humanistycznym pobierze własciwą naukę historii najnowszej - szacuję tę ilość na kilkanaście do dwudziestu procent (proszę to zweryfikować). Tłumaczenie Pani min. Hall, że właśnie taki system jest korzystny, gdyż nie powiela się spłyconego programu z gimnazjium, tylko juz prowadzi się naukę historii na wyższym poziomie w szkołach ponadgimnazjalnych poczawszy od 1939 r. - byłoby do przyjecia, gdyby obowiazywało we wszystkich ośrodkach nauczania ponadgimnazjalnego a nie w 20 procentach.
W ten sposb, dzieki "oszczednościowemu" pociągnięciu ministra rządu premiera Tuska mamy ok 80 % Polaków skazanych na naukę historii serwowaną z rozgłośni telewizyjnych, które polską politykę historyczną uważają za wsteczną bogoojczyźniana fanaberię na tle nowoczesnego kosmopolitycznego i wyzwolonego świata. Rzeczywistość w świecie i Europie jest oczywiście inna; wielkie narody i państwa skrupulatnie prowadzą swoją politykę historyczną, często z udziałem ogromnych nakładów finansowych. Obserwuje się nasiloną działalność w tej mierze Niemców, którzy chcą inaczej zdefiniować historię II Wojny Światowej, znane są od lat przekłamania najnowszej historii ze strony Rosjan, Ukrainców, nawet Litwinów. Tylko my pozostajemy bierni.
Polskość, to nienormlność powiedział lider PO i to jest chyba podstawowa wytyczna do działań placówek odpowiedzialnych za edukację historyczną i politykę historyczną, ktora powinna być, a nie jest - właściwie prowadzona w Polsce.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)