Janusz40 Janusz40
256
BLOG

Debaty o sprawach istotnych

Janusz40 Janusz40 Polityka Obserwuj notkę 2

                PO z premierem Tuskiem na czele skłonna jest debatować z każdym . Przez cztery lata za państwowe pieniądze specjalizowali się w PR, w organizowaniu różnych spektakli z "zielona wyspą" w tle, z prezydencją europejską (która w UE nie ma  nic do powiedzenia). Przy pomocy odpowiednich manipulacji w zaprzyjaźnionych mediach - debata byłaby sprowadzona do przedstawienia podobnego do konkursu piękności.  Wiemy wszyscy jak przebiegała debata u Lisa przed czterema laty. Nawet bogatsi o to doswiadczenie - sztabowcy PIS słusznie nie dopuszczają do debaty z kimś, kto udowodnił, że dla utrzymania, czy zdobycia władzy - gotów był na stosowanie niehonorowych metod. To jest tak - jak przewidział to w swoim kodeksie Boziewicz - nie każdy ma zdolność pojedynkową.

                  W debatach, ewentualnie w wywiadach telewizyjnych powinny padać pytania dotyczące istotnych dla Polaków spraw; jakie są i dlaczego takie, a nie inne podstawowe wskaźniki makroekonomiczne, dlaczego rząd tak niewiele zrobił by zlikwidować widmo kryzysu w Polsce, dlaczego sytuacja gospodarcza kraju jest coraz mniej stabilna, dlaczego obniża się gwałtownie stopa życiowa? Nie można robić kabaretu i pytać ile kosztuje nać pietruszki, czy kilogram kaszy gryczanej.

                  18 czerwca pisałem w notce:                                                                                                                                          "A co robi nasz rząd z premierem Tuskiem? Jak dotąd, podniósł stawkę VAT i zamroził płace w sferze budżetowej (z wyjątkami). Deficyt finansów publicznych też wynosi u nas 8 % PKB, a dług publiczny siegnął 55 % PKB czyli próg ostrożnosciowy.  W kwestii deficytu finansów - przekroczenie progu - to 5 %. Wprawdzie w projekcie budżetu na 2012 r. przewiduje się redukcję tego pięcioprocentowego przekroczenia, ale Komisja Europejska jest skłonna darować sankcje w stosunku do Polski, jesli deficyt będzie zredukowany do 3,5 % a nawet do 4 %. Już w ostatnich wypowiedziach Tuska jest podana redukcja deficytu o 4,5 %. Rostowski idzie w zaparte i mówi, że deficyt budżetowy na koniec 2012 r. wyniesie 2,9 %.

                 Rząd nie przeprowadził (nie zapoczątkował) niezbędnych reform strukturalnych; przede wszystkim - podwyższenie wieku emerytalnego, likwidację KRUS, likwidację większości przywilejów podatkowych. Rząd nie zredukował biurokracji, tylko bezprzykładnie ją powiększył. Premier zapowiadał w końcu ubiegłego roku zmniejszenie administracji o 10 % w nowym roku. W związku z tym każdy, kto mógł zatrudniał, by mieć kogo później zwalniać. Ostatnio premier przyznał rozkosznie, że przegrał z biurokracją. Można to chyba rozumieć tak, że zamiast 10 procentowej redukcji nastapił 10 procentowy wzrost zatrudnienia.

                 Każdy politolog (socjolog) wie, że bolesne reformy rzeprowadza się na poczatku kadencji, aby mieć szansę na uwidocznienie pozytywnych skutków i nie utracić elektoratu. Rząd PO tego zaniedbał - miał inne priorytety. Trudno liczyć, że cokolwiek zrobi do końca kadencji. Rząd premiera Buzka przeprowadził reformy, ale niektóre powinny być poprawione; na przykładzie Wegier widać np., że zbyt rozbudowana jest administracja samorządowa, a raczej, że wystepuje nadmierne i kosztowne zjawisko dublowania administracj państwowej i samorzadowej. 

                 Rząd premiera Tuska najwyraźniej nie zamierza walczyć o obniżenie długu publicznego; w dalszym ciągu oferuje sie sprzedaż - na lichwiarskich warunkach - obligacji skarbu państwa. Wprawdzie na międzynarodowym rynku finansowym oprocentowanie tych obligacji jest już wieksze niż hiszpańskich, ale i tak nie bardzo widać kupujących. Lepiej sprzedają się na rynku wewnętrznym; tylko do czego to prowadzi? Ano do tego, że obsługa długu będzie nas kosztować coraz drożej - już teraz kilkadziesiat miliardów zł. Oznacza to, że wszyscy Polacy będą wypracowywać budżet, który w coraz wiekszym stopniu będzie transferowany do tych bogatych, których stać na kupowanie owych obligacji; tylko ludzie bez wyobraźni mogą uważać, iz można to robić w nieskonczoność. Oczywiście, alternatywą jest hiperinflacja..."

 

                  Rządy innych państw europejskich wprowadziły restrykcyjne programy oszczędnościowe; szczególnie rząd premiera Orbana na Węgrzech, ostre cięcia wydatków mają miejsce w Hiszpanii, we Włoszech, nawet w Anglii, Francji i Niemczech, Portugalia i Wegry zwalniają po kilkadziesiąt tysiecy pracowników administracji. Podejrzewam, iż PO świadomie doprowadziła do monstrualnego wzrostu ilości pracowników administracji państwowej i samorzadowej, gdyż tacy pracownicy, to najpewniejzy elektorat - to się liczy; naród niech pracuje i siedzi cicho; najwazniejszą rzeczą jest utrzymanie władzy, reszta jest do załatwienia.

 

 

Janusz40
O mnie Janusz40

Wbrew wymienionym papierom jestem humanistą. Piszę od kilkudziesięciu lat - przeważnie do szuflady. Kieruję się maksymą: Amicus Plato, sed magis amica veritas. Gotów jestem zawsze wysłuchać i odpowiedzieć na rzeczowe argumenty.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka