Debaty jednak się toczą; na mocne, merytoryczne wejście prof. Zyty Gilowskiej na aktualną scenę wyborczych dyskusji - odpowiedzią były wywiady telewizyjne ministra Rostowskiego i premiera Tuska; a jakże - u Lisa. Oczywiście, Te wywiady nie koncentrowały się na istotnych sprawach poruszonych w prasowym wywiadzie przez byłą minister finansów w rządzie PIS.
Rostowski rozpływał się głównie na temat wysokiego wzrostu PKB, jaki Polska osiągneła w II kwartale br. (4,3 %), przyznał, iż są widoczne zagrożenia ze strony słabnącej gospodarki państw unijnych, z którą jesteśmy związani, chociaż najbardziej związany z naszą gospodarką kraj - Niemcy - ma wzrost gospodarczy, jak dotąd, szybszy od naszego. Min. finansów nie omieszkał zapewnić, że przewidziany w budżecie wzrost PKB zarówno na rok bieżacy, jak i przyszły (po 4 %) - będzie dotrzymany. Jest to zresztą konieczne dla obniżenia deficytu z 8 % do wymaganego poziomu 3 %, ale nie jest wystarczajace; musi być jeszcze dyscyplina po stronie wydatkowej, a także odpowiedni kurs naszej waluty do dolara i euro. Z tym jest gorzej, a nnawet źle,o tym minister nie wspomniał. Wspomniał za to, że Polska dobrze zniosła kryzys (jedyna pozostała na tle Europy z dodatnim wskaźnikiem PKB, (chociaż spadek tego wskaźnika nie był już najmniejszy w UE). Wspomniał, że rząd nie pompował pieniędzy w gospodarkę (jak np. w US i jak radziła opozycja). Tak oczywiście było do czasu; później zaczą popmpować, tyle tylko, że nie w gospodarkę, a w nieudolnie prowadzone (acz potrzebne) inwestycje - drogi i autostrady i w nie bardzo potrzebne - olbrzymie widownie na najdroższych stadionach świata. Ponadto, dodatkowe zatrudnienie 75 tysiecy pracowników administracji, to 3 - 4 mld zł. rocznie wydanych na konsumpcje, nia na inwestycje.
Rostowski wyraził radość z możliwosci debaty z Gilowską, ale wg niego - byłoby to sprzeczne z prawem bankowym. Tymczasem ustawa o NBP określająca ustrój RPP nie formułuje bezpośrednio takiego zakazu i żaden prawniczy autorytet nie potwierdzuił tezy ministra. Czyżby się bał?
Inny zgoła przebieg miał wywiad z premierem; wg formuły Lisa - z klaką w tle. Lis przerósł samego siebie w sztuce kreowania się na dziennikarza niezależnego, bezpardonowo atakującego władzę za sprzeniewierzenia w stosunku do narodu - przy jednocześnie zachowanej postawie uważnie wsłuchującego się w rzeczowe argumenty "przesłuchiwanego" przedstawiciela władzy. Efekt by łatwy do przewidzenia; tak sceptycznie i wojowniczo nastawiony - współczesny trybun ludu - musiał ulec przed siłą argumentów, przed "prawdą" objawioną w toku audycji.
Taka propagandowa metoda nie jest wcale wymysłem Lisa; już za glębokiej komuny wypracował ja dziennikarz Bronikowski (imienia nie pamietam), który "gromił" ówczesne władze wprowadzające różne domiary (zazwyczaj podwyżki cen - tak, wtedy ceny ustalał rzad); też stopniowo dawał się przekonywać o konieczności takiej decyzji rządu i w konkluzji - nawet ten rząd chwalił za roztropną i odpowiedzialną politykę cenową. Ma Lis z kogo czerpać wzory...
Oczywiście, premier Tusk - doskonale poinformowany o scenariuszu wywiadu i mający klakę za plecami czul sie jak ryba w wodzie - całkiem odmiennie niż w czasie wizyty u plantatorów papryki, gdzie był besztany przez rolnika prawie pół godziny i nie był w stanie nic sensownego odpowiedzieć; sprawiał wrazenie nierozgarniętego uczniaka otrzymującego reprymendę od preceptora. Nawet nie idzie o możliwość sensownej dyskusji, tylko o siłę osobowości, której nie wykazał, o zasób kawioru, który pozwoliłby na powstrzymanie połajanek ze strony owego plantatatora. Tusk dobrze wypada tylko w dobrze opracowanej scenerii.
Zawartośc merytoryczna wywiadu była słabiutka; premier był uosobieniem optymizmu i samozadowolenia, wszystko jest wspaniale. Na temat stopy bezrobocia wiedział, ze wynosi ona u nas 11 % "z kawałkiem", (ów kawałek to 0,7 %). ale premier powiedział, że na tle Europy nasza "zielona wyspa" prezentuje się o wiele lepiej, bezrobocie wśród młodzieży - wszędzie jest ten problem, nie tylko u nas. Tymczasem wg GUS rzeczywiscie - stopa bezrobocia wynosi u nas 11, 7 %, ale w całej UE w lipcu br. - 9,5 %, a np. w w Austrii 3,9 %, w Holandii 4,4 %, w Niemczech - niecałe 7 %. Bezrobocie wśród młodzieży jest rzeczywiście wszędzie większe, ale we wspommnianych wyżej państwach - nie stanowi ono istotnego problemu. Niechlubnym wyjątkiem na tle Europy jest pod tym wzgledem Hiszpania, która obniża ogólny wskaźnik stopy bezrobocia.
Rzecz jasna - Lis nie zareagował na to bezczelne przekłamanie; albo nie znał wskaźników, albo uczestniczył w tej hucpie - w obu przypadkach dyskwalifikuje go to jako bezstronnego dziennikarza. To samo można powiedzieć o Tusku; albo nie znał tych wskaźników, albo prezentuje fałszywe dane z premedytacją - w oby przypadkach dyskwalifikuje go to jako premkiera.
W wywiadzie dużo było mowy o przyzwoitym wskaźniku wzrostu PKB w II kwartale br.i znowu jesteśmy najlepsi. Niemcy miały za Ikwartał br. 5,2 % wzrostu, Szwecja 6,9 5, ale po co o tym wspominać. Nie wspominano również o przyroście zatrudnienia w administracji 75 tysięcy nowych pracowników. nie wspomniano, że w końcu ub. roku premier zapowiedział redukcję zatrudnienia w administracji o 10 %. Szefowie wszystkich szczebli, zgodnie z prawem Parkinsona, zatrudnili wszelkimi sposobami owe 10 % nowych pracowników, żeby mieć kogo zwolnić w przyszłym roku i zachować stan posiadania. Na wiosnę premier Tusk przyznał rozbrajająco, że przegrał z biurokracją, nie udała się biedakowi zaplanowana operacja. W efekcie, zamiast zredukować zatrudnienie o 10 % - o tyle procent ono wzrosło. O to, oczywiscie, Lis premiera nie zagadnął, a przecież to przedsiewzięcie, to drobny ułamek szkodliwej działalności premiera wobec własnego państwa w stosunku do tego za co była premier Tymoszenko została wtrącona do więzienia. Jestem, naturalnie , jak najdalszy od barbarzynskich metod ukrainskich, ale zawsze rodzi się pytanie, gdze kończy się odpowiedzialność polityczna, a zaczyna odpowiedzialność bezprzymiotnikowa.
Długo można wymieniać kwestie, które nie były poruszane w omawianaych wywiadach; może jeszcze kilka. Dlaczego , skoro jest tak dobrze, np. deficyt budżetowy ma być mniejszy o 10 mld. zł.. to w dalszym ciągu sprzedaje sie obligacje skarbu panstwa z rentownością 4,5 % (a takiego przyrostu PKB nie jesteśmy w stanie osiągnąć) - zwiekszając zadłużenie? Dlaczego zwiększyliśmy gwarantowaną linię kredytowa o dalsze 10 mld. $ (przecież to kosztuje)? Dlaczego w końcu chwalimy się wzrostem gospodarczym, przy naszej sile roboczej tańszej 2-3 krotnie niż u naszych zachodnich sasiadów? Dlaczego energia elektryczna w odniesieniu do siły nabywczej jest u nas najdroższa w Europie, a wzrośnie jeszcze o 60 % (wg większości analityków) na skutek konsekwencji podpisanego przez premiera Tuska skrajnie niesprawiedliwego i krzywdzacego dla Polski pakietu klimatycznego?
To oczywiście tylko część zrzutów, które nie były postawione przez spolegliwych dziennikarzy prominentnym interlokutorom.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)