Znana jest walka min. Sikorskiego z wicepremierem Pawlakiem o to, kto ma podpisać kontrakt gazowy z Rosją. Walka, oczywiście dotyczyła tego, kto miał nie podpisać owego kontraktu. Wygrał Sikorski i Pawlak, jak niepyszny złożył swój podpis, który będzie ważył w karierze politycznej składającego go - aż do jej końca.
Mniej znane są okoliczności podpisania skrajnie niekorzystnego i niesprawiedliwego wobec Polski - pakietu klimatycznego. Na ten temat panuje w mediach symtomatyczne milczenie. W ostatnim wywiadzie, jaki udzielił min. Rostowski dla "Polityki" - po raz pierwszy przedstawiciel rządu negatywnie ocenił ów pakiet, pod którym podpis złożył premier Tusk. Oczywiście, Rostowski tłumaczy podpisanie pakietu bałaganem kompetencyjnym:
"Stawką jest skuteczność prowadzenia polityki w ramach UE. Przecież wyłącznie z powodu trudności logistycznych (w latach 2006–2007 na szczyty jeździł prezydent Kaczyński, a decyzje mógł podejmować premier Kaczyński) popełniliśmy kilka poważnych błędów negocjacyjnych. Chodzi o sytuacje, gdy Polska zamieniła tzw. pierwiastek na Joaninę oraz o zgodę na pakiet klimatyczny."
Więcej pod adresem http://www.polityka.pl/rynek/ekonomia/272646,1,minister-jacek-rostowski-dla-polityki.read#ixzz1XvaTd37b
Manipulacja min. Rostowskiego w tej wypowiedzi polega na tym, że w momencie podpisywania pakietu klimatycznego premierem mającym pełne kompetencje - był donald Tusk, który bezpośredni po konferencji klimatycznej w Poznaniu - pojechał sam do Brukseli w grudniu 2008 r. i podpisał ów feralny pakiet.
Jeszcze inne wydarzenie, lepiej powiedzieć, cała rzeczywistość ekonomiczna obejmująca okres od lipca 2007 r. do końca 2008 r. odbywała się wg prominentnych przedstawicieli rządu premiera Tuska - zgodnie ze scenariuszem i na odpowiedzialność rządu Jarosława Kaczyńskiego, gdyż to właśnie ten rząd przygotował plan budżetu. Obwieszczajacy takie rewelacje skrzętnie pomijają milczeniem fakt, że koalicja rządowa miała i ma zdecydowaną przewagę w sejmie i budżet na 2008 rok mogła uchwalić w dogodnym dla swojego rządu kształcie. Mogła także uchwalić poprawki do kończacego się budżetowego roku 2007. Prezydent nie mógł tu "bruździć", gdyż ustawy budżetowej nie ma prawa nie podpisać.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)