Po katastrofie smoleńskiej, gdy nasze państwo zdało egzamin, bo bezbłędnie zorganizowało pogrzeby ofiar, pojawiają się trudności.
I tak np niedawno syn i wnuk p. Anny Walentynowicz otrzymali dokumenty z sekcji zwłok z Rosji i okazało się, że nie zgadzają się one ze stanem faktycznym. Czegoś podobnego doświadczyła córka Zbigniewa Wassermana, gdy okazało się że dokumenty z rosyjskiej sekcji nie zgadzają się w 80 procentach z rzeczywistością i stanem medycznym jej ojca.
Ale wracając do Anny Walentynowicz, jej krewni zdecydowali się na przeprowadzenie ekshumacji. No i niestety okazało się że w Gdańsku, w grobie zmarłej nie leży jej ciało. Analogicznej ekshumacji dokonano na Powązkach, bo spodziewano się że to właśnie z tym grobem zamieniono ciała.
Ostatecznie ciało Anny Walentynowicz odnaleziono i w piątek odbył się jej powtórny, już prawdziwy pogrzeb.
Ale doszło do gigantycznego skandalu.
Trudno mi sobie nawet wyobrazic ból i cierpienie krewnych, którzy dowiedzieli się, ze pochowali niewłaściwą osobę, że w grobie ich matki i babci nie leży pani Walentynowicz. To musi byc straszne i naprawdę nie ma słów by wyrazic ich uczucia.
Zwłaszcza wszystko jest tym bardziej bolesne, ze zapewnienia ze strony minister Ewy Kopacz że przekopano z całą starannością ziemię smoleńską na metr w głąb, że polscy patomorfolodzy pracowali ramię w ramię z lekarzami rosyjskimi, że dołożono wszelkich starań by wszystko było prawidłowo i bezbłędnie okazały się jedną wielką ściemą i kłamstwem.
I oto teraz, gdy podejrzenia i zastrzeżenia opozycji i szukających prawdy dziennikarzy potwierdziły się w postaci potężnej kompromitacji, opozycja doprowadza do debaty sejmowej, by zadac pytania i usłyszec wyjaśnienia.
I tu zdarza się coś, co mrozi krew w żyłach.
Oto na trybunę wchodzi premier Tusk i w fantastycznym PR-owsko wystąpieniu nie tylko, że sam się nie kaje, to tak naprawdę zrzuca winę i wypowiada zarzuty i grozi głównej partii opozycyjnej i jej liderowi!!!!
Owszem, pada słowo przepraszam, ale cała wypowiedź sprowadza się do tego, że tak naprawdę winny jest Jarosław Kaczyński i ci politycy, którzy nie byli w Moskwie ani Smoleńsku a teraz najgłośniej krzyczą. Że moze pojawiły się jakieś nieokreślone błędy, ale to są błędy nieistotne, które opozycja wypomina zapominając jednocześnie, że to prezydent Kaczyński zapraszał pasażerów na pokład i to jego kancelaria miała lot organizowac i że to ona tak naprawdę jest winna całej katasrofie.
Potem prokurator Seremet zasugerował, że błąd z pomylemniem ciał wynikał tak naprawdę z błędów rodziny, która niewłaściwie zidentyfikowała zwłoki w Moskwie.
Przez kolejne dni politycy PO, w licznych rozmowach i debatach powtarzali z zimną krwią te zarzuty i jak się domyślam, doprowadzali rodziny ofiar do łez. Nie jestem sobie w stanie wyobrazic co musieli czuc krewni Anny Walentynowicz, i nie tylko oni, gdy z ust polityków rządzących dowiedzili się, ze ponoszą winę za pomyłkę. Sam nie wiem co bym czuł, ale po takich słowach ręce opadają i przychodzi refleksja jakim trzeba byc podłym człowiekiem by coś takiego sugerowac i otwarcie mówic.
To były wypowiedzi, które mnie zmroziły. Dodatkowo poseł Niesiołowski w wypowiedzi powiedział, że rodziny, które wcześniej zarządali ekshumacji, które potwierdziły że w głobach leżą właściwe ciała, powinni zwrócic pieniądze za niepotrzebne ekshumacje.
Ci ludzi moim zdaniem nie zasługują już na miano człowieka....
NIESTETY......
Szkoda, ze nasza polityka doszła do takiego dna.....


Komentarze
Pokaż komentarze (7)