Lekarz z Ukrainy odłączył chorego od urządzeń ratujących życie. Teraz grozi mu więzienie

Redakcja Redakcja Prawo Obserwuj temat Obserwuj notkę 65
W Wielospecjalistycznym Szpitalu Wojewódzkim w Gorzowie Wielkopolskim lekarz-rezydent z Ukrainy nie podjął resuscytacji krążeniowo-oddechowej u pacjenta w krytycznie ciężkim stanie wynikającym z rozległego niedokrwienia narządów jamy brzusznej. Został za to tymczasowo aresztowany przez prokuraturę pod zarzutem zabójstwa pacjenta, 86-letniego Daniela Z. O ten czyn jest oskarżany też przez innych lekarzy. Jednocześnie do Prokuratora Generalnego trafił list z ponad 2 tysiącami podpisów, w tym profesorów, w którym lekarze wyrażają zaniepokojenie tymczasowym aresztowaniem kolegi i przedstawiają obawy: czy narażają się na podobne zarzuty, nie podejmując terapii daremnej.

Śledczy sprawdzają, czy lekarz zabił pacjenta

Prokuratura Okręgowa w Gorzowie Wielkopolskim informowała, że śledztwo prowadzone jest przez Wydział Dochodzeniowo-Śledczy Komendy Wojewódzkiej Policji w Gorzowie Wlkp., przeciwko lekarzowi podejrzanemu o czyn z art. 148 § 1 kk., który mówi, że "kto zabija człowieka, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 8, karze 25 lat pozbawienia wolności albo karze dożywotniego pozbawienia wolności".

Wyjaśnia, że postępowanie przygotowawcze zostało zainicjowane przez Prokuraturę Rejonową w Gorzowie Wlkp., jednakże wobec jego wagi zostało przejęte do dalszego prowadzenia przez Prokuraturę Okręgową w Gorzowie Wlkp. Dodaje, że przesłanką dla stosowania wszelkich środków zapobiegawczych, a zwłaszcza najsurowszego z nich, tymczasowego aresztowania, jest wysokie prawdopodobieństwo popełnienia przez podejrzanego zarzuconego mu czynu. Zapewniiła, że „w niniejszym przypadku, niezależnie od prokuratury, istnienie tej przesłanki potwierdziły również wskazane uprzednio Sądy”. Wyjaśniono, że trwają intensywne czynności procesowe, mające na celu zgromadzenie materiału dowodowego pozwalającego na weryfikację ustalonego dotychczas przebiegu zdarzeń.

- Decyzje o odstąpieniu od terapii uporczywej podejmujemy ustawicznie w naszej praktyce, kierujemy się dobrem pacjenta oraz poszanowaniem jego prawa do godnej śmierci i ukrócenia cierpienia - przekonywał prof. Mirosław Czuczwar, członek Zarządu Polskiego Towarzystwa Anestezjologii i Intensywnej Terapii. 


Zarząd Szpitala Wojewódzkiego w Gorzowie zwołał konferencję prasową, na której znani profesorowie przedstawili stanowisko, iż lekarz odstąpił od terapii daremnej. Doszli do wniosku, że lekarz Andrij K. podejrzany o dokonanie zabójstwa 86-letniego Daniela Z., poprzez odłączenie go od urządzeń podtrzymujących życie, nie jest winny śmierci mężczyzny, nie popełniono błędu medycznego.

Prof. Mirosław Czuczwar, kierownik II kliniki Anestezjologii i Intensywnej Terapii Uniwersytetu Medycznego w Lublinie oraz członek Zarządu Głównego Polskiego Towarzystwa Anestezjologii i Intensywnej Terapii ocenił, że dla organów ścigania, dla sądów, dla prokuratury ta sprawa może nie być jednoznaczna. Natomiast, jak tłumaczył, wątpliwości nie powinni mieć lekarze, a zwłaszcza anestezjolodzy, intensywiści. Podkreślił, że z medycznego punktu widzenia, ta sprawa u kogoś, kto się zajmuje pacjentami w stanie bezpośredniego zagrożenia życia, wątpliwości nie budzi. Ocenił też, że nie powinno w ogóle dojść do sytuacji, w której kilku lekarzy decyduje się oskarżyć kolegę o najcięższą zbrodnię. Zdecydowana większość, jak zaznaczył, ich opinii nie podziela.

- Dowód mam w ręku. To jest dwa tysiące podpisów lekarzy, pielęgniarek, profesorów, uznanych autorytetów w dziedzinie anestezjologii i intensywnej terapii, którzy zdecydowali się napisać list otwarty do ministra sprawiedliwości, Prokuratora Generalnego, protestując przeciwko tej sytuacji. Wydarzenie może skutkować strachem pacjentów przed tym, co może ich spotkać w szpitalu. Dodał, że obawia się również tego, że część lekarzy może zacząć postępować niewłaściwie, czyli stosować terapię daremną, uporczywą, która jest zła pod każdym możliwym aspektem – przekonywał Prof. Mirosław Czuczwar. 

Błąd medyczny czy nie?

Z kolei Prof. Maciej Żukowski, który był szefem komisji prowadzającej kontrolę w szpitalu, tłumaczył, że po bardzo dokładnym zbadaniu tej sprawy wraz z całym zespołem, jedyne co mogli stwierdzić to, że nie doszło w żaden sposób do błędu medycznego. Zaznaczył, ze komisja wykazała niedociągnięcia organizacyjne, które przedstawiła zarządowi szpitala wraz z rekomendacjami, co trzeba naprawić. Zarząd natychmiast w formie zarządzenia wydał takie polecenie, aby te niedogodności usunąć. I w chwili obecnej, dokumentacja medyczna, jak i zasady przekazywania pacjenta między blokiem operacyjnym a intensywną terapią uległy poprawie i pracujemy nad tym, żeby te standardy były jak najwyższe. Pacjent ma prawo do godnego odejścia w momencie, kiedy terapia byłaby terapią daremną. - Nasz szpital w tej sytuacji to pacjentowi zapewnił i to jest w tym momencie ten aspekt ludzki, który jest bardzo w mojej opinii istotny – dodał.


Wyjaśnił, że jego opinia powstała po analizie dokumentacji medycznej oraz wyjaśnień, które złożyły osoby zainteresowane, czy też uczestniczące w opiece nad pacjentem. Przekazał, że chirurg-operator, w samej klasyfikacji do zabiegu wprost napisał, że jest to zabieg paliatywny, który ma pacjentowi zmniejszyć cierpienie związane z jego chorobą podstawową, natomiast nie jest w stanie go wyleczyć.

Konsultant wojewódzki w dziedzinie anestezjologii i intensywnej terapii Wiesław Świtała poinformował, że kilkakrotnie badał przebieg zdarzenia, rozmawiał z zarządem szpitala oraz z ordynatorem oddziału intensywnej terapii i uważa, że Andrii K. nie jest winny śmierci pacjenta. Rzecznik Praw Lekarza przy Okręgowej Izbie Lekarskiej w Gorzowie Wlkp. Ryszard Iliaszewicz poinformował, że od razu po otrzymaniu wiadomości o tymczasowym aresztowaniu pod zarzutem zabójstwa pacjenta, Okręgowa Rada Lekarska w Gorzowie Wlkp. w trybie natychmiastowym i wystosowała list, a jednocześnie stanowisko, do ministra sprawiedliwości, Prokuratora Generalnego Adama Bodnara z wnioskiem, aby objął nadzorem postępowanie i uchylił, jeśli to możliwe, areszt tymczasowy dla lekarza.

Katarzyna Barna, dyrektor ds. pielęgniarstwa w szpitalu, poinformowała o zarzutach stawianych dwóm pielęgniarkom. Wyjaśniła, że wobec nich postawiony jest na razie zarzut nieudzielenia pomocy. Oceniła, że we wspólnym interesie jest jak najszybsze, transparentne wyjaśnienie sytuacji, żebyśmy wiedzieli naprawdę, że szpital tutaj dopełnił wszelkich formalności".

Głos w tej sprawie zabierał wielokrotnie samorząd lekarski. Zarówno Okręgowa Rada Lekarska w Gorzowie Wielkopolskim, jak i Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej zwrócili się do ministra sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego Adama Bodnara o objęcie nadzorem postępowania. 

Lekarze obawiają się reakcji prokuratury

W ocenie Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej za objęciem tego postępowania przygotowawczego nadzorem przemawia fakt, że jest to sprawa dużej wagi, ze względu na jej charakter oraz skutki społeczne, jakie może wywołać dla środowiska lekarzy i dla ich pacjentów.

"Zdecydowany sprzeciw samorządu lekarskiego budzi fakt, że w sprawie, której istotą jest ocena czy lekarz zachował standardy należytej staranności i działał zgodnie z aktualnym stanem wiedzy medycznej, prokuratura stawia zarzut zabójstwa. Różnica między ewentualnym błędem medycznym fachowego pracownika medycznego a zabójstwem jest ogromna i nie można dopuszczać do jej zacierania. Stawianie na równi podejrzenia popełnienia błędu medycznego z zarzutem zabójstwa podważa zaufanie pacjentów, czyli fundament, na którym zbudowany jest cały system ochrony zdrowia" - podkreślono.

Wskazano na możliwość wywołania trudnych do przewidzenia negatywnych skutków w samym środowisku lekarskim. "Wykonywanie wielu specjalności lekarskich wiąże się nieodzownie z ryzykiem niepowodzenia leczniczego, nie można jednak lekarzy, którzy wykonują trudne i obarczone większym ryzykiem czynności medyczne, konfrontować z zagrożeniem prokuratorskiego zarzutu zabójstwa" – wyjaśniono.


Natomiast Rzecznik Praw Lekarza Naczelnej Izby Lekarskiej Monika Potocka zwróciła się do Rzecznika Praw Obywatelskich Marcina Wiącka z prośbą o wystosowanie do prokuratora Prokuratury Rejonowej w Gorzowie Wlkp. wniosku o przedstawienie informacji dotyczących podstaw faktycznych i prawnych podjętych czynności, w szczególności zasadności wystąpienia o zastosowanie tymczasowego aresztowania, wskazanie sygnatury akt prowadzonej sprawy, wskazanie czy zasięgnięto opinii biegłych w sprawie, a jeśli tak, to jakie są wnioski z tych opinii.

Potocka podkreśliła, że tymczasowe aresztowanie jest najbardziej dolegliwym środkiem zapobiegawczym, a przed jego zastosowaniem, powinny być rozważone wolnościowe alternatywy, a także okoliczności przemawiające za odstąpieniem od izolacji oskarżonego lub podejrzanego. 

Fot. zdjęcie ilustracyjne/Pixabay

Tomasz Wypych

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka