12 obserwujących
323 notki
102k odsłony
127 odsłon

Dziennik (opóźniony) z koronnej kwarantanny w lesie-dzień nr 6

Jerraz21
Jerraz21
Wykop Skomentuj3

                                   Witam Społeczeństwo Zewnętrzne - i pozdrawiam!

              Kontynuacja relacji z osobistej ewakuacji z Londynu -wizyta u młodszej córki Adelajdy.

                                                 Czytelnicy poprzedniego odcinka:

https://www.salon24.pl/u/srr-88/1030758,dziennik-opozniony-z-koronnej-kwarantanny-w-lesie-dzien-nr-5

                           wiedzą,że w swej wędrówce przez Europę dotarłem do  Białegostoku.

      Najzdrowsze miasto w Polsce,stolica Zielonych Płuc i twierdza oporu przeciw zarazie: tęczowej i koronnej. Moja mini ojczyzna. Znajomy peron. W oddali góruje wieża kościoła św. Rocha. Białorusin (?),który także przyjechał z Warszawy, pyta:gdzie "wokzał awtobusów"?  Idź za mną,pokazuję dworzec. Do domu daleko,po drodze mijam gmach ZUSu,a dalej Komenda Miejska Policji. Na ulicach i chodnikach pustawo,kilka osób czeka na przystanku MPK. Postanawiam zajść do komendy,by poinformować policję,że przybyłem z zagranicy i nie mogę odbyć kwarantanny domowej,ze względu na to,iż w mieszkaniu przebywa 83-letnia Mama. Wcześniej założyłem maskę,by nie budzić zbytniej grozy. Dyżurny za szybą,poinformował,że to nie ich sprawa, tylko sanepidu. Kazał czekać na zewnątrz. Po minucie otworzył okno,zawołał bym podszedł i wręczył karteczkę z numerami telefonów do sanepidu. Ruszyłem do domu,czyli przed dom-bo oczywiście wejść do mieszkania nie mogłem-nie mogłem narazić Mamę na ewentualną transmisję wirusa. W końcu dotarłem. Zadzwoniłem.  Mama pokazała się w oknie. Proszę by zostawiła klucze do samochodu na korytarzu,przed drzwiami. Samochód zaparkowany przed blokiem,naprzeciw okien mieszkania-to moje miejsce czasowej kwarantanny. Dzwonię do sanepidu,ale ciągle zajęte. W końcu się udaje. Odbiera pani. Wyjaśniam swoją sytuację. Pani zaskoczona,nie bardzo rozumie o co mi chodzi?! Cierpliwie tłumaczę,że proszę o wyznaczenie mi miejsca urzędowej kwarantanny, gdyż nie mogę odbyć obowiązkowej kwarantanny w warunkach domowych,ze względu na zagrożenie dla mojej 83-letniej Mamy. Powiedziała,ze zadzwoni do wojewódzkiego sztabu kryzysowego i potem oddzwoni. Czekam odizolowany w samochodzie. Sąsiad wychodzi z bloku i macha do mnie, uchylam okno i mówię żeby się nie zbliżał-bo jestem potencjalnie niebezpiecznym. Pokiwał głowa ze zrozumieniem. Telefon dzwoni. Pan inspektor sanitarny ze sztabu antykryzysowego dopytuje się jaka jest moja sprawa. Ponownie wyjaśniam. Twierdzi,że nie ma problemu,wielu powraca i podaje przykład (skąd wzięty?) jak to mąż wrócił do żony i trójki małych dzieci. Pytam się jego,czy wie,że takie osoby nie są w grupie wysokiego ryzyka,a osoby w bardzo podeszłym wieku-jak najbardziej?! I czy w razie jak moja Mama się zarazi i umrze- to czy jest gotów ponieść odpowiedzialność za to?!  Milczy. Mówię,że jestem w samochodzie - i to jest moje miejsce kwarantanny. Jeżeli nic się nie zmieni,to jutro od rana spróbuje zainteresować moją kwarantanną samochodową miejscowe media,a w dalszej kolejności krajowe. Teraz jestem bardzo zmęczony i nigdzie się nie ruszam. Mama-w międzyczasie- zrobiła gorącą  herbatę i kanapki. Wystawiła przed drzwi mieszkania i zadzwoniła do mnie bym zabrał. Robi się ciemnawo. Znowu telefon. Z drugiej strony głos damski o bardzo kojącym brzmieniu. Wyjątkowo łagodnym i subtelnym! Informuje mnie,że wyznaczono mi  miejsce kwarantanny- i pyta czy mogę dojechać własnym samochodem?  Oczywiście,mogę! Siedzę właśnie w aucie...gdyż to moje miejsce obecnej kwarantanny!! Musi się rozłączyć-ale oddzwoni niebawem. Dzwonię do Mamy i proszę by przygotowała mi ekwipunek na wyjazd do miejsca odosobnienia-i wystawiła na korytarz. Bagaż z podróży zostawiam w bagażniku. Dzwoni pani z tym nieziemskim głosem anielskim.Informuje mnie,że właściciel ośrodka zadzwoni do mnie ze wskazówkami dojazdu. Jest telefon. Podaje namiary na miejsce kwarantanny. Ośrodek konferencyjny Rozłogi,w kierunku na wschód, parę kilometrów przed stacją Waliły. Przy szosie baner reklamowy wskazujący  wjazd do lasu,po prawej stronie. Droga duktem leśnym ok. 4 km. Żegnam się z Mamą i odjeżdżam na 14 dni prawdy tymczasowej. Po drodze,na wyjeździe z miasta tankuję  paliwo ( w baku mało),ostrzegam sprzedawcę,że jestem zagranicznym kwarantannikiem i płacę kartą dotykowo i zdalnie. Kasjer odsunął się i zawołał do żony, by otworzyła drzwi-wietrzenie zarazy. Bez urazy. Rozumiem! Jestem na miejscu w Rozłogach. Pracownik  profesjonalnie zamaskowany i w rękawicach, kieruje mnie do pokoju odosobnienia i wyjaśnia zasady.

Wylądowałem w lesie....

CDN

Poprzednie odcinki dziennika:

https://www.salon24.pl/u/srr-88/1030424,dziennik-opozniony-z-koronnej-kwarantanny-w-lesie-dzien-nr-4

https://www.salon24.pl/u/srr-88/1030030,dziennik-opozniony-z-koronnej-kwarantanny-w-lesie-dzien-nr-3

https://www.salon24.pl/u/srr-88/1029785,dziennik-opozniony-z-koronnej-kwarantanny-w-lesie-dzien-nr-2

https://www.salon24.pl/u/srr-88/1029094,kwarantanna-w-lesie-dzien-nr-1


Zobacz galerię zdjęć:

Jerraz21
Jerraz21 Jerraz21 Jerraz21 Jerraz21 Jerraz21 +1 zdjęcie
Wykop Skomentuj3
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości