18 obserwujących
663 notki
175k odsłon
185 odsłon

Premier z wypiekami (na twarzy) opowiada o szczepionkach....

Wykop Skomentuj5

Na zasadzie udostępnienia

==========================================


Konfederacja

Marcin Sypniewski
: Słuchając opowiadającego z wypiekami na twarzy o dobrodziejstwach płynących ze szczepionki premiera można odnieść wrażenie, że wszystko się wtedy zmieni, jak po dotknięciu czarodziejskiej różdżki. Znikną choroby, służba zdrowia będzie działała co najmniej jak na zachodzie, telewizja przestanie kłamać, krowy zaczną dawać więcej mleka, policjanci przestaną bić ludzi na ulicach i przebierać się za narodowców, a minister Sasin ze skruszoną miną zwróci do budżetu siedemdziesiąt milionów złotych.
Niestety, takie cuda zdarzają się jedynie w Święta Bożego Narodzenia. Nawet nie wiemy, kto sprzeda nam szczepionkę. Poza tym nie wiemy, kiedy to dokładnie nastąpi. Ponadto, nie znamy jej skuteczności poza marketingowymi gadkami farmaceutycznych komiwojażerów. Wątpliwe też, abyśmy mieli opracowany jakikolwiek plan szczepień. Bo czy na przykład osoby, które były już zakażone i nabyły odporność też będą zaszczepione? Czy wszyscy przed szczepieniem będą testowani, żeby ocenić, kto nie musi zostać zaszczepiony? I kto przeprowadzi ten masowy eksperyment, skoro w szpitalach brakuje lekarzy, pielęgniarek i sprzętu?
Największy zaś problem to w pełni uzasadniony lęk Polaków przed nieznanym. Próbuje się wzbudzić w nas nastrój oczekiwania na produkt, który nie został przetestowany, którego skutki uboczne są nieznane. Przecież nie możemy dla dzieci kupić w naszym kraju nawet niemieckich kropli na kolkę niemowlęcą, bo nie zostały dopuszczone do sprzedaży. A sprowadzamy coś, co nie przeszło żadnej sensownej procedury. Rząd na wyścigi kupuje kota w worku, na którego niewielu czeka.
Obawiam się, że nie czeka na nas żadna świetlana przyszłość. Szczepionka wprawdzie ma być dobrowolna, jednak planuje się zakup takiej ilości, jakby miała być obowiązkowa dla wszystkich. Obawiam się, że oprócz przymusu maseczek i dystansu kolejnym przymusem będzie przymus zaszczepienia i być może instalacji aplikacji. Wprowadzony lekko. Ot, choćby w ten sposób, że bez zaszczepienia nie można zrobić zakupów w markecie, polecieć na wakacje, pojechać pociągiem, czy zagłosować. A ograniczenia i tak zostaną, bo wirus może mutować, a poza tym może pojawić się inny, znacznie groźniejszy.
Najdziwniejsze w tym wszystkim, że są ludzie, którzy razem z premierem z wypiekami na twarzy na tą szczepionkę czekają. Skoro do tej pory nie dotarło do nich, że rząd walczy przede wszystkim z wolnością, a nie z pandemią, to nie zauważą też tego później. I zdziwią się, że będzie tak, jak opisał Orwell: „Wszystko, oprócz pracy było zakazane: spacery po ulicy, przyjemności, taniec, śpiew, spotkania towarzyskie. Wszystko było zakazane.” Brzmi znajomo? Witajcie w roku 2020...

image

Wykop Skomentuj5
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale