Takie wrażenie odnoszę, gdy czytam pełne finezji tłumaczenie K. Kwiatkowskiego, Prezesa Najwyższej Izby Kontroli, w kwestii zwłoki w powiadomieniu odpowiednich organów państwa, na skutek informacji jakie otrzymał podczas swojego knajpianego spotkania z Janem Kulczykiem, na którym były omawiane kolejne ciemne sprawki z podwórka rodzimych oligarchów.
Komunikat:
Nie dałbym sobie nawet włosa obciąć, że prezio NIK-u nada dalszy bieg tej sprawie, gdyby nie świadomość ujawnienia nagrania jego rozmowy dr. Janem K.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)