Libertas składa się z polityków o skrajnie różnym światopoglądzie. W Polsce działają w niej głównie byli politycy Ligii Polskich Rodzin, w Danii komuniści, w Skandynawii skrajni libertarianie, we Francji wandeiści i przeciwnicy francuskiej rewolucji, liderką Libertasu w Holandii została Eline van den Broek, opowiadająca się za aborcją i eutanazją, zaś w Portugalii w ugrupowanie Ganley’a włączyli się ekolodzy.
Jak mówią działacze Libertas, łączy ich sprzeciw wobec braku demokracji w Unii Europejskiej. Jednak w praktyce to spoiwo zdaje się być niewystarczające, a ujawniający się co chwilę brak spójności podważa wiarygodność partii Ganley’a.
Działacze Libartas opowiadają się przeciwko traktowi lizbońskiemu, który brak demokracji UE jeszcze pogłębia. Tu jednak pojawia się kolejna sprzeczność, bowiem w ostatnich dniach partia Ganley’a chlubi się zaangażowaniem w życie partii Lecha Wałęsy – zwolennika traktatu lizbońskiego, a sam szef Libertasu mówi o stanowisku prezydenta Unii Europejskiej, na którym rzekomo ma widzieć Wałęsę.
Gdy Libertas mówi o zagrożeniach związanych z traktatem lizbońskim, Wałęsa na spotkaniu partii mówi o jego zaletach, gdy irlandzka część ugrupowania walczy o ograniczenia na rynku pracy dla Polaków, polska część walczy o ułatwienia dla Polaków na rynku niemieckim i austriackim. Wszystko dzieje się za pieniądze biznesmena, który najpierw dorobił się milionów na handlu rosyjskim aluminium, potem był szefem największego w Rosji przedsiębiorstwa leśniczego, a obecnie prowadzi firmę współpracującą ściśle z amerykańskim wojskiem, budując wojskowe systemy telekomunikacyjne.
W ostatnich dniach jeden z głównych działaczy polskiej Libertas, Artur Zawisza, powtarza zdanie: Libertas znaczy wolność – narodowa, obywatelska, gospodarcza. Partia, w której działa Zawisza, i jej członkowie są także wolni od jednolitego programu wyborczego i światopoglądu, co w polityce wcale nie jest pozytywne. Szczególnie, że jest to wolność finansowana przez zagranicznego miliardera, który swoje imperium budował na Wschodzie.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)