To nic, że o sprawie głosowania europosłów PO przeciwko uznaniu rocznicy śmierci Witolda Pileckiego za Międzynarodowy Dzień Bohaterów Walki z Totalitaryzmami pisały szeroko media w Polsce, to nic, że ucieczkę Tadeusza Zwiefki z obrad PE po podpisaniu się na liście obecności nagłośniła niemiecka telewizja RTL, a on sam w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”przyznaje arogancko, że rzeczywiście tak zrobił i nie widzi w tym nic dziwnego.
To nie wystarczyło, by móc powiedzieć, że Zwiefka „sprzeciwił się wpisaniu rotmistrza Witolda Pileckiego do dokumentu PE ‘Świadomość europejska –totalitaryzm’ i ustanowieniu 25 maja - dnia jego śmierci - Dniem Walki z Totalitaryzmem” oraz przypomnieć, że telewizja przyłapała go na oszustwie. Poznański sąd uznał, że twierdzenie takie jest naruszeniem dóbr osobistych europosła i nakazał Radiu Maryja przeproszenie deputowanego do PE.
Wyrok jest kolejną kuriozalną decyzją sądu w ostatnich tygodniach. Prowadzenie procesów w trybie wyborczym zdaje się nie służyć sędziom. Być może mają oni za mało czasu, by zastanowić się dogłębnie nad materią, którą się zajmują. A może przygotowują się do zmian jakie w sądownictwie wprowadza rząd, które mają uzależnić w większym stopniu sądownictwo od ministra sprawiedliwości. Tak czy inaczej, z głupoty lub lizusostwa sędziowie zdają się działać według zasady: powiedz coś złego o władzy, a ja udowodnię, że to kłamstwo.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)