Bo nie bardzo mi wiadomo z jakich powodów polityk miał by rozmawiać bezpośrednio z lobbyistą jeśli ten nie zapewni mu tzw. korzyści finansowej a co dopiero załatwiać jego interesów. Przecież polityk nie musi się spotykać z lobbystami jeśli nie chce, a na pewno nikt dobrowolnie nie chciał by wysłuchiwać wypocin albo poddawać się presji.
Według mojej definicji tajne rozmowy polityka z lobbystami to korupcja, nawet jeśli nie ma dowodów na przyjęcie korzyści finansowej to z pewnością wiążą się z tym jakieś inne korzyści, teraz lub w przyszłości.
Mianem lobbyingu powinno się moim zdaniem określać tylko i wyłączni działania takie jak prowadzenie kampanii medialno-społecznych itp.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)