0 obserwujących
73 notki
36k odsłon
309 odsłon

Konwencja odmrażająca

Wykop Skomentuj2

Choć nominalnie tegoroczna konwencja wyborcza Partii Republikańskiej w Tampie na Florydzie rozpoczęła się wczoraj, to jednak dopiero dzień dzisiejszy oznacza jej faktyczny początek. Mitt Romney, który oficjalnie uzyska w jej trakcie nominację swojego ugrupowania w walce o Biały Dom oczekuje, że dzięki temu ogromnemu wydarzeniu medialnemu będzie miał okazję przedstawić się wyborcom i nadać nowy impet kampanii, który zakleszczyła się w ostatnich tygodniach.

W ciągu ostatnich dni Grand Old Party spotkały dwa poważne ciosy. Najpierw Todd Akin, kongresmen z Missouri i kandydat partii w wyborach do Senatu z tego stanu, swoimi skandalicznymi uwagami poważnie zmniejszył szanse Republikanów na zdobycie większości w tej izbie, co w dużej mierze zależało od pokonania reprezentującej The Show Me State Demokratkę Claire McCaskill (wyborom do Senatu będzie poświęcona wkrótce notka na blogu). Potem ryzyko uderzenia na Florydę huraganu Issac doprowadziło do spekulacji o możliwym zagrożeniu dla przeprowadzenia tam konwencji. Ostatecznie burza tropikalna przesunęła się w kierunku zachodnim i spowodowała mniejsze niż się obawiano zmiany w programie wydarzenia (anulowano wystąpienia mające odbyć się w poniedziałek). Jednak groźba uderzenia Issaca w Luizjanę sprawi, że i tak Republikanie będą musieli „walczyć” o uwagę amerykańskiej widowni z relacjami na temat niszczycielskiego kataklizmu.

W tych niesprzyjających warunkach Mitt Romney podejmuje próbę odzyskania inicjatywy w kampanii wyborczej. Konwencje uchodzą tradycyjnie za jeden z kilku momentów (obok m. in. wyboru wiceprezydenta i debat wyborczych) podczas których walczący o prezydenturę mają okazję polepszyć swoje notowania. Jak wskazuje analityk Larry Sabato w latach 1964-2008 tylko trzykrotnie kandydaci którejś z wielkich partii nie zanotowali pokonwencyjnego skoku w sondażach (za każdym razem byli to Demokraci). Inna kwestią pozostaje jakie ma to przełożenie na listopadową elekcję. Np. w roku 2008 po konwencji w Saint Paul John McCain na ok. 10 dni uzyskał prowadzenie w rywalizacji z Barackiem Obamą, które jednak zakończyło się po bankructwie banku inwestycyjnego Lehman Brothers. Dlatego do skoku w notowaniach nie należy zbytnio się przywiązywać, gdyż daje on tylko krótkotrwały efekt. Przyczynia się do tego także: polaryzacja społeczna oraz mniejsze zainteresowanie mediów (w tym roku w większym wymiarze konwencje będą relacjonować tylko stacje informacyjne, wielkie telewizje jak ABC, CBS, Fox i NBC pokażą codziennie tylko godzinny materiał z wydarzenia). Mimo tego konwencje oglądać warto. A co spotkanie w Tampie powinno przynieść Romneyowi i jego partii w ogóle?

- dla byłego gubernatora Massachusetts jest to przede wszystkim okazja do przedstawienia się społeczeństwu. Dlatego istotne może okazać się to, czy przyniesie mu ono skok w pozytywnych ocenach wyborców. O ile większa liczba z nich uważa, że Romney lepiej niż prezydent Obama poradziłby sobie w kwestiach ekonomii (wg sondażu Gallupa 52:43 dla Republikanina), o tyle jest on po ludzku mniej lubiany (54:31 dla Demokraty). Podobnie, choć więcej osób uważa, że Romney jest w stanie rządzić efektywnie to jednak przegrywa on z Obamą w takich kategoriach jak: chęć do współpracy ponadpartyjnej; uczciwość i bycie godnym zaufania; dbanie o sprawy ludzi; bycie silnym i zdecydowanym przywódcą. Zadanie ocieplenia wizerunku kandydata (choć nie za wszelką oceną – Romney powiedział o sobie „jestem, jaki jestem”) na konwencji weźmie na siebie małżonka kandydata, Ann Romney. Potencjalna przyszła pierwsza dama przygotuje także odpowiedź na zarzuty Demokratów o to, że Republikanie walczą z prawami kobiet.

- Romney zdając sprawie, że nie wygra z Obamą na „lubialność” skieruje więc do wyborców przesłanie: Obama to miły człowiek, ale fatalny prezydent. Zapowiada przeniesienie do Białego Domu korporacyjnego ładu i rządzenie Ameryką tak jak wielką firmą, a w doświadczeniu w sektorze prywatnym bije on na głowę obecnego lokatora Białego Domu . Konwencja będzie więc okazją do odnowienia kluczowego tematu kampanii Romneya – gospodarki i tworzenia nowych miejsc pracy – z czym ostatnio zepchnięci do defensywy Republikanie mieli trudności. Wydaje się, że Romney nie musi poświęcać wiele czasu na energetyzowanie bazy wyborczej partii, gdyż zadanie to wypełnia kandydat na wiceprezydenta Paul Ryan.

- dla GOP konwencja to także szansa na pokazanie, ze jest to partia bardziej zróżnicowana niż można pomyśleć. Jednymi z największych gwiazd konwencji będą Mia Love (Amerykanka haitańskiego pochodzenia, burmistrz Saratoga Springs, która w listopadowych wyborach do Kongresu powalczy o zwycięstwo w 4. okręgu wyborczym w Utah) oraz Ted Cruz (Latynos, były naczelny radca prawny (Solicitor General) stanu Teksas i faworyt Tea Party, który wygrał prawybory do Senacie w swoim stanie z faworytem establishmentu zastępcą gubernatora Ricka Perry’ego – David’em Dewhurst’em).

Wykop Skomentuj2
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale