0 obserwujących
73 notki
36k odsłon
340 odsłon

Mosty między domem a zagranicą

Wykop Skomentuj8

Dzisiejsza debata w Boca Raton na Florydzie jest zarazem ostatnią okazją do bezpośredniej dyskusji pomiędzy prezydentem Barackiem Obamą a nominatem Partii Republikańskiej – Mittem Romneyem. Choć tematyka spotkania ma koncentrować się na kwestiach związanych z bezpieczeństwem narodowym i sprawami zagranicznymi, to jednak obaj kandydaci będą usiłowali powiązać ją z polityką wewnętrzną.

 

Boca Raton nie kojarzy się zbyt dobrze dla kampanii Romneya. To właśnie tam podczas spotkania z darczyńcami, pięć miesięcy temu, były gubernator Massachusetts wygłosił słynną kwestią o 47% społeczeństwach amerykańskiego, uzależnionego od pomocy rządu, która bez względu na wszystko zagłosuje na prezydenta Obamę. Straty poniesione przez Republikanina w rezultacie opublikowania tej wypowiedzi zaczęły być redukowane dopiero po bardzo dobrym, na tle konkurenta, występie Romneya podczas debaty w Denver na początku października. Od tego momentu dystans dzielący obu polityków w sondażach zaczął się sukcesywnie zmniejszać, aż w końcu w badaniach przeprowadzanych w skali całego kraju Romney uzyskał przewagę. Średnia badań, przeprowadzanych w ostatnich 10 dniach na grupie likely voters, daje obecnie Republikaninowi 0,3 pkt. proc. przewagi (47,3:47). Przy czym np. sondaż Gallupa informuje o przewadze Romneya w wysokości 7 pkt. proc. (wśród wyborców, którzy już zarejestrowali się do głosowania ta przewaga topnieje do 1 pkt. proc.). Z kolei na remis wskazuje badanie NBC News i Wall Street Journal. Prowadzenie Romneyowi (po raz pierwszy od maja) daje również sondaż Politico/George Washington University Battleground Tracking Poll.W tym badaniu nominat Republikanów uzyskał przewagę 2 pkt. proc. (granica błędu – 3,1%). Ciekawie wygląda również sytuacja w kluczowych stanach wahających się, gdzie zapadnie rozstrzygniecie kto wygra prezydenturę. Średnia z badań z ostatnich dni daje Romneyowi przewagę w Karolinie Północnej, na Florydzie, w Kolorado i New Hampshire, wskazując również na remis w Wirginii, ze wskazaniem na Romneya (trzy ostatnie sondaże pokazują jego prowadzenie). Boston (siedziba kampanii Republikanina) może martwić to, że wciąż nie udało mu się wyjść na prowadzenie w Ohio (18 głosów elektorskich). Obamę cieszyć zaś może poparcie redakcji The Plain Dealer, największej stanowej gazety. Od 1980 roku polityk, któremu udzielono poparcia w tym medium zawsze wygrywał wybory (wyjątkiem był r. 2004, gdy w gazecie nie udzielono wsparcia żadnemu z kandydatów). W przypadku braku zwycięstwa w Buckeye State Romney, aby wygrać, musiałby zrekompensować to sobie tryumfami w Nevadzie i Iowa lub w Wisconsin.

Tematyka dzisiejszej debaty wydaje się być preferowana przez prezydenta Obamę, ale jak pokazała ta kampania nic nie jest tak pewne jak to się wydaje. W starciu z urzędującym prezydentem Romney mający niewielki autorytet w sprawach międzynarodowych przypomina… Baracka Obamę cztery lata temu. Wtedy młody senator z czteroletnim stażem potykał się z niekwestionowanym autorytetem w dziedzinie bezpieczeństwa narodowego senatorem – Johnem McCain’em, zasiadającym od ok. 30 lat na Kapitolu bohaterem wojennym. Tak jak wtedy sprawy zagraniczne nie odmieniły wtedy losów kampanii, nie będzie raczej tak i teraz. Unikalna sytuacja w której to kandydat Demokratów wydaje się być lepiej przygotowany w tej dziedzinie nie wygląda jednak dla Obamy tak dobrze jak jeszcze kilka miesięcy wcześniej. Według sondażu Pew przeprowadzonego na początku października prezydent prowadzi (47:43) w kategorii podejmowania mądrych decyzji w zakresie polityki zagranicznej podczas sprawowania urzędu. Cieszy się również większym zaufaniem wyborców przy zmaganiu się z polityczna niestabilnością w Libii i Egipcie (47:42). Natomiast zapowiedzi Republikanina wejścia z Chinami w otwarty spór w związku z oskarżaniem Pekinu o manipulowanie (zaniżanie) kursu juana znajdują coraz bardzie pozytywy oddźwięk w społeczeństwie (przy problematyce podejścia do polityki handlowej wobec Chin Romney prowadzi 9 pkt. proc.). Poparcie dla twardszego podejścia w relacjach z Państwem Środka znajduje coraz większą akceptację w USA. Tematyka ta pojawiła się już podczas debaty w zeszłym tygodniu i na pewno powróci tej nocy. Pojawiające się nowe fakty ws. ataku na konsulat USA w libijskim Benghazi (który nie był wbrew wcześniej podawanym informacjom rezultatem spontanicznych demonstracji przeprowadzanych w wyniku powstania antyislamskiego filmu, ale wynikiem zaplanowanej akcji) będzie kolejnym polem konfliktu między Obamą a Romneyem. Jak się wydaje, prezydent będzie usiłował przeciwstawić rozsądne podejście własnej administracji z jastrzębią polityką Romneya, prącego do konfliktu i antagonizowania kolejnych państw. Przypomni zapewne nazwanie przez konkurenta decyzji o wyjściu z Iraku tragiczną (dokaldnie kandydat miał na myśli szybkość tego posunięcia), zaatakuje go być również za nazwanie Rosji wrogiem Stanów Zjednoczonych nr 1, co ma wywołać skojarzenia z tym, że Republikanin wciąż rozumuje kategoriami zimnej wojny. Romney zaś zapewne przywoła Polskę jako przykład odwracania się USA od sojuszników (zrobił to już w trackie konwencji wyborczej, podobnie jak Condolezza Rice, której przemówienie w Tampie wywołało entuzjazm GOP). Kolejne pole sporu stanowi nawoływanie Obamy do redukcji budżetu armii, czemu stanowczo sprzeciwia się Romney (walcząc przy tym o głosy tysięcy pracowników wojska, zamieszkujących  kluczowe stany, jak m. in. w Wirginia).

Można zaryzykować tezę, ze jeśli żaden z kandydatów nie popełni jakiejś olbrzymiej gafy, to rywalizacja o Biały Dom pozostanie w stanie zakleszczenia aż do dnia wyborów – 6 listopada. Spotkanie poprowadzi Bob Schieffer z telewizji CBS, dla którego będzie to już trzecia taka impreza.

Linki: Przygotowanie do dzisiejszej debaty; pytania do obu kandydatów na temat Bliskiego Wschodu.

Tymczasem w piątek podczas corocznej kolacji, zorganizowanej m. in. przez archidiecezję nowojorską, upamiętniającej działalność dobroczynną Al’a Smitha, gubernatora Nowego Jorku w latach 1919-1920 i 1923-1928 i pierwszego katolika, który uzyskał nominację jednej z dwóch głównych partii (Demokraci) w wyborach prezydenckich (1928 – porażka z Republikaninem Herbertem Hooverem) obaj kandydaci mieli okazję do rozluźnienia się.


PS Zapraszam na stronę blogu na Facebooku.

Wykop Skomentuj8
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale