Blog
Stan Swingujący
Stan Swingujący2012
Stan Swingujący2012 Wojciech Biel stanswingujacy2012@gmail.com
0 obserwujących 73 notki 36393 odsłony
Stan Swingujący2012, 17 marca 2013 r.

Aftermath (II)

O 113. Kongresie Stanów Zjednoczonych, który rozpoczął swoją działalność na początku tego roku, już teraz można powiedzieć, że będzie najprawdopodobniej tak samo dysfunkcjonalny i niepopularny, jak ten 112., funkcjonujący w latach 2011-2013.

Choć Barack Obama wygrał drugą kadencję na urzędzie prezydenta zdecydowanie, to jednak Amerykanie nie oddali Partii Demokratycznej pełni władzy. Wybory do Kongresu utrzymały status quo na poziomie władzy ustawodawczej: Partia Republikańska utrzymała większość w Izbie Reprezentantów, zaś ugrupowanie spod znaku osła (zwierzę historycznie kojarzone z Demokratami) pozostało największym klubem w Senacie. Takie rozstrzygnięcie oznacza przede wszystkim klęskę GOP. Po pierwsze, mimo korzystnej sytuacji wyjściowej (spektakularny tryumf Republikanów w r. 2010, także na szczeblu stanowym, pozwolił im w ramach procesu ponownego wytyczania granic okręgów wyborczych wprowadzać korzystne dla siebie zmiany), caucus partii w IR zmniejszył się w stosunku do stycznia 2011 r. o osiem miejsc (z 242 do 234). Po drugie, kompletną klęską zakończyły się starania Republikanów o zdobycie większości w Senacie. Wreszcie, także na korzyść Demokratów należy odnotować wyniki na szczeblu legislatur stanowych (w większej liczbie stanów Demokraci przejęli kontrolę nad izbami, niż zrobili to Republikanie).

Wybory do Senatu:

- Do elekcji Demokraci przystępowali z przewagą miejsc w izbie w stosunku 53:47, przy czym dwóch senatorów niezależnych głosowało najczęściej z Demokratami, dzięki czemu przewaga ta była większa niż nominalnie mogłoby się wydawać. Republikanie mogli mieć nadzieję nie tyle na uzyskanie większości (poprzednio ostatni raz dysponowali nią w 109. Kongresie, w latach 2005-2007), ale „przejęcie” takiej liczby zajmowanych przez senatorów z konkurencyjnego obozu miejsc, że realne stałoby zdobycie jej w midterm elections (wybory następujące w połowie kadencji prezydenta) w r. 2014. Taka droga do większości była realna z kilku powodów. Przede wszystkim w r. 2012 spośród 33 wybieranych senatorów, aż 21 zajmowało miejsca jako Demokraci (w głosowaniu za 20 miesięcy ta proporcja będzie identyczna). Niekorzystne z punktu widzenia partii prezydenta było także to, że w aż czterech stanach gdzie ich kandydaci walczyli o reelekcję lub utrzymanie miejsca (Montana, Dakota Północna, Nebraska i Missouri) w r. 2008 zwyciężył John McCain i również po czterech latach były one postrzegane jako pewne republikańskie stany. Poza tym głosowanie przeprowadzane w połowie kadencji prezydenta tradycyjnie premiuje ugrupowanie konkurencyjne wobec partii prezydenta (choć od tej reguły zdarzają się wyjątki, jak w r. 2002). Tak więc uprawniony był pogląd wyrażany przez wielu przedstawicieli GOP, że r. 2015 rozpoczną w obu izbach jako partia większości. Elekcja r. 2012 powiedziała jednak „sprawdzam” temu projektowi, znacząco utrudniając jego realizację.

- Utrata przez GOP miejsc w Maine i Massachusetts była spodziewana. Choć wynikała z różnych powodów: w Maine popularna senator Olympia Snowe zdecydowała się nie ubiegać o reelekcję, co uczyniło kandydata niezależnego - byłego gubernatora Angusa Kinga -  faworytem głosowania i ostatecznie dało mu zwycięstwo. Do innej sytuacji doszło w Massachusetts, swoistym bastionie Partii Demokratycznej. Umiarkowany senator GOP Scott Brown w kampanii musiał walczyć nie tylko z rywalką - Elizabeth Warren, ale także ze szkodami jakie wyrządzili wizerunkowi jego partii inni jej politycy. Brown, choć wygrał 18 pkt. proc. wśród wyborców niezależnych, także na skutek powiązania wyborów z elekcją prezydencką przegrał głosowanie (uzyskując jednak aż 8 pkt. proc. więcej niż Romney w wyborach prezydenckich w Bay State). Przypadek Warren może wiec dowodzić zaistnienia w tej elekcji przypadku efektu coattails, a wiec zwiększenia popularności kandydatów tej partii do której należy zwycięzca wyborów prezydenckich. Jednak w globalnym ujęciu przy podziale tylko na okręgi do Kongresu Mitt Romney pokonał Obamę, zwyciężając przy tym w 99 okręgach w 26 stanach w których tryumfował Obama.

- Tym, co sprawiło, że ocena wyniku Republikanów wypada negatywnie były rezultaty osiągnięte przez kandydatów GOP we wspomnianych powyżej pięciu stanach republikańskich. Poza Nebraską, gdzie Deb Fisher „odzyskała” dla Republikanów miejsce w wyższej izbie, w każdym z nich nominaci GOP przegrywali głosowania, mimo efektownych zwycięstw Romneya. W Montanie urzędujący senator Demokrata Jon Tester pokonał rywala w stosunku 49:45, a więc różnicą większą niż 6 lat wcześniej. Z kolei Romney wygrał tam 13 pkt. proc. W Dakocie Północnej po rezygnacji Demokrata Kenta Conrada rywalizacja była otwarta, ale i tak choć Romney wygrał tam 19 pkt. proc., Heidi Heitkamp (D) pokonała Ricka Bega (R) 1 pkt. proc. (prawie 3 tys. głosów w liczbach bezwzględnych).

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Blog poświęcony wyborom w Stanach Zjednoczonych w r. 2012.

Ostatnie notki

Ostatnie komentarze

  • @bielsko Nie wiadomo tylko czy mniej reprezentatywny jest straw poll z CPAC-u czy z Ames.
  • @Awdar Ostatni raz Republikanie wygrali wybory, kiedy w tandemie nie mieli kogoś o nazwisku...
  • @armitage 44 1992 jeszcze raz z R. Paulem w roli Perota? Wcześniej wydawało mi się, że J....

Tematy w dziale