Minister SZ Polski, Radek Sikorski, po raz kolejny wykazał się niewiedzą i jednocześnie bezczelnością i tupetem. Komentując nacisk wywierany przez rząd USA i światowe organizacje żydowskie na Polskę, by oddała mienie zagrabione po Żydach wymordowanych przez Niemcy w Holocauście, Sikorski powiedział:
„Jeśli Stany Zjednoczone chciały coś zrobić dla polskich Żydów, to dobrym momentem były lata 1943-44, gdy większość z nich jeszcze żyła i gdy ustami Jana Karskiego Polska o to błagała; teraz ta interwencja jest cokolwiek spóźniona - powiedział Sikorski w radiowej "Trójce". Wymienił w tym kontekście "chociażby" możliwość zbombardowania torów kolejowych wiodących do niemieckiego obozu zagłady Auschwitz-Birkenau.”
http://www.rp.pl/artykul/628011_Sikorski--USA-mogly-pomoc-polskim-Zydom.html
Jest to kłamstwo niemające nic wspólnego z prawdą historyczną, natomiast wpisujące się idealnie w obecną polską ideologię polityki zagranicznej i wewnętrznej – plucia na USA, kłamania na temat USA, i twierdzenia, że „wszyscy są źli, tylko nie Polska i bratnia Rosja”.
Odnosząc się do kłamstwa Sikorskiego, należy stwierdzić, że fakty były następujące:
1) Techniczna możliwość bombardowania Auschwitz i torów prowadzących do tego obozu powstała dopiero latem 1944 r., gdy Amerykanie zdobyli lotnisko w Foggii k/Bari we Włoszech – pierwsze poza Wielką Brytanią i Francją lotnisko, skąd mogliby bombardować Auschwitz nie przelatując nad Niemcami, które wtedy były najeżone obroną przeciwlotniczą, więc loty nad Niemcy oznaczałyby samobójstwo lub przynajmniej wysokie straty. Przypominam, że alianci naloty dzienne (przynoszące im poważne straty) rozpoczęli dopiero w 1943 r., wcześniej były to tylko naloty nocne, a panowanie w powietrzu nad Niemcami alianci zdobyli dopiero w 1944 r. Zasięg ówczesnych bombowców amerykańskich, tj. przede wszystkim B-17 i B-29, był tak krótki, że z dalszych lotnisk niż Foggia latać się nie dało (pomijając, z oczywistych względów, lotniska w UK i wyzwalanej wtedy Francji), bowiem Foggia jest oddalona od Oświęcimia o 1050 km, a bombowce musiały przecież wrócić na lotnisko. A może Radek Sikorski uważa, że Amerykanie powinni byli się przeteleportować do Auschwitz?
2) Ktoś mógłby zapytać: czemu nie zbombardowali Auschwitz latem 1944 r., gdy już to mogli zrobić? Przecież Sikorski twierdzi, że w 1944 r. jeszcze większość polskich Żydów żyła. Otóż prawda jest taka, że większość Żydów polskich w 1944 r. już nie żyła. Pamiętać należy, że ich eksterminację tak naprawdę Niemcy zaczęli już wtedy, gdy rozpoczęli okupację Polski, czyli w 1939 r. Zamknęli Żydów w gettach, gdzie zapanowała wysoka śmiertelność; racje żywnościowe przydzielali jeszcze niższe, niż Polakom; często „bawili się” też w rozbijanie głów niemowląt o mur, strzelanie do ciężarnych Żydówek, bicie Żydów i nasyłanie na nich psów. Do 1944 r. wymordowali już ogromną większość polskich Żydów; w sumie, do momentu wyparcia ich z ziem polskich, wymordowali ok. 90% przedwojennej żydowskiej populacji Polski, nawet większy odsetek Żydów niż w samych Niemczech. Więc kłamstwem jest, że w 1944 r. „większość z nich jeszcze żyła”. Karski mógł błagać, a Roosevelt mógł sobie chcieć co chciał, ale fakty są takie, jak napisałem.
3) Bombardowanie Auschwitz-Birkenau i torów do tego kompleksu obozowego prowadzących byłoby nie tylko niemożliwe do 1944 r., ale również totalnie bezcelowe. Radek Sikorski zapewne w Auschwitz nie był, ale ja byłem tam dwa razy i widziałem tamtejsze koszary SS i baraki więźniów. Tych budynków nie dałoby się odróżnić z powietrza: niskie, małe budynki niewyróżniające się nijak. Nie mówiąc już o tym, że plany obozów z zaznaczeniami co jest czym, kurierzy polskiego państwa podziemnego przekazali na Zachód dopiero w 1944 r., gdy większość Żydów polskich już nie żyła (patrz pkt. 2). Bombardowanie torów kolejowych byłoby już idiotyzmem, bo zbombardowane tory kolejowe dałoby się odbudować w parę dni. O czym Amerykanie się przekonali, gdy próbowali bombardować linie kolejowe w północnym Wietnamie. W przypadku Auschwitz-Birkenau byłoby jeszcze gorzej, gdyż holocaust był największym programem III Rzeszy, który naziści priorytetyzowali ponad wszystko inne, nawet wygranie wojny (pociągi z więźniami przyjeżdżały na niesławną rampę obozową nawet pod koniec 1944 r.). Naziści nawet zarezerwowali pod koniec wojny koleje specjalnie dla transportów z więźniami i dla wojska, podczas gdy niemieccy cywile, panicznie uciekający przed Armią Czerwoną, musieli uciekać drogami. Jak ktoś miał samochód lub załapał się na czyjąś ciężarówkę lub furmankę, był uratowany. Jak ktoś nie miał – tym gorzej dla niego. Więc nawet gdyby Amerykanie zbombardowali linie kolejowe prowadzące do obozów koncentracyjnych czy obozów zagłady, to i tak Niemcy odbudowali by je w parę dni. (Mówimy o torach niezelektryfikowanych.)
4) Nie ma też gwarancji, że Niemcy nie zbudowaliby ad hoc nowego obozu gdzieś na terenach okupowanych.
5) Co Radek Sikorski jeszcze uwzględniał, gdy mówił „chociażby”?
Prawda jest taka, że dla Aliantów zachodnich nie było możliwe „zbombardowanie Auschwitz albo torów prowadzących do niego”; nie było możliwe „powstrzymanie Holocaustu” na inny sposób, niż to zostało zrobione, czyli pokonanie militarne III Rzeszy tak najszybciej, jak to możliwe. Jak zresztą napisał w swojej „Historii Niemiec” śp. Prof. Jerzy Krasuski, każda kolejna klęska Wehrmachtu ratowała od zagłady kolejne setki tysięcy ludzi.
Wypowiedź Radka Sikorskiego nie tylko powiedziała, jak słabo się zna na sprawach wojskowych (cóż się dziwić – nigdy nie służył w wojsku*), ale również, że jego argument jest nie tylko fałszywy, ale również że nie dotyczy sprawy. Chodziło o to, kiedy Polska odda mienie spadkobiercom pomordowanych (przez Niemców) Żydów, którym owe mienie zagrabiła jak hiena cmentarna. W każdym cywilizowanym kraju na świecie nastąpiłoby to już dawno temu. W Polsce, rzekomo demokratycznej i niepodległej od 1989 r., nie nastąpiło to do dziś. Sikorski tego nie rozumie.
*A co do Radka… kiedy Radek Sikorski dostanie kartę powołania do wojska? Radek bowiem wyemigrował do UK latem 1981 r., uchylając się tym samym od wcielenia do wojska; nie stawił się w 1981 r. do zasadniczej służby wojskowej. Jest to w polskim prawie przestępstwo zagrożone karą do więzienia. Przedawnia się po 20 latach, ale przedawnienie „nie biegnie” podczas tzw. „samowolnego pobytu sprawcy za granicą”, a Radek Sikorski przebywał w Polsce tylko w latach 1990-2001 oraz od jesieni 2005 r. do dnia dzisiejszego (w latach 2001-2005 pracował w AEI). Czyli, jak dotąd, przebywał w Polsce tylko przez 16 lat i kilka miesięcy, a więc musiałoby upłynąć jeszcze 3,5 roku, żeby sprawa się przedawniła. Polska armia jest obecnie zawodowa, ale nie zmienia to faktu, że ten, kto wcześniej uchylił się od wojska nielegalnie i nie został przeniesiony do rezerwy, nadal formalnie podlega karze.


Komentarze
Pokaż komentarze (20)