ZiggyM ZiggyM
2803
BLOG

O Jarosławie Kaczyńskim i Śląsku

ZiggyM ZiggyM Polityka Obserwuj notkę 51

Ponieważ w ostatnim czasie wybuchła burza medialna wokół „narodu śląskiego”, tożsamości śląskiej, kwestii autonomicznego województwa śląskiego i wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego, postanowiłem się do tego odnieść. A więc po kolei.

 

W ostatnich dniach w Warszawie obradowało Biuro Polityczne KC PIS pod przewodnictwem Jarosława Kaczyńskiego. Uchwaliło ono 116-to stronicową listę żalów i fobii Jarosława Kaczyńskiego, a wśród nich znalazło się skandaliczne, szkalujące twierdzenie, że „śląskość to zakamuflowana opcja niemiecka”, co sugeruje, jakoby Ślązacy byli niemiecką piątą kolumną.

 

Później, Jarosław Kaczyński dalej szedł w zaparte, twierdząc, jak inni autorytarni etatyści, że postulat autonomii godzi w terytorialną integralność państwa polskiego, że nie ma narodowości śląskiej, że „narodowość Śląska to zakamuflowana opcja niemiecka”, że RAŚ jest organizacją antypolską i secesjonistyczną, itd.

 

Dzisiaj na antenie TVN24 wystąpił prezes RAŚ, pan dr Jerzy Gorzelik, odpierając większość tych kłamliwych, szkalujących RAŚ i Ślązaków zarzutów, więc nie zamierzam powtarzać tego, co on już powiedział. Zamierzam jednak przedstawić kilka faktów, o których większość osób spoza Śląska nie wie.

 

Jako mieszkaniec Górnego Śląska, syn Ślązaka ze Zgorzelca, a jednocześnie student historii, znam Śląsk, śląskie realia i historię Śląska, więc myślę, że mogę przekazać P. T. Czytelnikom wiarygodne informacje.

 

Śląsk odpadł od państwa polskiego w XIV wieku i został zhołdowany przez Czechy, lecz nawet wtedy pozostało w nim wielu polskich autochtonów. Przez wiele stuleci na Śląsku żyli obok siebie Niemcy, Czesi i Polacy. Nowoczesne narody ze świadomościami narodowymi upowszechniającymi się również wśród ich niższych warstw zaczęły jednakże istnieć dopiero w XIX wieku na skutek wszystkich zmian społecznych, do których wtedy doszło (powszechny obowiązek szkolny, upowszechnienie prasy, likwidacja systemu feudalnego, itd.) w cywilizowanych krajach Europy, w tym również w Prusach, które przejęły gros Śląska w czasie wojny sukcesyjnej austriackiej (1740-1747).

 

Wielu Ślązaków mieszkających w XIX wieku na Górnym Śląsku zaczęło się poczuwać jako grupa etniczna odrębna od Niemców i Czechów – jako Ślązacy-Polacy (jak np. Korfanty) lub jako tylko Ślązacy. Byli grupą wyraźnie odrębną od Niemców, którzy im często utrudniali kariery i traktowali ich podejrzliwie, jako podejrzaną grupę etniczną. Przykładem był chociażby Karol Godula (1781-1848).

 

Władze pruskie toczyły przeciwko Polakom na terytorium swojego państwa, w tym na Górnym Śląsku, ostrą walkę. Wspomagali ich niemieccy biskupi i księża. Odmawiali rozgrzeszenia Ślązakom czytającym polskie pisma, a Korfantemu (na rozkaz kardynała Koppa, biskupa wrocławskiego) odmówili ślubu, przez co Korfanty musiał wyjechać do Krakowa.

 

W 1918 r. odrodziło się niepodległe państwo polskie i powstała kwestia jego granic. I wtedy, kiedy Polska była zajęta walką na wschodzie (1919-1921), Ślązacy sami chwycili za broń i wywołali trzy powstania śląskie. Pierwsze dwa powstania zakończyły się pokonaniem niemieckich bojówkarzy i utworzeniem mieszanej niemiecko-polskiej policji plebiscytowej na miejsce niemieckiej „Policji Bezpieczeństwa” (Sicherheitspolizei). 20 marca 1921 r. na Śląsku odbył się plebiscyt, który miał zadecydować o przynależności państwowej Śląska. 60% głosów, w tym głosów Niemców, którzy wcześniej wyprowadzili się ze Śląska, ale pochodzili stąd i mieli prawo głosowania w plebiscycie, padło za Niemcami, lecz 40% padło za Polską, mimo, iż od XIV wieku ziemie te nie wchodziły w skład państwa polskiego (które w latach 1795-1918 w ogóle nie istniało).

 

Międzysojusznicza Komisja Plebiscytowa początkowo zadecydowała o podziale Górnego Śląska tak, że po polskiej stronie zostałyby tylko 2 mało znaczące gospodarczo powiaty. Spowodowało to wybuch strajku generalnego, który przekształcił się 3 maja 1921 r. w III powstanie śląskie, a jego dyktatorem ogłosił się Korfanty. Okazało się ono sukcesem politycznym, bowiem Komisja zmieniła swoją decyzję tak, że Polsce przyznano co prawda mniejszą, ale bardziej uprzemysłowioną część spornego terytorium, w tym Katowice i Chorzów (Królewską Hutę).

 

Jeszcze przed plebiscytem, 15 lipca 1920 r., Sejm Ustawodawczy RP uchwalił ważny akt prawny, Ustawę Konstytucyjną zawierającą Statut Organiczny Województwa Śląskiego. Stworzyła ona (formalnie objęte w 1922 r.) autonomiczne województwo śląskie cieszące się szerokim zakresem uprawnień; dla rządu centralnego RP na wyłączność zastrzeżona była tylko polityka zagraniczna i polityka obronna, a pozostałe sprawy były zawiadywane bądź wspólnie, bądź tylko przez władze województwa. Władzą uchwałodawczą był Sejm Śląski. Województwo miało własną policję i własny Skarb Śląski. Województwo to musiało co prawda odprowadzać pewną część swoich dochodów do skarbu RP, i przez to niejako subsydiować inne województwa, lecz dzisiaj też tak się dzieje, z tym, że wtedy województwo zatrzymywało część swoich dochodów, a dzisiaj oddaje cały dochód wypracowany w tej prowincji i dostaje z powrotem tylko ochłapy.

 

W 1939 r. rozpoczęła się II wojna światowa. Ślązacy stanęli wtedy wobec nowego problemu: Niemcy zaczęli w warunkach srogiej zimy 1939/1940 wyrzucać do GG ludzi, którzy deklarowali się jako Polacy, zaś tych, którzy zadeklarowali się jako Niemcy, wzięli do Wehrmachtu przymusowo, gdzie jednak traktowali ich jako podejrzaną grupę etniczną, nie pozwalając im awansować na stopnie oficerskie. Ślązacy w więszkości służyli w niej przymusowo, nie ochotniczo, choć trochę ochotników się zdarzyło. Kłamstwem jest, że „Ślązacy zdradzili”. Nieprawdą jest, że mogli uciec do GG, granica między GG a terenami wcielonymi do Rzeszy była pilnie strzeżona.

 

W 1945 r. nielegalne, narzucone Polsce przez Stalina władze komunistyczne, uchyliły Statut Organiczny, mimo, że potrzebowały na to zgody Sejmu Śląskiego, który wtedy nie funkcjonował z powodu dopiero co kończącej się wojny. Skarb Śląski został skonfiskowany przez komunistów.

 

Chociaż Polska jest, przynajmniej na papierze, państwem demokratycznym, to jednakże nadal nie naprawiono tych historycznych krzywd, a wszystkie duże partie w Polsce bronią państwa „jednolitego” (czyli centralistycznego) jak krzyża albo własnego honoru. Wszystkie się zgadzają, że ustrojem Polski powinien być centralistyczny etatyzm autorytarny. Ignorują wszelkie dowody na to, że ustrój federalny jest lepszy niż ustrój centralistyczny. Stany USA, stany Australii, kantony Szwajcarii, landy Niemiec i Austrii, regiony Hiszpanii i prowincje Kanady cieszą się szeroką autonomią i jakoś państwa te nie rozpadają się, nie walą się, a wręcz przeciwnie; ponadto, ich ustrój osłabia separatystów quebeckich, katalońskich i baskijskich.

 

Ustrój federalny pozwala bowiem, na tyle, na ile jest federalny/autonomiczny, każdemu regionowi, a nawet miastu, decydować samemu o swoim losie i rozwiązywać problemy swoje i swoich obywateli, znając je. Jest to forma rządów najbliżej zwykłego obywatela. Ponadto, nawet jeżeli jeden stan czy land popełni jakiś błąd, to inne stany czy landy nie muszą go naśladować (patrz np. USA, gdzie w Teksasie nie ma stanowego podatku dochodowego, a w Kalifornii jest, i to bardzo wysoki). Natomiast w państwach centralistycznych, takich jak Polska i Francja, jeden błąd popełniony przez urzędników rządu centralnego jest błędem powielanym w całym kraju.

 

Niedopuszczalne jest również to, że Śląsk musi nadal subsydiować inne, biedniejsze województwa Polski.

 

My, wyborcy RAŚ, podobnie jak wielu innych mieszkańców Śląska, nie domagamy się niczego nadzwyczajnego, niczego wygórowanego, ani niczego godzącego w integralność terytorialną państwa polskiego. Domagamy się tylko tego, co nam zostało nielegalnie zabrane w 1945 r. przez nielegalne władze: autonomicznego statusu województwa. Nie domagamy się nic poza tym, co zostało nam zabrane.

 

RAŚ nie jest i nigdy nie był organizacją secesjonistyczną. Nie opowiada się za secesją. RAŚ wie, o czym pisze na swojej stronie internetowej, że Śląsk nie przetrwałby jako niepodległe państwo. RAŚ opowiada się za autonomią.

 

RAŚ nie jest organizacją antypolską.

 

Zaś co do narodowości śląskiej – narodowość nie jest określana przez wspólnego przodka, przez język (Szwajcarzy nie mają wspólnego języka), ani przez wspólne terytorium – Żydzi od 70 r. n.e. żyją w diasporze, a niewątpliwie są narodem. Naród to grupa ludzi, którzy uważają siebie za wspólnotę narodową, a zarazem za grupę odrębną od innych narodów. Innymi słowy, decyduje o tym to, co ludzie myślą, za kogo oni sami siebie uważają.

 

Innymi słowy, o tym, czy istnieje jakaś dana narodowość (choćby najmniejsza) decyduje nie jakiś urząd państwowy, nie jakaś partia, i nie naukowcy, lecz zwykli ludzie, tacy jak wy, Czytelnicy.

 

I to właśnie boli Jarosława Kaczyńskiego (i pozostałych przywódców PIS). Boli go, bo to nie on decyduje o tym, tylko zwykli ludzie.

 

Jarosław Kaczyński sam chciałby decydować dla całego świata, jaka narodowość istnieje, a jaka nie istnieje; czy istnieje naród śląski, czy nie; kto należy do narodu polskiego, a kto nie; kto jest dobrym Polakiem, a kto złym Polakiem. W dzieleniu ludzi na lepszych i gorszych jest niedoścignionym mistrzem.

 

Dlatego boli go, że to nie on decyduje, czy istnieje narodowość śląska, czy nie, i że są tysiące ludzi (wg ostatniego spisu 173 tys. ludzi), którzy się uważają za przynależnych do takiego narodu.

 

Na koniec jedno należy zaznaczyć: słusznie mówi przewodnicząca PJN, że Jarosław Kaczyński jest winien wszystkim Ślązakom przeprosiny. Owszem, jest winien.

ZiggyM
O mnie ZiggyM

Nie toleruję na blogu żadnych komentarzy chamskich, obraźliwych, ani zawierających argumenty ad personam.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (51)

Inne tematy w dziale Polityka