ZiggyM ZiggyM
1448
BLOG

Barack Obama is coming to town

ZiggyM ZiggyM Polityka Obserwuj notkę 7

 27 maja do Warszawy przyleci prezydent Barack Obama, który zostanie w Warszawie do 28 maja i dopiero potem odleci. (Tak swoją droga, Baracku Barackowiczu, czy musisz latac tym ogromnym, paliwożernym Boeingiem 747? Nie możesz poleciec jednym z tych 4 Boeingow 757, które USAF ma na wyposażeniu, i które sluza wyłącznie do przewozu VIPow?)

Jak się spodziewalem, Polacy zaczeli już wiele tygodni temu rozprawiac, o czym z nim należy rozmawiac, jakie żądania należy postawic jemu i jego administracji, co można od niego uzyskac, itd. Oczywiście tradycyjnie powrocil temat wiz turystycznych do USA.

Nie zamierzam powtarzac tego, co napisali prof. Zbigniew Lewicki i dr Grzegorz Kostrzewa-Zorbas, choc przyczepie się troche do tego, co napisal ten drugi. Nie jest prawda, ze „USA zmienily swiat nie przez wojsko czy pieniadze, lecz przez kulture wysoka.” Uwazam, ze wszystkie te trzy czynniki odegrały istotną rolę. Każde z tych trzech narzędzi posłużyło USA do zmieniania świata. Nie jest też prawdą, że w Polsce nie ma ani jednej instytucji, w której możnaby zaczerpnąć amerykańskiej haute-culture wypożyczając amerykańskie książki – jest jedna taka instytucja, a jest nią Ośrodek Studiów Amerykańskich w Warszawie, choć, jak to mówią, jedna jaskółka wiosny nie czyni.

Co do samej wizyty i spraw w stosunkach bilateralnych Waszyngton Warszawa:

Nie należy spodziewać się po tej wizycie przełomu ani nawet niczego znaczącego. Z wielu powodów: dysfunkcjonalności państwa polskiego, niekompetencji jego obecnych „przywódców”, małego obiektywnego znaczenia Polski dla USA (jakie żywotne interesy USA mają w Polsce?), niskiego zainteresowania administracji Obamy tą częścią Europy (na konferencję państw tego regionu Europy przyjeżdża głównie w celach PRowskich), i wreszcie pacyfistyczno-appeasementowej ideologii (a co za tym idzie, polityki zagranicznej) rządu Baracka Obamy. Dla Obamy najważniejsze jest ugłaskiwanie Rosji za wszelką cenę – nawet za cenę zdrady najbliższego sojusznika, czyli Wielkiej Brytanii – a nie dbanie o bezpieczeństwo USA i Europy. Obama to nie jest Ronald Reagan ani nawet George W. Bush. Obama to taki nieudolny klon Jimmy’ego Cartera, który go popiera całkowicie, a którego doradca ds. bezpieczeństwa narodowego, Zbigniew Brzeziński, jest dziś jednym z głównych doradców Baracka Obamy.

Ostatnio na Salonie24 jeden bloger, J. F. Libicki, w wyjątkowo bezczelnym poście, napisał, że USA należy postawić wysokie warunki w zamian za kontrakty na wydobycie gazu łupkowego i budowę elektrowni nuklearnych w Polsce. Jednocześnie przyznał, że Amerykanie będą potrzebni, by móc uruchowić złoża gazu łupkowego i wybudować elektrownie nuklearne. Pomijając już fakt, że rząd Donalda Tuska niewiele uczynił, by takie elektrownie mogły w Polsce powstać, i nie wiadomo, czy kiedykolwiek powstaną, to jest to wręcz absurdalny (ale komiczny) post przypominający The Polish-American Agenda of 2004 wypracowany przez APAC, w którym Radek Sikorski i inni „znawcy” polityki zagranicznej grozili Bushowi i Kerry’emu uruchomieniem na jeden gwizdek z Warszawy 9 mln głosów „wyborców polonijnych” (nielegałowie z Jackowa mogą głosować?), jeżeliby jeden z nich nie spełnił żądań APAC. Tak swoją drogą, APAC nie był zarejestrowany w DOJ, a działał na rzecz obcego państwa, więc był organizacją nielegalną. Członkowie takich organizacji podlegają w USA karze 5 lat więzienia.

Panie Libicki, warunki, to może Pan stawiać, jak to inni zabiegają u Pana o coś, a nie jak Pan potrzebuje innych albo jest od nich zależny. USA doskonale obędą się bez Polski, Polska bez USA natomiast nie.

Co do samej wizyty i spraw, które podczas tej wizyty będą prawdopodobnie omawiane:

·        Samoloty typu F-16 i C-130 Hercules. Jak już wspomniał profesor Lewicki, to jest już sprawa załatwiona, trzeba tylko uzgodnić detale.

·        Gaz łupkowy – to sprawa prywatnych amerykańskich firm, więc co Obamia do tego?

·        Libia – Polska nie uczestniczy w operacji przeciw Kadafiemu, więc nie można oczekiwać, aby Obama konsultował z Polską tę operację. Zresztą, czym Polska miałaby bombardować Libię?

·        Rakiety typu PATRIOT – wątpliwe, by kraj nieodpowiedzialny, który nadal nie pozbył się komunistów ze swojej służby dyplomatycznej, urzędów i uczelni, dostał w prezencie systemy obrony plot typy PATRIOT.

·        Tarcza. J. F. Libicki żąda, aby USA przywróciły Bushowski projekt tarczy, sugerując, że według niego jest on Polsce potrzebny. Bez względu na to, czy jest, Obama nie spełni tego żądania, ponieważ jest skrajnym lewackim pacyfistą. On nie chce bronić nawet samej Ameryki, a co dopiero Europy. Wprowadziwszy cięcia w wydatkach obronnych na skalę ok. $400 mld, chce teraz to powtórzyć (co oznaczałoby praktycznie jednostronne rozbrojenie USA), a egzekucję ma wykonać Leon Panetta, były szef OMB i personelu Białego Domu, który za Clintona jak mało kto był odpowiedzialny za clintonowskie cięcia w wydatkach obronnych, na których USA przejechały się, jak Zabłocki na mydle.

·        I wreszcie najważniejsza dla Polaków sprawa, czyli wizy biznesowe/turystyczne (B-1/B-2). Dla urażonych Polaków jest to wręcz sprawa honoru. Tylko, że wizy nie zostaną zniesione, ponieważ Polska nie kwalifikuje się do Visa Waiver Program z dwóch powodów. Po pierwsze, wielu Polaków składa podania o wizy, które nie mają szansy na przyjęcie ich przez konsulów (dotyczy to m.in. osób, które nie mają źródła dochodu w Polsce, które mają krewnych przebywających nielegalnie w USA, które kłamią albo zatajają jakieś fakty w dokumentach albo podczas interview z konsulem, oraz te, które już kiedyś przebywały w USA i tam przesiedziały wizy, pracowały na czarno albo popełniły jakiekolwiek inne przestępstwo). Odsetek odmów wiz w Polsce jest nadal wysoki. Po drugie, zbyt wielu Polaków, którzy przylatują do USA na wizach tymczasowych, przesiaduje te wizy (tj. zostaje w USA dłużej, niż te wizy im na to pozwalają) i/lub pracuje na czarno. Przy okazji: John Kowalski, podający się za Amerykanina, popisał się niewiedzą, gdy pomylił/połączył ze sobą te dwa odrębne kryteria. Co innego odsetek odmów wiz, a co innego liczba Polaków zostających w USA nielegalnie i pracujących w USA nielegalnie, aczkolwiek te dwa kryteria są ze sobą powiązane, ponieważ amerykańscy konsulowie są wyczuleni na polskich oszustów właśnie dlatego, że tak wielu Polaków zostaje co roku w USA nielegalnie. Zresztą, kiedy w USA zostanie wprowadzona kontrola wyjazdowa (obecnie jest prowadzona tylko na kilku punktach granicznych), będzie już wiadomo, ilu Polaków zostało w USA nielegalnie (liczba tych, którzy przyjechali, minus liczba tych, którzy odjechali po 90 dniach od dnia wjazdu do USA). Wtedy zostanie udowodnione czarno na białym, że Polacy kłamią, twierdząc, że nie pracują nielegalnie w USA, bo mogą to robić legalnie w Europie. I wtedy Polska nigdy się nie dostanie do VWP.

·        Wczoraj w „Faktach” TVN”, Marcin Wrona powiedział, że Barack Obama obiecał, że zniesie wizy Polakom do końca swojej kadencji, a w Kongresie jest już projekt ustawy mającej znieść obowiązek wizowy. Pomijając już fakt, że Barack Obama obiecał to samo w 2008 r. w wywiadzie z GW, należy przypomnieć, że sam prezydent USA nie może znieść wiz, bo nie ma takich uprawnień, a Kongres nie uchwali tego projektu ustawy, ponieważ dobrze wie, że społeczeństwo go nie poprze. Nastroje w społeczeństwie, a zwłaszcza nastroje elektoratu Republikanów, którzy kontrolują Izbę Reprezentantów, są raczej nieprzychylne wobec wszelkich propozycji liberalizacji jakichkolwiek przepisów wizowych (i słusznie), więc szanse na uchwalenie projektu ustawy znoszącego obowiązek wizowy wobec Polaków są zerowe.

Podsumowując, warto zacytować to, co parę dni temu napisał Stary Wiarus:

Nawet szczypta amerykańskiego pragmatyzmu wśród Polaków musiałaby dawno zaowocować śmiercią Jaruzelskiego w wiezieniu i odsunięciu od stanowisk publicznych wszystkich sierot po PZPR. Amerykanie nie będą dzielić włosa na czworo, zastanawiając się dlaczego Polska nie odcięla się od komunizmu, pomimo swoich straszliwych z nim doświadczeń - im wystarczy, że tego nie zrobiła i nie ma zamiaru zrobić, co gołym okiem widać. Nie można być sojusznikiem Ameryki jednocześnie wchodząc bez mydła Rosji, gdzie tylko wskaże. 

Polska już dokonała swego kluczowego wyboru geostrategiczengo - to co stało się po Smolensku, to w praktyce wystąpienie Polski z NATO na wlasny wniosek, i wyrzeczenie się sojuszu z USA. 

Nie spodziewajcie się w zamian szacunku Amerykanów, ani niczego innego poza zdawkowym uściskiem dłoni prezydenta i porcją banałów. Mieliście swoją szansę. Lepiej już było. A teraz ruki pa szwam.

I takie będą rezultaty wizyty Obamy.

ZiggyM
O mnie ZiggyM

Nie toleruję na blogu żadnych komentarzy chamskich, obraźliwych, ani zawierających argumenty ad personam.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka