ZiggyM ZiggyM
386
BLOG

Ograniczanie wolności słowa

ZiggyM ZiggyM Polityka Obserwuj notkę 2

Jak wiadomo, w Polsce obowiązuje restrykcyjna ustawa (na domiar złego absurdalnie szeroko interpretowana przez organy ścigania) o znieważeniu prezydenta RP, która przewiduje karę 3 lat więzienia dla każdego, kto "znieważa" prezydenta RP. Definicję "znieważenia" pozostawiono sędziom (którzy pochodzą z nadania prezydenta RP) i organom ścigania. Co gorsza, Trybunał Konstytucyjny orzekł niedawno, że ustawa ta jest zgodna z Konstytucją. (Co może jest prawdą, a jeżeli jest, to trzeba zmienić polską konstytucję).

Ustawa ta, połączona z nadmiernie szerokimi uprawnieniami polskich organów ścigania (które MSWIA proponuje znacznie poszerzyć), pozwala tymże organom ścigania wkraczać do mieszkań niewinnych ludzi jak do domów bandytów tylko dlatego, że krytykują bądź wykpiwają prezydenta.

Obrońcy tej ustawy, w tym posłowie PO i ministrowie rządu Donalda Tuska, bronią jej absurdalnymi pseudoargumentami. Poseł PO, który jej bronił w TK, twierdził kilka dni temu na antenie WSI24, że "wolność słowa musi być ograniczona, bo inaczej zapanowałby bałagan."

Jest to kłamstwo. Wolność słowa nie musi być ograniczona, aby nie było bałaganu. Dowodem są Stany Zjednoczone, których obywatele mogą swojego prezydenta wyzywać nawet najbardziej ordynarnymi słowami i nie grożą im za to kary, a mimo to, w USA nie panuje bałagan. Panuje tam porządek lepszy niż w Polsce.

Minister Krzysztof Kwiatkowski twierdzi, że "wolność słowa polega na tym, że można krytykować kogoś nie posuwając się do wulgaryzmów." To byłaby prawda, gdyby w Polsce panował chociaż taki zakres wolności słowa. Ale nie panuje. Administrator portalu www.antykomor.pl nie wyzywał Bronisława Komorowskiego, a jedynie wykpiwał go, a mimo to ABW naszła go o 6:00 rano. Gdy europoseł Zbigniew Ziobro wypomniał to Platformie i jednocześnie skrytykował Donalda Tuska i jego rząd, został okrzyknięty zdrajcą i potępiony. Telewizja WSI24 pokazała przy tej okazji udowodniła po raz kolejny, że jest na służbie Platformy.

Jaka wolność słowa w Polsce? Śmiech na sali.

Żadne państwo nie ma prawa nikomu ograniczać wolności słowa.

Fakt, że w Polsce nadal obowiązuje przepis o crimen laese maiestatis oraz o crimen laese urzędnikas dobitnie świadczy o tym, że: a) Polacy i polscy politycy nie dorośli jeszcze do państwa demokratycznego, państwa cywilizowanego, demokracji, czy jakiejkolwiek cywilizacji; b) w Polsce wolność słowa jest bardzo ograniczona.

W normalnych krajach, takich jak np. USA czy Australia, za zniewagę prezydenta USA lub premier(a) Australii nie idzie się do paki. Tamtejsi politycy wiedzą, że kandydując na urząd, narażają się na krytykę, kpiny, a nawet obelgi, i że muszą to tolerować, ponieważ są osobami publicznymi. Jednocześnie, jak wszyscy obywatele, mają prawo pozywać znieważające ich osoby przed sąd i domagać się odszkodowania - ale nie robią tego, bo mają ważniejsze sprawy na głowie.

ZiggyM
O mnie ZiggyM

Nie toleruję na blogu żadnych komentarzy chamskich, obraźliwych, ani zawierających argumenty ad personam.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka