166 obserwujących
5108 notek
5090k odsłon
  893   1

Postępowcy

Czy wezwanemu do polskiego MSZ ambasadorowi Rosji wręczono notę dot. rzekomego zamachu na prezydenckiego tupolewa? Zaraz minie 6 miesięcy od ogłoszenia tego przez Antoniego Macierewicza i nic. Żadnych działań. A mieli taką okazję. Ciekawe dlaczego tego do dzisiaj nie zrobili? [Maciej Lasek]

Mamy wojnę na wschodzie. Co robi nasz genialny strateg? Ogłasza największe od 30 lat natężenie w relacjach z zachodnim sąsiadem.

Zdrada czy skretynienie? [Roman Giertych].

Dla równowagi chyba z oświadczeniem, które usłyszał rosyjski ambasador Niemcy otrzymają notę, wzywającą ich do wypłacenia nam reparacji wojennych. Premier jest przekonany, że się zgodzą. Powiada, że Ani rzekome zrzeczenie z 1953 r., ani późniejsze umowy – w tym umowa 2+4 – nie mogą być traktowane jako akty rozstrzygające sprawę. Żadnej takiej uchwały nie odnaleziono w archiwach. Nie mówiąc już o tym, że sam Bierut – jako sowiecki agent – był osobą niejako podwójnie nieuprawnioną do przedstawiania takiego zobowiązania. Tego typu zrzeczenia mogłaby dokonać Rada Państwa lub Sejm – ale nie wydały one żadnego takiego aktu.

Prezydent, który porzucił chyba swoje chwilowo krytyczne nastawienie do dobrej zmiany, mówi Gazecie Polskiej, że nam należą się te pieniądze. Wedle badaczy tego problemu polskie reparacje przejęli Sowieci i teraz Rosja by powinna otrzymać stosowną notę. Tyle że zdaniem wielu z nich Moskale mieli nam jednak nasze odszkodowania zwrócić, przekazując Polsce tereny, nazwane potem Ziemiami Odzyskanymi.

Polscy prawnicy już dawno odrzucili argumentację przedstawioną przez premiera. Pacta sunt servanda. Nawet prominentna wyrazicielka dobrej zmiany wyrażała jeszcze niedawno pogląd, że reparacje się nam nie należą. Teraz atoli temu zaprzecza. Nota mimo wszystko do Niemców pójdzie. Chociażby pewnie po to, aby się nie zmarnował trud twórców raportu Mularczyka. Może też, aby była zachowana równowaga.

Równy dystans do sąsiadów był polityczną strategią Polski przed drugą wojną światową. Nie w czasie rozbiorów. W mrokach niewoli Zachód był u nas w cenie, mimo że traktował nas po napoleońsku. A złe języki pomawiają kaczystów o niereformowalność i upartą dziewiętnastowieczność.

Widać przecież, że się dobra zmiana reformuje i unowocześnia. Jest już nawet w międzywojniu. Nie da się temu zaprzeczyć. Aż strach pomyśleć, co będzie niebawem.

Po wojnie bowiem odrzucono Plan Marshalla. Teraz nasze władze za nic już mają fundusze europejskie. - Moja wizja warta jest poświęcenia unijnych pieniędzy dla rolników - miał powiedzieć Prezes. Już raz optował za rezygnacją z dopłat do hektara na korzyść europejskiej armii.

Ciekawie się zapowiada.



Lubię to! Skomentuj34 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka