163 obserwujących
4713 notek
4836k odsłon
  2294   0

Dymisja

 Premier podobno zapowiedział marny los jakiemuś pisofilowi, zatrudnionemu w jednym z ministerstw. Rzecz oczywiście absurdalna. Szef rządu nie jest od tego aby decydować o zwolnieniach państwowych pracowników. To kompetencja przynależna wyłącznie przełożonym ich jednostek organizacyjnych i obwarowana licznymi zastrzeżeniami kodeksu pracy. Nie ma w nich ani słowa o prywatnych sympatiach czy antypatiach personelu urzędów. Więcej, państwo ma być w tym względzie politycznie neutralne. Małostkowość zaś nie przystoi żadnemu przełożonemu, nawet najniższego szczebla.

Rzecz ma też inne reperkusje. Jeżeli szef rządu ochotniczo bierze na siebie odpowiedzialność za polityczną czystość oficjalistów, to jej nie może od siebie odsuwać nawet wtedy, kiedy mu jacyś grafomani w absurdalnych rymowankach zarzucają jakoby się z jego winy asfalt na lotnisku łuszczył czy autostrady w budowie znajdowały koniec na pastwiskach. I nic tu nie ma do rzeczy, że jego poprzednik decydował nawet o tym czy konkretnym aresztantom zakładać kajdanki czy nie. Rzecz dotyczy tego, co tu i teraz.
 
Najgorsze, że się faux pas zdarzyło a momencie, gdy rząd zbiera cięgi bo kryzys osiągnął apogeum i świadoma tego opozycja z radością wykorzystuje każde jego potknięcie. Aliści nie tylko. Rywal szefa w wyborach na przewodniczącego PO z satysfakcją wykorzystał okazję do poprawienia swoich, nieco ostatnio jakby jeszcze mniejszych szans. Poprzednio wytykane przezeń premierowi bezeceństwa łatwo można było odeprzeć, jako że popełniali je wespół. Teraz jest nareszcie coś, co indywidualnie obciąża Donalda Tuska. Błędy kosztują. 
 
Tyle tylko, że Platforma dalej nie bardzo ma z kim przegrywać, bo wizerunkowo jej główny konkurent jest niezmiennie pod kreską, szczególnie jako niezbyt gorliwy skrupulant w sprawie politycznej neutralności wobec urzędników. Nie tylko przez to jego ciosy nie są zbyt bolesne. PiS już wystrzelał najbardziej emocjonalne przymiotniki na jakieś odpowiedniki propagandowych wróbli czy zgoła much i teraz pozostał bez amunicji, kiedy mu się gruby zwierz podsunął pod celownik. Wykorzystuje zatem jakieś tandetne aforyzmy rodem z powszechniaka o stopniowaniu przymiotników. 
 
Polacy zaś muszą się łapać za głowę na myśl o kulturze politycznej sfer rządzących. W każdym bowiem społeczeństwie się można spodziewać objawów kumoterstwa. Jednak w niektórych się tylko ich nie skrywa. Stosunkowo często się też kończą polityczną katastrofą.
 
Zachodnie mamy aspiracje, pryncypia, kulturę. I zupełnie wschodnie sposoby sprawowania władzy. Nic dziwnego, że tylko na Wschodzie nas mają za panów.
Lubię to! Skomentuj72 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale