7 obserwujących
128 notek
45k odsłon
169 odsłon

Na Dzień 10. Kwietnia

Internet
Internet
Wykop Skomentuj

Położona na zachodzie Afryki Federacja Ru-Putto, od dawien dawna i pod różnymi nazwami, objaśniającymi aktualny stan ustroju tego państwa, a zależna jedynie od widzimisię miłościwie tam panujących, wykazywała wobec swych sąsiadów tendencje agresywne, przyjmując kulturę rabunkową oraz ustrój niewolniczy od koczowniczych Mong-Uti, którym podlegała bezpośrednio jeszcze w XV wieku, rozpocząwszy proces uniezależniania się politycznego od wpływów obcych dopiero od czasów bitwy na Kulkowej Polanie w roku 1380, wygranej przez księcia Bi-mitra Buń-skiego.

Początki tego tworu państwowego, zamieszkałego przez rodzimą ludność slaviataviańską, datują się od momentu, gdy władzę nad autochtonami zdobyło plemię Wu-Kinga: rosłych, długo- i czarnowłosych wojowników o hebanowym kolorze skóry, dokonujące desantów z przemyślnie budowanych i kunsztownie prowadzonych po bajorach tratw z charakterystycznym galionem w kształcie głowy żaby...

Sami najeźdźcy nazywali swój lud Ru-Kinga, czego pierwszy człon przetrwał aż po dzień dzisiejszy w nazewnictwie owej, drapieżnej i żądnej łupów hordy, wraz z całkowicie wydumanym mitem o Ru-slataviatańskim pochodzeniu wierchówki jego mieszkańców, słynących szeroko, w świecie kultur afrykańskich, z pędzenia bimbru nawet na odchodach bydła domowego i nierogacizny, czy też pożeraniu – z lubością – słoniny oblanej masą z owoców drzewa kakaowca…

Na drogę prawdziwego rozboju międzynarodowego, (a nie tylko ograniczonego do własnej populacji) państwowość  Ru-slaviataviańska weszła pod rządami We-tera Ni-skiego, który zaszczepił swoim poddanym, stosowaną tam po współczesność technologiczną metodę rozwoju, polegającą na kopiowaniu wszystkiego, co wytworzą ludy Wschodu Afryki, bez konieczności zrozumienia zasad naukowych i praw fizycznych koniecznych do działania tych przedmiotów (co za oszczędność na latach i kosztach Edukacji!!!), z których lud ten najbardziej upodobał sobie wszelkiego rodzaju uzbrojenie, jako podstawowe narzędzie pracy na rzecz powiększania terytorium własnego i tłumienia buntów ludności podbitej.

W wieku XVIII państwowość  Ru-slaviataviańska, bezwzględną doktryną podboju i niszczenia, doprowadziła do trzykrotnego rozbioru terytorialnego swojego największego wroga na wschodzie, jakim było Królestwo Po-Lachów, dając upust mściwości Ru-slaviataviańskiej, jako że wojska Króla Po-Lachów nie tylko – jako jedyne w historii – zajęły stolicę Wu-Wu-skwę, lecz także zawlokły - za brudną brodę - przed Oblicze Królewskie ich kacyka Y-wana, który korząc się w pyle i na kolanach uznał po-lachańskiego Syna Królewskiego za władcę całej, świętej Ru-slaviatavii.

Historia dalszych stosunków pomiędzy ogromną Ru-slaviatavią, a rozgrabioną (wspólnie z dwoma innymi hienami) Po-Lachowią, miała przebieg niezwykle krwawy, z uwagi na częste powstania tego, ambitnego i walecznego Narodu, przeciwko ich ciemiężcom z zachodu.

Perypetie tych wojen są dość powszechnie znane, a także opisane w Necie, więc ograniczę się tylko do naświetlenie ostatniego, krwawego epizodu tych zmagań, jaki rozegrał się w dniu 10. Kwietnia AD 2010 pod miastem S-Lensk, miejscu straszliwej kaźni Oficerów Po-Lachowskich, zamordowanych przez Ru-slaviataviańskie służby specjalne.

Preludium tej tragedii rozegrało się w momencie podjęcia (tu pytanie: przez Kogo konkretnie?), przez władze III Republiki Po-Lachowskiej, niby mało znaczącej, lecz – jak się okaże kluczowej politycznie - decyzji używania, jako środka transportu powietrznego oficjeli państwa, maszyn produkowanych w całości i tamże konserwowanych w zakładach lotniczych, znajdujących się na terytorium i pod całkowitą kontrolą Federacji Ru-Putto, w jaką przepoczwarzyła się współcześnie, dawna Ru-slaviatavia, o której krążą – oczywiście całkowicie nieprawdziwe – pogłoski, jakoby w jej laboratoriach chemicznych (i nie tylko) produkowane są związki i substancje o jakich „nie śniło się Filozofom”, a z których najbardziej interesujące obejmują całą gamę środków eksplodujących, kamuflowanych – dla przykładu – jako okładziny stosowane przy wykańczaniu i izolowaniu samolotów…

Tak więc, skoro było i Preludium oraz zaistniała możliwość serwisowania samolotu Po-Lachia One w odludnym, dobrze chronionym miejscu, to zapobiegliwość i dalekowzroczność polityków Ru-Putto, (za którą ich bezbrzeżnie podziwiam) nakazała wręcz umieścić w takim samolocie któryś z owych cudeniek, z jakich słyną laboratoria, pamiętające pełne chwały czasy Związku Doradczego, w jaki – na czas jakiś – zmutowała zachodnio-afrykańska państwowość Ru-slaviataviańska, uszczęśliwiając tym aktem nie tylko populację własną, lecz i całą resztę świata…

Oczywiście, decyzja o umieszczeniu tego „czegoś”, co bajkopisarz nazywa „elementem izolacyjnym”, nie została przeprowadzona w celu konkretnym i sprecyzowanym, lecz tak, „na wszelki wypadek”, który – jak wiadomo nie od dzisiaj i zdaniem polityków Ru-slaviataviańskich – zawsze nastąpić może (i zwykle też następuje)…

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale