Gaudi Gaudi
47
BLOG

Lecą bociany

Gaudi Gaudi Kultura Obserwuj notkę 2

Gdy miałem około szesnastu lat,
zamiast kopać piłkę z chłopakami na podwórku przeprowadziłem następujące rozumowanie:
Parę milionów plemników, jeden przez drugiego, pędzą jak umieją, żeby się dostać do jajeczka. Jednemu się udaje. (Czasem dwóm, czy więcej, z których powstają różne zarodki, a z nich rozwiną się poszczególne osoby, o różnych liniach papilarnych.) Udało się! cieszy się taki plemnik, będę żył! Przede mną parę miesięcy życia u mamy w brzuszku, potem niemowlęctwo, dzieciństwo, potem pełnia życia! Będę czuł! Będę myślał, Będzie mnie coś bolało! Albo będę się śmiał, albo płakał! Przede mną życie! Hej, hej! Udało się! Jednemu na miliony. To była jedyna moja szansa, bo przecież każdy ewentualny mój braciszek to nie Ja! Ja - jest tylko jedno. Jedno! Jedyne we wszechświecie. Jaki jestem szczęśliwy! A pomyśleć, że prawdopodobieństwo było takie małe! Wszystkie inne problemy, jakie mogą się później przytrafić to pryszcz. Najważniejsze, że Jestem! Jestem! Żyję.

Poszedłem pograć z chłopakami, pojeździć na nartach, popływać, dostałem dwóję z polskiego, muzyka,...odkręciła gaz, nie zdążyli przyjść na czas..., ot, życie.
I czytam pewnego dnia, że są takie osoby, które uważają, że brzuch kobiety to jej sprawa. Że do któregoś tam tygodnia to jest jakiś embrion, nie człowiek, że jeśli sytuacja materialna jest trudna, to się wywala z brzucha.
Zderzenie z tym co wcześniej myślałem wyprowadziło mnie z równowagi.
Przyglądałem się tym, co tak mówili - normalni ludzie. Wykształceni, inteligentni. Humaniści, a nie tak jak ja, technokrata. Polszczyzną się pieknie posługują, sukcesy życiowe osiągają.
Może ze mną jest coś nie tak?

Gaudi
O mnie Gaudi

Jestem absolutnie, perfekcyjnie, idealnie, stuprocentowo obiektywny

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Kultura