Ostatni program "Teraz my" sięgnął szczytów manipulacji. Nawet nie dziennikarskiej, bo to nie jest dziennikarstwo, tylko kopanie ku uciesze "ciemnego ludu".
Oskarżenie rzecznika praw obywatelskich o to, że zatrudnił jako doradcę ds. wizerunku osobę, która może mieć konflikt interesów, bo kiedyś współpracowała z firmami farmaceutycznymi, to absolutna i absurdalna bzdura. Problem polega na tym, że zatrudniając jakiegokolwiek specjalistę ds. PR, bierze się osobę, która ma jakieś doświadczenie. A skoro ma, to na pewno pracowała dla jakichś firm - budowlanych, informatycznych, farmaceutycznych, jakichkolwiek. Biorąc osobę, która kieruje agencją PR-owską, wahlarz tych firm zawsze będzie odpowiednio szerszy. To nieuniknione, no chyba że by się wzięło osobę bez żadnego doświadczenia! A wtedy można śmiało stawiać zarzut, że zatrudniło się osobę niekompetentną, bo... bez doświadczenia.
Autorom programu można pogratulować, bo trafili na idealny czuły punkt, w który można kopać bez żadnych oporów - bowiem cokolwiek by nie zrobił kopany i tak wyjdzie, że zrobił źle. No chyba że kopany w ogóle by nie zatrudniał żadnych doradców. No a wówczas kopiemy dlatego że... własnie nie zatrudnia! Tylko co to ma wspólnego z dziennikarstwem?!


Komentarze
Pokaż komentarze (7)