Stary kawał - dlaczego policjanci chodzą parami? Bo jeden umie czytać, a drugi pisać (przepraszam z góry wszystkich policjantów! to tylko stary dowcip!). Panowie Reszka i Majewski najwyraźniej umieją tylko pisać, bo umiejętność czytania nie została im dana.
Dzisiejsza Rz, ustami ww panów, stawia Rosjanom (?!) kolejne pytania. Z tym że tych pytan by nie było, gdyby panowie Autorzy zadali sobie odrobinkę trudu czytania i myślenia.
Pytanie nr 1.
Radiolatarnia to kluczowe urządzenie, które pomaga lotnikom sprowadzić maszynę na ziemię. Informacje o kłopotach jaka potwierdziły nam dwa źródła: ekspert pracujący dla rządu oraz osoba w Dowództwie Sił Powietrznych.Czy na podobne przeszkody mógł natrafić Tu-154?
Nie wiedziałem, że do pracy w charakterze dziennikarza zatrudnia się niewidomych. Bo wystarczyło by tylko pobieżnie rzucić okiem na zdjęcia z miejsca wypadku, nawet nie czekając na jakiekolwiek raporty (wiadomo, nie możemy ufać prokuratorom, ale chyba zdjęciom tak?!). Samolot się rozbił jakieś 100-150 m w lewo od osi pasa lotniska. Nastąpiło to po tym, jak maszyna dwukrotnie uderzyla lewym skrzydłem o drzewa - przy czym to drugie uderzenie spowodowało urwanie prawie połowy skrzydła. Chyba nie trzeba być profesorem fizyki i jednocześnie asem lotnictwa, żeby wiedzieć, że po takim czymś samolot odbije właśnie w lewo? Tak więc odchylenie od osi pasa nie miało żadnego związku z żadną radiolatarnią, bo samolot leciał prawidłowym kursem względem lotniska.
Choć tu akurat można by było trochę podyskutować. MAK podaje, że zderzenie z drzewem, które nastąpiło ok. 1100 m od pasa, zdarzyło się jakieś 40 m w lewo od osi pasa. I co z tego? Weźmy pod uwagę, to że odchylenie zanotowano 1100 m od pasa przy wylocie z wąwozu w warunkach bardzo gęstej mgły. I wyniosło ono 40 m! Nie 400 m, nie 4 km, tylko 40 m. Ale od tego należy odjąć długość skrzydła maszyny (kilkanaście metrów). Jakoś nie wygląda mi to na zboczenie z kursu. Fakt, odchylenie było (ok. 20 metrów), ale nie wiemy w jakiej dokładnie pozycji był wówczas samolot, który być może własnie w tym momencie już naprowadzał się na właściwy tor lotu. Dodam, żeby wyrównać maszynę o te 20 m wystarczyłyby zaledwie 0,5 sek przy prędkości 200-300 km/h, z którą leciał samolot. Co z tym ma wspólnego radiolatarnia - nie wiadomo. Ale przecież to tak pięknie brzmi. Ostro nawet, sensacyjnie!
Pytanie nr 2.
Kolejna zagadka: w raporcie Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego (MAK) pojawia się informacja, że załoga tupolewa wyleciała z Warszawy bez danych nawigacyjnych lotniska w Smoleńsku. Kto zawinił? MAK milczy.
OK, odwołujemy się do raportu MAK: "Группа 2 Формирование экипажа и его подготовка к полету 10.04.2010. (...) c. Актуальных аэронавигационных данных по аэродрому назначения Смоленск "Северный", включая действующие НОТАМ, экипаж не имел".
Brzmi groźnie, ale o co chodzi? Czyżby pilotów wysłano w ślepo? Nawet gdyby tak było, pytanie to należałoby skierować do dowództwa - chłopaki, zwariowaliście? Oraz do ś.p. pilotów - jak tak można?! Tymczasem sprawa się kryje w tajemniczym skrócie NOTAM, czego już autorzy nam wyjaśnić nie raczyli. Polska Wiki jest dość lakoniczna:NOTAM - z ang. NOtice To AirMan - to zawiadomienie, zawierające informacje o ustanowieniu, stanie lub zmianie urządzeń lotniczych, służb, procedur lub też istnienia niebezpieczeństwa dla żeglugi powietrznej, których podanie na czas personelowi zainteresowanemu operacjami lotniczymi jest istotne. Ale rosyjska już pisze więcej: НОТАМ (англ. Notice To Airmen, NOTAM) — оперативно распространяемая информация об изменениях в правилах проведения и обеспечения полётов и аэронавигационной информации. НОТАМ содержит извещение о всех поправках, временных или постоянных, которые не были включены в последний сборник аэронавигационной информации (AIP) (dalej są podane informacje zawierane w NOTAM oraz przykłady takich not). Ponieważ Paweł Reszka, który był przez kilka lat korespondentem Rz w Moskwie, doskonale zna rosyjski - można jednoznacznie stwierdzić, że pominięcie tej informacji jest jaskrawym przykładem dziennikarskiej nierzetelności a nie "braku dostępu do informacji".
Tak więc nota NOTAM to informacja operatywna lub aktualizująca dot. m.in. zmian lub wydarzeń nietypowych dla docelowego lotniska. Mogą to być zakłócenia w pracy lotniska, budowy w okolicy lotniska na których np. postawiono dźwigi, jakieś wydarzenia typu pokazów lotniczych, manewrów wojskowych, przelotu ptaków albo pogorszenie stanu pasa (z powodów pogodowych lub prac remontowych). Polska załoga dysponowała danymi lotniska sprzed roku. Niby brzmi strasznie (aż sprzed roku!!! straszne!!!), ale co w tym złego? Ani lotnisko w międzyczasie nie przeniosło się w przestrzeni, ani pozamykano pasów... Nic się nie działo poza wycofaniem pułku lotnictwa wojskowego, ale to w żaden sposób nie wpływało na "dane nawigacyjne" lotniska! Dane "sprzed roku" były całkowicie aktualne, gdyż dysponujące nimi polskie załogi bezproblemowo lądowały nawet 10 kwietnia! Na godz. 7-9. czasu CET (9-11 moskiewskiego) kiedy miały przylecieć samoloty z Warszawy, najwyraźniej nie planowano ani przelotu ptaków, ani remontu pasa - tak więc NOTAM potrzebny nie był. Jak ostatecznie wiemy, samolot się nie rozbił dlatego, że przesunięto pas lotniska, postawiono w okolicy dźwigi, nasypano góry (lub wykopano wąwozy) etc. Samolot się rozbił dlatego, że leciał za nisko i uderzył w ziemię na wylocie z wąwozu (który to wąwóz z całą pewnością nie powstał w ciągu ostatniego roku).
Pytanie nr 2.1
Kto zaniedbał sprawę? Rosjanie czy Polacy? Ten wątek jest istotny, gdyż polskie samoloty miały wcześniej problemy na tym lotnisku. 17 września 2007 r. Lech Kaczyński leciał tupolewem do Smoleńska. Były lotnik 36. pułku: – Wtedy też leciały dwa samoloty. Gdy pierwszy usiadł na pasie, okazało się, że informacje nawigacyjne podane przez Rosjan były nieprecyzyjne. Załoga ostrzegała o tym nadlatujących kolegów.
Przepraszam, ale czy panowie mają czytelników za idiotów?! Najpierw piszą, że polska załoga dysponowała danymi sprzed roku (dodajmy, że zweryfikowanymi i potwierdzonymi choćby 7 kwietnia gdy na tym lotnisku lądował samolot z delgacją premiera oraz 9 kwietnia, gdy przyleciał tam ten sam samolot, czyli jednak danymi aktualnymi), a potem powołują się na jakieś "nieprecyzyjne informacje" z roku 2007. Co ma piernik do wiatraka - chciałoby się rzec.
Pytanie nr 3.
Pytania rodzi też praca kontrolerów lotu tuż przed katastrofą 10 kwietnia. Udało nam się poznać fragment rozmowy polskiej maszyny z wieżą. Wynika z niego, że dramatyczna komenda „Gorizont!” wzywająca do wyrównania lotu padła najwyżej kilkanaście sekund przed wypadkiem. Samolot znajdował się już bardzo nisko. Dlaczego rosyjski kontroler zareagował tak późno?
Zacznijmy od tego, że słynne "101, gorizont!" nie jest komendą, tylko powiadomieniem załogi przez kontrolera. Załoga już wówczas wiedziała, że leci poniżej poziomu lotniska, co jednoznacznie stwierdzono na podstawie analizy nagrań z przyrządów samolotu. MAK podaje: "Первое предупреждение системы TAWS типа PULL UP (ТЯНИ ВВЕРХ) было за 18 секунд до столкновения с препятствием, приведшим к началу разрушения конструкции самолета. До этого дважды формировались сообщения типа TERRAIN AHEAD (ВПЕРЕДИ ЗЕМЛЯ)"(Pierwsze ostrzeżenie z systemu TAWS "Ciągnij do góry!" zanotowano 18 sek przed zderzeniem, które rozpoczęło proces rozpadu samolotu. Przed tym dwukrotnie wydawano ostrzeżenia "Ziemia przed tobą!"). O jakim więc "za późno" mowa? Jakie przepisy mają określać kryteria "wcześnie / późno"? Z dostępnych danych wynika, że informacja z wieży mniej więcej zbiegła się w czasie z ostrzeżeniami systemu TAWS. On też działał "za późno"?! Ciekawe, ile ostrzeżeń wg autorów miała by dostać załoga, żeby się wreszcie do nich dostosować? I z jakim wyprzedzeniem miały te ostrzeżenia nadchodzić? Bo te, które dostawała, nadchodziły ściśle wg lotu samolotu - czyli ostrzegano wtedy gdy samolot już przekraczał kolejne poziomy alarmowe, łamał kolejne minima bezpieczeństwa. Nie wiem, być może (zdaniem autorów) specjalnie dla polskich pilotów należy opracować systemy, które będą ostrzegać załogi kilkanaście sekund (minut?!) przed złamaniem kolejnej granicy?! Ale na to jeszcze ani Amerykanie, ani Rosjanie nie wpadli.


Komentarze
Pokaż komentarze (15)