Sterowiec niesterowalny Sterowiec niesterowalny
65
BLOG

Wyeliminowanie niewygodnego kandydata - bezkarne

Sterowiec niesterowalny Sterowiec niesterowalny Polityka Obserwuj notkę 3

Dziesiejszy wyrok na Annę Jarucką oznacza jedno - za pomocą najprymitywniejszych metod można spokojnie wyeliminować z gry konkurenta w wyścigu o prezydenturę. Spokojnie - bo niczym to nie grozi ani zleceniodawcom, ani wykonawcom.

Wyrok 1,5 r. "więzienia" w zawiasach oznacza, że pani Jarucka nie odsiedzi ani godziny. Nie wątpię - prawdopodobieństwo, że kiedykolwiek naruszy prawo bardziej niż mandat drogowy, jest zerowe. Sąd nawet odstąpił od kary grzywny. Choć i to w przypadku takich operacji jest "wliczone w koszty" - co to jest jakieś 5 tysięcy złotych dla ludzi operujących milionami podczas kampanii wyborczych?! O "ludziach" mówię tu całkowicie świadomie. Gdyby Jarucka ze swoimi kwitami choćby stanęła w biały dzień w centrum Warszawy, to by najwyżej została wzięta za kolejną wariatkę. Tymczasem jej rewelacje zostały z należnym majstersztykiem rozkręcone w mediach i doprowadziły do wycofania się Cimoszewicza.

Oczywiście, do kandydatury Cimoszewicza można mieć różne zastrzeżenia i wątpliwości - natury np. szeroko pojętej "politycznej". Ale fakt pozostaje faktem - był 5 lat temu kandydatem, który realnie zagrażał nie tylko Kaczyńskiemu, ale też Tuskowi. A może przede wszystkim Tuskowi, z którym miał spore szanse wygrania w razie starcia w drugiej turze. Z Kaczyńskim natomiast Tusk miał wygrać (jesli wierzyć sondażom). I to koledzy Tuska wypromowali rewelacje Jaruckiej przy milczącej aprobacie kolegów z sztabu Kaczyńskiego. Wg sondaży z czasów afery Jaruckiej, przypominam, Kaczyński w ogóle miał problemy z dostaniem się do tej drugiej tury. A tu nagle panowie Brochwicz i Miodowicz wyeliminowali największą przeszkodę. Na miejscu Bielana i Kamińskiego postawiłbym im za to dużo dobrej wódki.

Za "wystawienie" Cimoszewicza Jarucka zapłaciła wątpliwą słąwą medialną i wyleciała z roboty w MSZ. Zresztą z tego MSZ pewnie i tak by wyleciała znając metody czystek kadrowych stosowanych przez wszystkie partie zgodnie z zasadą "łupów wojennych". Teraz jeszcze dostała 1,5 roku w zawiasach, czyli jest formalnie karana. No i co z tego? Nie będzie mogła znaleźć pracy w budżetówce i na taksówce. Straszne... Ale jakoś tak myślę, że z głodu umierać nie będzie. Takie usługi są dobrze płatne. Tylko że w "normalnych krajach" wiążą się też z dużym ryzykiem - nie tylko realnej utraty wolności na parę lat, ale nawet życia. Dlatego też w takie układy wchodzą desperaci nie obciążeni rodziną, a czasem nawet nieuleczalnie chorzy, czyli tacy, którym już za bardzo "nie zależy". Przykład Jaruckiej pokazuje, że w Polsce do roli takiego kamikadze może nadawać się nawet zwykła pani urzędniczka. Bo jedyne co ryzykuje to utrata posady, na której i tak by się utrzymała najwyżej jakieś kilka miesięcy.

Przyznam, że ta sytuacja mnie załamała. Nie dlatego, że zamierzam wylewać morze łez po biednym skrzywdzonym Cimoszewiczu. Nie dlatego, że pałam wielką żądzą krwawej zemsty na Jaruckiej. Jej los w ogóle jest mi obojętny. Ale nie jest mi obojętne to, że za pomocą tak prymitywnych zagrywek można realnie sterować polityką 40-milionowego kraju! I też to, że teraz chętnych do wzięcia ewentualnego udziału w tych zagrywkach na pewno przybędzie - mają gwarancję bezkarności.

Kiedyś w przestworzach cicho i dostojnie leciały sterowce - duże, może niezgrabne, ale mające swoje piękno. Podróżowały nimi panowie we frakach i panie w eleganckich sukniach. Dziś mamy tysiące mniejszych hałaśliwych samolotów. Są szybsze, pojemniejsze, bardziej zwrotne więc wyparły olbrzymów. Podobnie w polityce. Jeszcze niedawno była ona domeną panów w cylindrach, doskonale wykształconych i z dobrych rodzin. Dziś opanowały ją dziwni ludzie albo wymachujący gumowymi penisami, albo pozujące pół nago, a przede wszystkim kłamiący w żywe oczy. Powołanie Polityka i Dziennikarza (przez duże P i D) to dziś taki sam archaizm jak sterowiec. Liczy się spryt, cwaniactwo, ilość a nie jakość. Chyba coś myśmy stracili, a nawet tracimy nadal. PS. Nie jestem fanem PiS, PO, SLD i in. W ten sposób pewnie narażę się wszystkim nie zdobywając sympatii z żadnej ze stron. Ale wolę być indywidualistą z własnym zdaniem niż bezbarwnym rzecznikiem jakiejś partii, która przecież już ma rzecznika!

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka