Sterowiec niesterowalny Sterowiec niesterowalny
129
BLOG

Jak Gruzini Stalina przenosili

Sterowiec niesterowalny Sterowiec niesterowalny Polityka Obserwuj notkę 1

Dziś w nocy Gruzini usunęli słynny pomnik Stalina z placu w Gori. "Usunęli" z placu" jednak nie uznacza "usunęli z miasta". Pomnik tylko się przeprowadził o jakies kilkaset metrów.

Nie wiadomo nawet kto podjął decyzję o przeniesieniu pomnika. Także sama decyzja wygląda nieco osobliwie - pomnik został przestawiony o zaledwie kilkaset metrów i trafił nie na śmietnik historii, tylko do Muzeum Stalina w Gori.

Teraz plac będzie nazywał "Imienia Poległych Bohaterów" - podały władze miasta. Ma to nawiązywać do wydarzeń z sierpnia 2008 r. kiedy w trakcie kilkudniowej gruzińsko-rosyjskiej wojny o Południową Osetię Rosjanie zajęli na jakis czas Gori. Muzeum i pomnik przetrwały konflikt bez szwanku, władze nawet ewakuowały eksponaty. W ogóle to muzeum jest skrupulatnie pielęgnowaną atrakcją Gori - jego "serce" stanowi domek rodziców dyktatora, gdzie Stalin się urodził i spędził pierwsze trzy lata życia. Oddawać cześć dyktatorowi można tu od 1937 r. Muzeum przetrwało "odwilż" za rządów Nikity Chruszczowa, kiedy walczono z tzw. "kultem jednostki", przetrwało "stagnację" za Breżniewa kiedy imię Stalina to było tabu, przetrwało "pierestrojkę" za Gorbaczowa, a nawet krwawe kilkuletnie wojny domowe w Gruzji za czasów Gamsachurdii i Szewardnadzego. Naprawdę, w prównaniu z tamtymi wydarzeniami kilkudniowa wojna z Rosją to był drobiazg. Ale muzeum przetrwało. Wprawdzie juz w 2008 r. gruziński minister ds. integracji europejskiej Gieorgi Baramidze oświadczył, że "doskonale zdajemy sobie sprawę że Stalin był katem milionów ludzi, także Gruzinów", ale jakoś nie przeszkodziło to gruzińskim władzom dalej pielęgnować jego pamięć.

Pomnik został przeniesiony w nocy, o decyzji nikt nie był informowany. Zresztą nadal nie wiadomo kto ją podjął. Jeżeli spojrzymy na zdjęcia, to możemy mieć wrażenie, że Gruzja wreszcie pożegnała się z dziedzictwem stalinowskim. Ale jeśli spojrzymy prawdzie w oczy - wszystko wygląda zupełnie inaczej. Zwłaszcza kiedy zdamy sobie sprawę z tego, że jest to jedyny chyba kraj na świecie gdzie działa takie muzeum. I jakoś to nikomu nie przeszkadza...

Tak to wyglądało jeszcze wczoraj:

 

A tak to wyglądało ostatniej nocy:

 

UPDATE: Notka z PAP/Reuters, która ukazała się w tej samej chwili co moja, jest klasycznym przykładem manipulacji - dokładnie robieniem dobrej miny do złej gry. Tytuł mówi sam za siebie:

W Gori, rodzinnym mieście Stalina, rozebrano pomnik wodza.

No i lead: W gruzińskim Gori, rodzinnym mieście Józefa Stalina, w piątek przed świtem zakończono rozbiórkę stojącego na centralnym placu miasta pomnika radzieckiego przywódcy.  Dalej czytamy tylko w jednym zdaniu, że pomnik jest jedynie przenoszony. A to nie to samo, co? Nie, oczywiście, żeby pomnik przenieść trzeba go podzielić na części w pewnym momencie...

UPDATE2: Na niezawodną Gazeta.pl też jak zwykle można liczyć. Oto tytuł:

Gori, rodzinne miasto Stalina pod osłoną nocy pozbyło się jego pomnika

A dalej czytamy: Władze gruzińskiego Gori usunęły w nocy stojący do tej pory na głównym placu miasta pomnik Stalina. Sześciometrowa statua zostanie przeniesiona do muzeum Stalina, który w Gori się urodził. Na miejscu, na którym stała, powstanie nowy pomnik - ofiar rosyjskiej agresji z 2008 roku.

UPDATE3: Gdyby komuś przyszło do głowy dalej pisać o "usunięciu pomnika z Gori" to mam już cytat: "Pomnik Stalina zostaje w Gori i będzie postawiony przed muzeum"powiedział dziennikarzom Zwiad Chmaladze, przewodniczący rady miejskiej.

Kiedyś w przestworzach cicho i dostojnie leciały sterowce - duże, może niezgrabne, ale mające swoje piękno. Podróżowały nimi panowie we frakach i panie w eleganckich sukniach. Dziś mamy tysiące mniejszych hałaśliwych samolotów. Są szybsze, pojemniejsze, bardziej zwrotne więc wyparły olbrzymów. Podobnie w polityce. Jeszcze niedawno była ona domeną panów w cylindrach, doskonale wykształconych i z dobrych rodzin. Dziś opanowały ją dziwni ludzie albo wymachujący gumowymi penisami, albo pozujące pół nago, a przede wszystkim kłamiący w żywe oczy. Powołanie Polityka i Dziennikarza (przez duże P i D) to dziś taki sam archaizm jak sterowiec. Liczy się spryt, cwaniactwo, ilość a nie jakość. Chyba coś myśmy stracili, a nawet tracimy nadal. PS. Nie jestem fanem PiS, PO, SLD i in. W ten sposób pewnie narażę się wszystkim nie zdobywając sympatii z żadnej ze stron. Ale wolę być indywidualistą z własnym zdaniem niż bezbarwnym rzecznikiem jakiejś partii, która przecież już ma rzecznika!

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka