Przed chwilą dotarła do mnie ta smutna wiadomość. Zbigniew Romaszewski nie żyje. Jeden z najuczciwszych (jeśli nie najbardziej uczciwy), jeden z najbardziej elokwentnych (jeśli nie najlepszy). Najbardziej prawy z prawych. Cieszę się, że mieliśmy okazję kiedyś się poznać.
Rodzinie, wszystkim osieroconym tą stratą, składam szczere kondolencje.



Komentarze
Pokaż komentarze