Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Zamieszanie związane z ustaleniem wyników wyborów samorządowych ma również swoje pozytywne strony. W imię ratowania zagrożonej polskiej demokracji doszło do niespodziewanego pojednania pomiędzy oficjalnie zwalczającymi się ugrupowaniami w naszym parlamencie.
Niedawni antagoniści, Jarosław Kaczyński i Leszek Miller, stali się od dzisiaj współtowarzyszami walki o wolną Polskę. Obaj panowie analizując aktualną sytuację w PKW, doszli do zgodnych wniosków. Wybory należy powtórzyć i dokonać zmian w prawie wyborczym.
Wreszcie coś drgnęło w temacie zdolności koalicyjnej zjednoczonej prawicy. W prawach ważnych dla kraju i zgodnym z linią programową partii, Kaczyński potrafi nie tylko żądać i domagać się, ale również i rozmawiać, a nawet dojść do wspólnych wniosków z interlokutorem.
Chyba rzeczywiście mamy nową jakość na prawicy, która niebawem zaowocuje radykalnymi zmianami na naszej scenie politycznej. To byłby niezapomniany widok – Miller ramię w ramię z Kaczyńskim maszeruje po Krakowskim Przedmieściu i wspólnie z nim intonuje „Ojczyznę wolną racz nam zwrócić Panie”. W ramach rewanżu szef PiS staje na czele parady równości i zbiera podpisy za legalizacją związków partnerskich.
Niestety wygląda to zbyt pięknie, aby miało stać się rzeczywistością. Ale powinniśmy się cieszyć z podjętej współpracy, bowiem to bardzo dobrze rokuje na przyszłość. Najważniejsze, że mit o braku zdolności koalicyjnej został obalony.




Komentarze
Pokaż komentarze (18)