0 obserwujących
58 notek
38k odsłon
  510   0

Cenckiewicz o wspomieniach Rozpłochowskiego

Wydawca Stowarzyszenie Pokolenie, 2011
Wydawca Stowarzyszenie Pokolenie, 2011

Pamiętniki Andrzeja Rozpłochowskiego to lektura wciągająca i demaskatorska. Nie są uładzoną i polakierowaną formą zwierzeń byłego lidera śląskiej „Solidarności”, który – jak wielu – po latach próbuje przedstawić własne zasługi. Nie ma w nich tematów tabu, stąd też Rozpłochowski bez skrupułów opisuje swoje członkostwo w Związku Młodzieży Socjalistycznej, służbę ojca w gdańskiej bezpiece, problemy rodzinne, osaczanie przez
agentów KGB we Włoszech oraz bolesne w skutkach prowokacje SB. Autor twardo stąpa po ziemi, a subiektywne oceny konfrontuje nierzadko z dokumentami źródłowymi.
Ta książka jest także fascynującą podróżą w przeszłość nie tylko Rozpłochowskiego, ale też wielu zapomnianych dziś bohaterów walki z komunizmem. Kiedy ją czytałem, przychodziły mi na myśl słowa Anny Walentynowicz: „Jak mieliśmy wygrać, skoro tylu wokół nas nam przeszkadzało?”. To niesamowite, jak wiele z opisanych na kartach tej książki mechanizmów dezintegracji górnośląskiej „Solidarności” w latach 1980–81 przypomina mi ciąg zdarzeń, jakie miały miejsce w tym samym czasie w Trójmieście. Nawet główni aktorzy są ci sami: Wałęsa, Mazowiecki, Geremek, Jaruzelski…
Rozpłochowski zrekonstruował w szczegółach to, co wcześniej opisywali w swoich „gdańskich” pamiętnikach Gwiazdowie, Walentynowicz i Kołodziej. Naszej świadomości historycznej wciąż brakuje takich świadectw. Warto pamiętać, że najnowsze dzieje opisują zazwyczaj zwycięzcy, a wśród nich wielu hochsztaplerów i zdrajców. Ich narracja staje się z czasem obowiązująca. To oni już w 1981 r. zapowiadali Rozpłochowskiemu postawienie szubienicy. Po ludzku wydaje się, że wygrali, choć historia przyznała rację Andrzejowi Rozpłochowskiemu.

Sławomir Cenckiewicz
 

Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale