„Nie róbmy polityki. Budujmy Polskę”. Zmarszczki tylko przy kąciku oka. Botoks czy Photoshop? Zgaszony uśmiech na billboardzie sugeruje to pierwsze, ale koszty, prostota i pragmatyzm dnia codziennego przemawia za drugim. Są tacy spece, którzy twierdzą, że kurzymi łapkami przy oczach Leszek Miller wygrał wybory, bo oczy muszą śmiać się razem z ustami. Ale tutaj uśmiechu nie ma.
„Nie róbmy polityki. Budujmy szkoły”. Ta sama twarz junaka OHP, zapatrzona w dal, w samej koszuli, jak z propagandy lat pięćdziesiątych. Wtedy też unikano uśmiechów na plakatach z twarzami przywódców, tłumacząc to obawą przed ośmieszeniem. Ale szkoły bardziej pasują do następnych pięciolatek. „Tysiąc szkół na Tysiąclecie Państwa Polskiego” Władysław Gomułka. Chciano tym przykryć dominujący w rocznicy wątek religijny (wiadomo, chrzest…). Teraz też slogany kryją niewygodne dla władzy rzeczy. Historia kołem się toczy.
„Nie róbmy polityki. Budujmy mosty”. Na lewo most, na prawo most, a dołem… Nie, młodzian nie patrzy w dół. Stalowoniebieski wzrok spogląda pewnie w przyszłość. Hej, młody junaku, smutek zwalcz i strach! Przecież na tym piachu za trzydzieści lat, przebiegnie z pewnością, jasna, długa, prosta, szeroka jak morze Trasa Łazienkowska! I z brzegiem zepnie drugi brzeg, na którym twój ojciec szedł! La la la la la la la la…
„Nie róbmy polityki. Budujmy boiska”. O, to jest najlepsze, bo ilustruje boiskową pasję junaka. W tej wersji jest najwiarygodniejszy, zwłaszcza, że trochę boisk już zbudował.
Tych wariantów jest kilkanaście, a na każdym premier wygląda młodziej niż ja, mimo że jest kilkanaście lat starszy. Gdyby ograniczyć tą kampanię do billboardów z boiskiem, mogłaby lepiej posłużyć do promocji zdrowego stylu życia. Gość całe życie biegał za piłką i zobaczcie jak wygląda. Oj, mało bystry jestem. Przecież każdy wysiłek fizyczny jest dobry dla zdrowia. Bob Budowniczy z dobranocki też wyglądał młodo. Bob Budowniczy zawsze da radę! Bob Budowniczy nie jest sam! Piach, żwir i cement nie straszne nam! Boba lubimy, nie jest sam! Ale Bob Budowniczy nie sprzeda się w reklamie politycznej. Nie dlatego, że gadał z koparką, spychaczem i betoniarką. Każdy kiedyś gadał sam do siebie. Chodzi o coś innego. Żaden dorosły Polak nie kupi takiej ściemy, że budowlaniec nigdy nie pije.
Więc już lepszy ten junak. Obudzi sentymenty starszego pokolenia. Domalują w myśli zakasane rękawy, kielnię, młot albo kilof. A jak ktoś za młody, żeby to pamiętać, to pamięta na pewno letnią kampanię. Zgoda buduje! Ten logiczny ciąg ma bogatsze korzenie, niż nam się wydaje. Dowód? „Budownictwo i rolnictwo podstawowymi gałęziami gospodarki” Andrzej Lepper. Ale pasuje do duetu koalicyjnego bardziej niż do mrocznego kaczyzmu. Z plakatów dogląda wszystkiego gospodarskim okiem I Sekretarz. Nie, nie przesadzam. Bo co ma premier do wyborów samorządowych, poza tym, że ogłasza ich termin? Nic, a przynajmniej nie powinien mieć. Ktoś w tej serii obrazków zagubił ideę samorządności.
Marcin Motylewski
Felieton ukazał się w listopadowym numerze „Naszego Płocka”



Komentarze
Pokaż komentarze