Drogi Panie Premierze
Piszę w imieniu tysięcy polskich bezrobotnych, tych młodych i tych starych.
Pański rząd boi się podwyższać podatki tym, którzy zarabiają powyzej średniej krajoweji boi się niepodejmując żadnych działań,które ograniczyłyby szarą strefę, umowy śmieciowe i powszechny brak zasiłków oraz perspektyw pracy dla bezrobotnych.
Wiem, ze szansa na to, ze Pan to przeczyta jest nikła. Wysyłam ten list z nadzieją, że coś do Pańskiego umysłu trafi i zmieni pana dotychczasowe poglądy i postepowanie. Nie ma sensu przywiązywanie się do pewnych dogmatów ekonomicznych, miedzy innymi takich, że niskie zadłużenie jest wazniejsze niż bezrobocie.
Bezrobocie nie jest dobrym stanem życiowym. Życzyłbym panu wysokiej inflacji i zadłużenia,ale nie bezrobocia. No chyba, ze każdy bezrobotny miałby choć prawo do skromnego zasiłku, nie tyle jednak tak skromnego, że az śmiesznego, jak to jest w wypadku pomocy społecznej.
Pieniadze są, trzeba tylko wyjść poza swój kurczący się elektorat, który niedługo ograniczy się do niektórych pracowników administracji rządowej, kilkunastu procent samorządowców i jakiejś grupki biznesmenów.
Apeluję o podjęcie działań zmniejszających składki zus dla pracodawców, a zwiększajacych prawa i szanse znalezienia pracy lub otrzymania zasiłku dla bezrobotnych. Powinno ustanowić się dochód gwarantowany - minimalny dochód na samodzielne i niezależne przeżycie dla każdej z osób, która nie ma płacy, zasiłku dla bezrobotnych, emerytury lub renty - ta bardzo humanistyczna koncepcja ucywilizuje nasz kraj dzikiego kapitalizmu.
Państwo powinno tworzyć też miejsca pracy, dlatego niemądrym posuniuęciem jest redukcja etatów w administracji. Do administracji mogliby trafić młodzi ludzie, którzy ukończyli studia i mają okresowe lub stałe problemy ze znalezieniem pracy. Choćby za płace minimalną i 5 godzin dziennie, jeśli nie ma zanadto papierkowej pracy do nadrobienia. A jak nie ma pracy, to przyznać przynajmniej zasiłek. Człowiek przynajmniej będzie bardziej zadowolony, pewny siebie i mobilny. Niestety brak zasiłków dla tysięcy polskich bezrobotnych oznacza trwałą niemobilność i niemoc do wydostania sie z dziur, w których nie ma dla nich pracy.
Pozdrawiam Panie Premierze
Liczę, że opór społeczny w końcu sprawi, że będzie Pan zmuszony do zrobienia czegoś więcej dla osób bezrobotnych niż dla rynków finansowych!


Komentarze
Pokaż komentarze (1)