Aleksander Kwaśniewski, Marek Siwiec, Jerzy Szmajdziński, Ryszard Kalisz, Władysław Frasyniuk, Jolanta Szymanek-Deresz. Co łączy te nazwiska? To całkiem NOWA JAKOŚĆ w polskiej polityce. To Lewica i Demokraci. Nie jakieś PZPR, SdRP, czy nawet SLD… tylko LiD. Aaach, aż powiało świeżością....
No więc ci entuzjaści lewicy i demokracji spotkali się niedawno na ulicy Rozbrat w Warszawie i z dumą, głosem Prawie Magistra Kwaśniewskiego, ogłosili miastu i światu swój nowy program wyborczy pod nazwą „Nowa nadzieja. Nowa polityka”. Jak na razie są to same ogólniki a na szczegóły mamy poczekać później.
Całe szczęście w poniedziałkowym „Dzienniku” natrafiłem na wywiad z Leszkiem Millerem. Czym prędzej przeczytałem, w nadziei, że dowiem się czegoś więcej o tej „nowej jakości w polskiej polityce”. Miller zapytany o nowym program LiD odpowiedział:
„Myślę, że jest on oparty na deklaracji programowej LiD, którą znam oczywiście. I która w pierwszych zdaniach fałszuje najnowszą historię Polski”.
O cholera, pomyślałem… fałszuje? Zaglądam do deklaracji. Piszą tak:
„Uważamy, że odzyskanie pełnej suwerenności w 1989 r., będące dziełem opozycji demokratycznej i wielkiego, społecznego ruchu "Solidarność" - dokonało się w sposób godny najlepszych tradycji narodu polskiego, w drodze dialogu i w atmosferze spokoju społecznego, dzięki odpowiedzialności za kraj obu stron tego porozumienia.”
Niby "obie strony" są, ale szefowi rządu fachowców nie podoba się takie postawienie sprawy i przypomina:
„Ja byłem przy Okrągłym Stole i pamiętam, że reprezentowałem tam PZPR i rząd Rakowskiego. To nie było porozumienie między „Solidarnością” i opozycją demokratyczną, ale między „Solidarnością” a PZPR i rządem Rakowskiego. Nie rozumiem, dlaczego moi koledzy, którzy pamiętają tamte czasy, na coś takiego się zgodzili. To budzi moje zdumienie.”
Może nie pamiętają? Może to amnezja? Jednak nie… to nie to, w deklaracji stoi tak:
„Partie, wchodzące w skład porozumienia LEWICA i DEMOKRACI są dumne ze swego udziału w sukcesach Polski, a zarazem świadome swoich zaniedbań i błędów. Nie cierpimy na amnezję, jak inne partie. Nie burzymy gmachu, który przez lata, wielkim wysiłkiem i wyrzeczeniami wznosiły miliony rodaków. Chcemy naprawiać, a nie niszczyć”
Ale spryciarze! Jednak nie ma się czemu dziwić. Już w 1995 r. Kwaśniewski przekonywał wszystkich: „Wybierzmy przyszłość” i pytał: „Ile razy mamy za to co było przepraszać? Patrzmy w przyszłość!” Hmm… ile razy? Do usranej śmierci panie Kwaśniewski. Zostaje wstyd? Pewnie tak… wstydzą się czerwone świnie. Panie i panowie z LiD – nie wstydźcie się! Z taką przeszłością – naprawdę, nie ma czego! Przyznajcie się do tego jak budowaliście demokrację ludową. Bierzcie przykład z Leszka Millera!


Komentarze
Pokaż komentarze (4)