Według statystyk, od piątku do wczoraj włącznie, na polskich drogach złapano niemalże 900 pijanych kierowców. Powiem od razu: nienawidzę ich. Nienawidzę typów siadających za kierownicą, którzy wcześniej pili alkohol. No nie mogę i już. Nie chcę się czuć na drodze jak koleś z przystawionym rewolwerem do głowy grający w „rosyjską ruletkę”.
Chciałbym, żeby było tak.
Dopuszczalna granica promili alkoholu we krwi to 0. Tak, właśnie 0. Dyskusje o tym, że np. człowiek po jednym piwie nie jest jeszcze pijany itp… to zwykłe bicie piany. Ustalenie granicy 0 ucina wszelkie dyskusje i wątpliwości, czy alkohol miał jakiś wpływ na prowadzenie samochodem, czy nie. Po prostu – chcesz jechać – nie pij.
Kierowca poddany kontroli na obecność alkoholu w wydychanym powietrzu i we krwi, po uzyskaniu dwóch wyników pozytywnych (tzn. stwierdzenie obecności alkoholu), pozbawiany jest auta. Nie ma znaczenia, czy jest to „maluch” czy mercedes. Następnie samochód jest sprzedawany, a zysk ze sprzedaży wykorzystuje się np. na budowę nowych dróg. Kara musi być nieuchronna i szybko wymierzona. Uważam, że nic bardziej nie jest skuteczne, jak właśnie uderzenie po kieszeni pijanych kierowców.
Każdemu, kto będzie chciał wprowadzić takie przepisy, będę kibicował. A kto je wprowadzi – powiem dziękuję.


Komentarze
Pokaż komentarze (30)