Ksiądz Isakowicz-Zaleski, znany lustrator i inicjator polowania na czarownice w polskim Kościele Katolickim, dogrzebał się w esbeckich archiwach do „Proroka”. Ksiądz Zaleski mówi wprost: „Prorok to był najgroźniejszy agent w Watykanie”.
Form współpracy z SB było kilka. Podobno najgorsi byli TW (Tajni Współpracownicy). Jednak w momencie, gdy któregoś ujawniono, dyżurne autorytety moralne tłumaczyły mi, że to nic takiego, on nikomu krzywdy nie zrobił. Przy okazji „Proroka” wyszła ciekawa rzecz. Mianowicie okazało się, że równie obrzydliwym i perfidnym donosicielem była osoba zarejestrowana jako Kontakt Informacyjny (KIN). Była to jedna z kategorii osobowych źródeł informacji, która wg SB nie była najwyższą formą współpracy. Jednak „Prorok” okazał się najgroźniejszym agentem w Watykanie, mimo tego, że posiadał kategorię KIN.
Casus „Proroka” przypomina, że każda współpraca ze Służbami Bezpieczeństwa i każdy donos mógł okazać się niezwykle przydatny komunistycznej władzy.
Ps. Jedną z form współpracy był również Kontakt Operacyjny (KO). Współpraca ta była tajna i świadoma o uproszczonych procedurach związanych z pozyskaniem i prowadzeniem „Źródła” (w latach 70. i 80. często stosowana wobec członków PZPR). Jednakże w obecnych czasach do bycia KO należy przyznawać się z dumą, radością i podniesioną głową. Ku chwale Ojczyzny!


Komentarze
Pokaż komentarze (7)