„W sondażu internetowym dla Newsweeka, który przeprowadzil Internetowy Instytut Badan Rynkowych, zapytaliśmy reprezentatywną pod względem płci, wykształcenia etc. grupę 800 Polaków w wieku od 15 do 50 lat o to, jakie medium jest dla nich ważniejszym źródłem informacji o świecie. Aż 57 proc. ankietowanych w internetowym sondaży wskazało internet. Telewizję wybrało ledwie 27 proc.” (http://biznes.newsweek.pl/smierc-tradycyjnej-telewizji,87732,1,1.html).
Tak wygląda początek artykułu pochodzący z internetowej wersji tygodnika o ogólnoświatowej renomie (?). Prawdziwa niespodzianka czeka jednak czytelnika, który niepomny potknięć językowych i stylistycznych, a nawet błędnego podania nazwy Instytutu (jaki on w końcu jest: internetowy czy interaktywny???), na którego badania tajemniczy autor „DB” się powołuje, przejdzie do analizy sensu owego komunikatu. Tu dopiero robi się śmiesznie. Jak można bowiem uznać za wiarygodne wskazania dotyczące przewagi Internetu nad telewizją pochodzące od… internautów?! I to w kraju, w którym połowa ludności nie korzysta w ogóle z sieci!
Jeśli „Newsweek” zachowa tę tendencję, to można się wkrótce spodziewać badań sondażowych o poparciu dla Ruchu Palikota robionych wśród jarających (i to nie kadzidełka) uczestników wszelkiej maści melanży, relacji drobiu do cielęciny w jadłospisie wegan, czy wskaźnika abstynentów wśród Polaków na przykładzie mieszkańców akademików.
Oczywiście, że tak można. Tylko po co? Amerykański „Newsweek” trzyma swą pozycję tygodnika opinii, a jego polska mutacja zdaje się powoli, acz konsekwentnie staczać na zdecydowanietabloidowe pozycje. Miejsce rzeczowych analiz zajmują horoskopy i przepowiednie rozmaitych hochsztaplerów (tzw. jasnowidzów), a kultura niebezpiecznie zawęża się do pustych plotek i pseudointelektualnych wypocin tych wszystkich Barbie i Kenów, które zaludniają studia telewizyjne jak Warszawa długa i szeroka. Tylko czekać, aż na ostatniej stronie obok felietonu Tomasza Jastruna pojawi się zdjęcie gołej baby, a zamiast Szymona Hołowni zagadnienia chrześcijaństwa i wiary przybliżać czytelnikom będzie Dorota „Doda” Rabczewska.



Komentarze
Pokaż komentarze