Właśnie wysłuchałem w radio transmisji hejnału z wieży Mariackiej w Krakowie. A raczej tego, co z niej zostało… Oto kilka dni temu pan Kamil Dąbrowa (obecny szef Programu I Polskiego Radia, dawniej m.in. prowadzący „Szkło kontaktowe w TVN”) jedną decyzją przekreślił 85-letnią tradycję, wyrzucając z ramówki pełną transmisję hejnału. Jak dotąd podobny „sukces” odnieśli chyba tylko Niemcy, którzy w trakcie okupacji poszli jeszcze dalej i w ogóle zamknęli Polskie Radio, a hejnał pozwolili grać tylko dwa razy dziennie.
Ta idiotyczna decyzja usprawiedliwiana jest przez szefa „Jedynki” „unowocześnieniem ramówki”, bo podobno słuchacze odchodzili od radioodbiorników nie mogąc wytrzymać do południowych wiadomości… I tak oto coś, co zainicjowano w 1927 (sic!) roku zostało lekką rączką wyrzucone na rzecz dalszego upodabniania się do idiotycznych stacji-zapełniaczy tła. Już widzę jak po usunięciu tej ostatniej przeszkody słupki słuchalności „Jedynki” szybują w górę.
Radio zyskało odrobinę więcej czasu antenowego, ale stracili słuchacze. Te kilka południowych minut było świetną okazją do chwili przerwy, może zamyślenia (tak, tak, są jeszcze na świecie ludzie, którzy potrafią się tak po prostu w środku dnia zatrzymać), znam przypadki gdy pracujący za granicą młodzi Polacy specjalnie na ten czas ustawiali sobie przerwę, aby poprzez Internet posłuchać sygnału czasu i hejnału właśnie.
Że to śmieszne, że to mało ważne? A czyż nie jest tak, że piękno codzienności skrywa się w takich z pozoru prozaicznych sprawach? Pan dyrektor Dąbrowa zapomniał widać, że z tradycją jest jak z drzewem — taki, dajmy na to dąb rośnie długo, ale zniszczyć go lub okaleczyć można w jednej chwili. Tu trzeba ostrożności i wyczucia, a nie działań szaleńca z brzytwą obliczonych na ułudę chwilowego zarobku. Kto bowiem może ręczyć, że za jakiś czas nie zostanie skasowany grany o północy Hymn? W końcu reklamy o nietrzymaniu moczu, sraczce czy innej Goździkowej przynoszą większy dochód niż jakieś tam zajmujące antenowy czas starocie.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)