Lutosław Lutosław
472
BLOG

Faryzeusze z Agory zapraszają!

Lutosław Lutosław Gospodarka Obserwuj notkę 3

Gazeta.pl (jeden z portali będących własnością spółki Agora) na swym fejsbukowymprofilu zachęca młodych ludzi do odbycia bezpłatnego (a jakże!) stażu:

„Szukamy kandydatów do pracy w newsroomie Gazeta.pl! Jeśli chcesz u nas pracować, zgłoś się na staż. Trwa miesiąc, i tak, jest bezpłatny, ale najlepsi mają gwarantowane zatrudnienie. Nie jest wymagane żadne doświadczenie, musisz jedynie lubić i umieć pisać oraz wprawnie korzystać z Internetu. Na zgłoszenia czekamy do końca lipca!”

Jak widać prócz naiwności i wolnego czasu innych wymagań tu nie ma. No trzeba jeszcze wiedzieć, że Wyborcza to nie gazeta.pl., a to jest niełatwe zważywszy na fakt, że spora część mediów w Polsce zachowuje się jakby klonem rzeczonego dziennika była. Ale to już inna bajka.

Młodzi internauci, do których adresowana jest powyższa zachęta, nie pozostawili na niej suchej nitki, słusznie wytykając faryzejską moralność redaktorom Gazety. Wszak to ten portal wraz ze swoją starszą siostrą „GW” od dłuższego czasu gardłowali o jawnej niesprawiedliwości i kapitalistycznym wyzysku osób, które stając przed wyborem zatrudnienie czy bezrobocie, decydują się pracować na umowach tymczasowych (jak to redaktorzy z Czerskiej z lubością określają – „śmieciówkach”). Tyle tygodni dziennikarskiego bicia piany w tym temacie zdawało się nie przybliżyć rozwiązania problemu ani o jotę, aż tu nagle niespodzianka – najlepszy sposób na tzw. „umowy śmieciowe” to… w ogóle nie płacić za wykonaną pracę! Tak oto starzy wyjadacze szukają naiwnych pariasów, którzy niczym w „systemie argentyńskim” będą zarabiać na górę piramidy. Różnica tu jedynie taka, że po jakimś czasie owa „góra” zręcznie odcina „doły” i szuka nowych frajerów. A ci świeżo wypluci mogą już spokojnie wytrzeźwieć i zacząć szukać normalnego zarobku. Bo po co zatrudniać kogoś i mu płacić (a także brać na siebie nowe zobowiązania jako pracodawca), jeżeli można znaleźć ludzi, którzy jeszcze dołożą do interesu z własnej kieszeni. Każda aktywność, szczególnie zawodowa generuje przecież  koszta, które ktoś musi pokryć, w tym wypadku jest to stażysta. Niech ktoś spróbuje zatrudnić murarza lub hydraulika i powiedzieć mu, że jakkolwiek tym razem za swą pracę nie dostanie pieniędzy, to jednak być może przy kolejnym remoncie coś mu się odpali… Trudno to sobie wyobrazić, prawda?

Nie wiem nawet co tu bardziej wprawia w zdumienie – bezczelność ludzi, którzy na co dzień mamią młodych socjalistycznymi mrzonkami biadoląc nad ich losem, żałosna grafika ujawniająca całkowite niezrozumienie roli i znaczenia memu internetowego (a jeśli to świadoma parodia, to i tak całkowicie nieudana), czy fakt, że nawet na tak niedorzeczne ogłoszenie znajdą się chętni?

Od jakiegoś czasu nie było tajemnicą, że dziennikarstwo w Wyborczej i przyległościach leży i kwiczy, szczególnie pod względem merytorycznym, ale także językowym. Coraz większa liczba tekstów (szczególnie w wydaniach internetowych) jest po prostu niedopracowana, ujawniając nieprzygotowanie samych autorów, jak i brak odpowiednich działań ze strony korektury. Teraz ten poziom spadnie jeszcze bardziej.

 

A może to po prostu dostosowywanie się do zmieniających się gustów (i poziomu intelektualnego) wciąż licznego grona czytelników?  Etatowi dziennikarze wezmą wolne (w końcu sezon urlopowy w pełni!), a „stażyści” jakoś przekulają interes przez te kilka tygodni.

 
 
 
 
Lutosław
O mnie Lutosław

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Gospodarka