ArturM ArturM
416
BLOG

Hardbass: czyli o tym, co jest lewe a co prawe...

ArturM ArturM Rozmaitości Obserwuj notkę 0

Ostatnio, kiedy usłyszałem o zjawisku zwanym "Hardbass", od razu pierwsze skojarzenie jakie przyszło mi do głowy, że musi mieć to jakiś związek z Rosją. Należąc jednak do osób, które jeśli pierwszy raz spotkają się z jakimś terminem, natchymiast musi się dowiedzieć co on oznacza.

Pewnie znajdą się osoby które jak ja wcześniej pierwszy raz o takim słowie przeczytają. Więc co to właściwie jest ? Jak można przeczytać w jednym z prawicowych mediów, jest to spontaniczny zryw młodzieży ( głównie w krajach słowiańskich ) który definiuje spontaniczność, nieograniczony wręcz wybór miejsca gdzie to można zorganizować, i co najważniejsze, dobra zabawa. I teraz pewnie część osób zacznie się zastanawiać: "Czy to nie jest taki "flashmob" ?". Autor artykułu na którym na razie się wzoruje, oczywście, od razu rozwiewa wątpliwości, że nie mają ze sobą nic wspólnego. Bo "flashmob" jest przecież manifestem "...lewackiej młodzieży, która świetnie się wpisuje w postmodernistyczną rzeczywistość, gdzie wszystko jest względne i niczego nie możemy być pewni a hardbass ma na celu głównie dobrą zabawe osób w niej uczestniczących...".

Cóż, udowodnił mi jak płytkie było moje myślenie na temat "flashmob'a", gdzie chyba byłem manipulowany wizją spontanicznej dobrej zabawy, która tak na prawde nic z zabawą i spontanicznością nie miała wspólnego. Bo przecież wejście do hipermarketu w grupie 50 osób, by każda z nich kupiła po jednym jabłku, miało na cel demonstracje ( a nie irytacje osób robiących większe zakupy ), jak być może niedługo będzie wyglądać rzeczywistość. Gdzie jabłko ( jak każdy inny towar ogólnodostępny ) stanie się towarem luksusowym, na którą będzie stać jedynie nieliczną grupę osób, ale i tak w niewiększej ilości jak jednej sztuki. A reszta będzie skazana na pasztety z mięsem odzielanym mechanicznie. Takie pewnie było przesłanie tego zrywu. Zaś patrząc na zrywy "hardbass" nie musimy sie martwić nad drugim dnem. Bo przecież niesie ono dobrą zabawe. A jak niby by człowiek też miał interpretować zgromadzenie 30 osób mających na sobie kominiarki, ciemne okularny podskakujące w rytm muzyki techno wykrzykując róznegorodzaju hasła. Część i tak by uznała że to kibice jakiejś drużyny swietują jej zwycięstwo, przez co najlepszym wyborem będzie udanie się w kierunku przeciwnym.

Mi nie chodzi o ocenianie potencjalnej logiki czy też celów tych dwóch typów happening'ów, tylko do podziału ideologicznego, do jakiego autor doprowadził. "Flashmob" w sumie nie miał w sam sobie żadnych przejawów, by kojarzyć go z ruchem lewicowym. Zaś "Hardbass" w samym założeniu też nie, ale dość szybko stał sie narzędziem do promocji prawicy i nacjonalizmu. A cóż jako że drugi ruch był odpowiedzią na coś, to "Flashmob" nagle stał się "spedalonym" zrywem lewaków. I tutaj doszło do podziału co jest lewicowe i prawicowe. Dzisiaj jesteśmy świadkami ( zwłaszcza wśród społeczności internetowej ) "renesansu" skrajnie lewicowych i skrajnie prawicowych poglądów. Na każdym portalu można się spotkać z komantarzami pronacjonalistyczne i prokomunistyczne czy tez prosocjalistyczne. Przez co takie rozdzielenie będzie widoczne w bliskiej przyszłości pewnie na każdym kroku. I cokolwiek będziesz robić, będziesz to robił na rzecz lewej lub prawej ręki. Nawet nieświadomy tego. Dlatego posłużyłem się tym przykładem, by pokazać jak już w tak błachych sprawach jak te, mozna te podziały przysposobić i pokazać, kto jest komunistą, a kto prawidziwym patriotą. Zresztą, ta batalia może zyskać na sile w bliskiej przyszłości ( choć mam nadzieje że się mocno pomyle ), gdyż trudne czasy dla naszej gospodarki mogą dopiero przyjść, przez co przeciętny obywatel będzie mocniej podatny na poglądy, niż zwykle. Gdyż nic tak nie pomaga ideologią, jak kryzys...

ArturM
O mnie ArturM

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości