ArturM ArturM
151
BLOG

Wolność słowa: Czyli o tym kiedy jest ograniczana...

ArturM ArturM Rozmaitości Obserwuj notkę 0

"Nie wolno buczeć, ale wolno za to sikać do zniczy powstańców". Nowy dzień, nowe dyskusję, nowe fakty które ponoć ujrzały światło dzienne. I że gwizdanie jest gorsze od wydalania fekaliów. Powstanie jak widać się stało po raz kolejny elementem walki politycznej, która ma tyle sensu, co okazywanie swojego zdania poprzez rzucanie gówna oraz gwizdy podczas oddawania czci komukolwiek.

Nie wiem ile jest w tym prawdy w związku z wypróżnianiem się co poniektórych osób na cmentarzu, ale posłuży mi to do pewnej reflekcji. Jak to jest z tą wolnością słowa. Czy wreście ona jest czy też jej nie ma ? Ostatnimi dniami jednak doszedłem do pewnego wniosku: Ograniczenie wolności słowa następuję w dwóch przypadkach: kiedy jest jej za mało, oraz wtedy, kiedy jest jej za dużo. W pierwszym przypadku jest to oczywiste, ale w drugim ? Czemu niby brak ograniczeń w wolności słowa ma je jednak w pewnym stopniu cenzurować ? A to w prosty sposób, bo jeżeli 100 osób może mówić na raz to jaką z nich usłyszymy ? Może się okazać że żadnej, ale w większości przypadków usłyszymy tą, która będzie najgłośniej mówić, lub też najdłużej. I nie będzie w tym wypadku ważne czy owe tezy wyrażanę przez daną persone mają swoje odbicie w rzeczywistości, czy jest to zwykły stek bzdur. Ważne żeby ktoś ją usłyszał, uzyskał jej popracie. A ten kto uwierzył, swoje też doda i tak powstanie nowa "prawda", która oczywiście znajdzie kolejne ofiary. Owa "prawda" rozprzestrzeni się jak grypa, znajdując osoby nie odporne na nią. Bo przecież jako że mamy wolność słowa, nikt też nie zabrania nam kłamać, czy tez podkoloryzować pewnych faktów. Oczywiście jest przepis karzący za oszczerstwa, jednak jest on w naszym kraju rzadko korzystany. Ponieważ jeżeli by się zaczeło weryfikowanie wszystkich tez krążących na temat wszystkiego i wszystkich, wtedy nasza prokuratura by miała zajęcie na paredziesiąt lat. Dodatkowo pojawiły by się głosy że próbują ograniczać wolność słowa, czyli byśmy wrócili do punktu wyjścia.

Dlatego ta wolność słowa jest raczej świątecznym życzeniem aniżeli prawdą. Pomimo tego że każdy może kroczyć swoją drogą, zostanie po pewnym czasie rzuconym do pewnego worka. Dzisiaj nie możesz stać w centrum, bo i tak zostaniesz przydzielonym do konkretnego "wyznania". I to nie dlatego że jest cenzura, tylko z powodu że ktoś ładniej mówi. Przez co ma większe przebicie w tłumie. A tego mu nikt nie zabroni, bo przecież każdy ma prawo do wyrażania opinii, a że ktoś ma lepszą większą charyzmę od innych, to już druga sprawa... 

Dzisiaj, jak widać, wszystko to co mówię ma w penwym sensie swoje potwierdzenie. Pojawiające się głosy o bezszczeszczeniu grobów powstańców i miejsc pamięci ludzkimi fekaliami, powoduję nie tylko u mnie oburzenie. Jednak po zagłebienu się w ten teamt cieżko o znalezienie dowodów tego tupy ekscesów. Może one był na prawdę marginalne wydarzenie i dotyczyły jakiejś debilnej jednostki która ma prawo żyć w naszym społeczeństwie, nie koniecznie o ugruntowanych przekonaniach politycznych. Chociaż wiadomym jest że jeżeli ktoś chce coś wierzyć, znajdzie jakikolwiek dowód na to że tak musiało być. Może usprawiedliweniem tego stanu rzeczy że nie ma dowodów może stać się działanie wywiadu "Tuskowego" czy też innych osób przychylne temu rządowi. Także mogą się pojawiać inne tezy.  Lecz nawet jeśli ta sprawa okazała sie ( przykrą ) prawdą to OBIE rzeczy ( gwizdy i sikanie na cmentarzu ) nie znajdują u mnie aprobaty. Jako że poprzez to po raz kolejny rozpoczeło się prześciganie, kto jest lepszy, a kto gorszy. Utwierdza mnie w tym przekonaniu, w wypadku kiedy każdy może mówić: że ci mają rację, co głośniej krzyczą, nie koniecznie mądrze...
 

ArturM
O mnie ArturM

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości