Ostatecznie przeczytalem 19 dzieł dwanaściorga laureatów i laureatek:
1) Elfriede Jelinek - Pianistka
2) Jon Fosse - Drugie imię
3) Olga Tokarczuk - Czuły narrator
4) Kazuo Ishiguro - Malarz świata uludy
5) Kazuo Ishiguro - Okruchy dnia
6) Knut Hamsun - Głód
7) Albert Camus - Upadek
8) Isaac Bashevis Singer - Sztukmitrz z Lublina
9) Jon Fosse - Białość
10) Abdulrazak Gurnah - Powróceni
11) José Saramago - Miasto ślepców
12) José Saramago - Mały pamietnik
13) Annie Ernaux - Bliscy
14) Annie Ernaux - Lata
15) Annie Ernaux - Ciało
16) Olga Tokarczuk - Prawiek i inne czasy
17) Kazuo Ishiguro -Pogrzebany olbrzym
18) Han Kang - Biała elegia
19) Rudyard Kipling - Listy z Japonii
Choć modne jest krytykowanie noblistów, ja się w ten trend nie wpiszę. Większość przeczytanych książek noblistów oceniam dobrze lub bardzo dobrze. Pozytywnie zaskoczyli mnie Saramago i Ernaux, którzy często są krytykowani, a ja uznałem ich za bardzo dobrych. Równie wysoko oceniam Gurnaha i Kang, którzy są mało znani. Fosse ma bardzo dobre recenzje i ja też jestem jego prozą zachwycony. Ishiguro i Tokarczuk zawsze lubiłem i ceniłem, a po tym roku utwierdziłem się. Zawiodłem się na Hamsunie i Kiplingu. Pierwszy się źle zestarzał, a drugiego chyba źle wybrałem książkę. W przypadku Jelinek trudno mówić o zawodzie, bo nie spodziewałem się dobrej literatury i jej nie znalazłem. Camusa i Singera nie oceniam, bo za mało ich w tym roku przeczytałem, jeszcze do nich wrócę. Ogólnie uważam, że noblistów czytać warto.
Na kolejny rok planuję przeczytać co najmniej 12 książek co najmniej siedmiu żyjących autorów polskich. Już zacząłem, pierwsze dwie książki mam przeczytane.


Komentarze
Pokaż komentarze (18)