Wiktor Świetlik Wiktor Świetlik
85
BLOG

Podebatujmy o konstytucji... jak kangury

Wiktor Świetlik Wiktor Świetlik Polityka Obserwuj notkę 11

Trochę to przypomina chocholi taniec, a trochę scenę z filmu „Maska”, kiedy główny bohater hipnotyzuje otaczających go policjantów  i sprawia, że zamiast go aresztować zaczynają wywijać w rytm rumby.Niby wszyscy wiedzą o co chodzi, że to bez sensu, że nic z tego nie będzie, część nawet nie chce, ale wszyscy tańczą aż miło. Nawet ci, co – jak niżej podpisany - narzekają na to, że inni tak  wywijają. W telewizorze leci jakaś kolejna mądra debata (właśnie wyłączam) na temat tego czy panująca regulacja w zakresie ustroju prezydenckiego  jest dla narodu odpowiednia, czy też należy wprowadzić zmianę w duchu postulowanym przez Donalda Tuska.
Wiadomo, ze prezydenta nie będzie wybierał jeszcze długie lata ani Sejm, ani RPP, ani Nowak z Arabskim, ani Gosiewski z Suskim, tylko będzie on wybierany w powszechnych, czteroprzymiotnikowych. Choćby i ktoś to chciał „reformować”, to nie znajdzie wymaganej większości do zmiany konstytucji, Zresztą wątpię, by premier chciał to tak na pewno zmieniać. Ot tak wrzucił nam kolejny temat pod dyskusję. Bo fajnie jest tak sobie podumać nad abstraktami. Można zapomnieć o jakiś tam budżetach, koszykach świadczeń gwarantowanych, a także nie zajmować się tym, że służby podsłuchują dziennikarzy albo ktoś tam sobie wyciąg w Pieninach buduje. Zamiast tego omówiliśmy już waletowanie przez posłów znajomych w hotelu sejmowym i molestowanie posłanek przez kolegów u progu kadencji, o którym pani Joannie Musze jakoś się przypomniało akurat teraz. Za sprawą organu najbardziej właściwego w tej sprawie, czyli ministra spraw zagranicznych, wypowiedzieliśmy się, czy Pałac Kultury i Nauki powinien zostać zburzony, czy też nie (ja optuję za tym, żeby wyburzono tak, by upadł na pobliskie Złote Tarasy), a teraz za sprawą premiera rozmawiamy na temat sposobu wyboru prezydenta.

Sam zasczepienie na rodzimy grunt tego, że narzucający tematy do debaty na owej debacie wygrywa, bo najwięcej go pokazują w telewizji pochodzi z czasu rządów PiS. Spin-doktorzy wprowadzili w życie to co jajogłowi wcześniej opisali, czyli że inicjatywa semantyczna bywa dużo ważniejsza od ustawodawczej. Zresztą wynik ostatnich wyborów świadczy, że owa reguła aż taka żelazna nie jest . Ale póki co Platformie idzie to nieźle. Wszyscy za każdym razem się łapią. Szczególnie, ze konkurencja wypada blado. PiS odgrzewa kotlet z lutego, czyli gabinet - nie gabinet cieni, a SLD wyciąga równie odgrzewaną Joannę Senyszyn, która przy okazji awantury o krzyże przypomina weteranom IV Departamentu, że jeszcze jest w Polsce prawdziwa lewica. I chyba dopóki wszystkim się nie znudzi, albo nie połamiemy nóg w dziurach pod nogami, będziemy tak pląsać. A w trakcie pisania tego wpisu przyszła mi do głowy jeszcze jedna metafora – refren starego przeboju Liroja: „skaczcie do góry jak kangury”. Czy jakoś podobnie.   

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (11)

Inne tematy w dziale Polityka