Wiktor Świetlik Wiktor Świetlik
78
BLOG

Trzeźwy narciarz chlubą urzędnika

Wiktor Świetlik Wiktor Świetlik Polityka Obserwuj notkę 29

Bywają pomysły tak durne, że aż imponujące. Jakiś czas temu usłyszałem, że jest robione podejście, by zabronić narciarzom jeździć po alkoholu. Ale uznałem to za jakąś brednię, dzięki której ktoś chce przez kilka dni pobyć w mediach, i która na pewno nie zostanie zrealizowana. Więc o tym nigdzie nie pisałem. Nie po raz pierwszy zabrakło mi wiary w naszą administrację, która i tym razem stanęła na wysokości zadania, a raczej głupoty.

Teraz sprawa wygląda poważnie, bo jak informuje „Dziennik”, pomysł ma dobre notowania w sejmowej komisji zdrowia i zajmuje się nim rząd. Dwa słowa wyjaśnienia dla tych, którzy nie czytali: nie chodzi o wyłapywanie na stoku w sztok pijanych matołków stwarzających zagrożenie dla innych.  Chodzi o wprowadzenie takiego samego limitu jaki jest przeznaczony dla kierowców – 0.2 promila. Czyli odpada kubek grzańca, pięćdziesiątka wódki, kieliszek wina. Kto wypije ten zapłaci. Nawet do 5 tysięcy złotych.

Jaką ilość wypadków powodują osoby, które wypiły kubek grzańca albo pięćdziesiątkę? A kto by to liczył! W projekcie autorstwa Polskiej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych chodzi o to, jak czytam, by Polacy ogólnie mniej pili. Należało więc zabronić pić alkohol na przykład na terenie miasta Białystok, albo na obszarze całej Polski w czwartki. Albo niech nie piją blondyni, ludzie w okularach bądź wprowadźmy zakaz serwowania alkoholu do wieprzowiny i kurczaka. Na poziomie głupoty, na który wspięły się w tym przypadku nasze organa centralne, paleta pomysłów jest naprawdę szeroka.

Jaki będą konsekwencje wprowadzenia owej durnoty na polskie stoki? W najlepszym razie powstanie kolejne martwe prawo. W najgorszym wszyscy właściciele wyciągów, barów, całej infrastruktury otaczającej nartostrady dostaną w plecy, bo przyjedzie mniej osób. Zarobią Słowacy, Austriacy i inne nieodpowiedzialne nacje, które swoim obywatelom zezwalają na wypicie kufla pilznera bądź lampki rieslinga pod stokiem.  

To niesamowite, że w kraju o takich problemach, poważne urzędy zajmują się takimi bredniami. To imponujące, że w społeczeństwie, w którym alkoholizm jest takim kłopotem, największa instytucja zajmująca się nim, tak przekonywająco dowodzi tego, że jest niepotrzebna. Przepraszam za emocjonalność tej wypowiedzi, ale lekkość z jaką nasi urzędnicy rwą się, by ograniczać wolność obywatela potrafiłaby chyba zaskoczyć nawet Czechowa.  

Chapeau bas panowie! Mam nadzieję, że ta głupota jednak nie przejdzie, ale teraz już wierzę, że jesteście do niej zdolni.  

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (29)

Inne tematy w dziale Polityka