syzyfoptymista syzyfoptymista
303
BLOG

Miałam piękny sen

syzyfoptymista syzyfoptymista Społeczeństwo Obserwuj notkę 13

 

Rzadko śnię - tak już mam - ale ostatnio miałam cudowny sen. Sny zwykle szybko zapominam, ale ten wyjątkowo utkwił mi w pamięci. Może dlatego, że śniłam o tym, czego od dawna bardzo pragnęłam. I nie był to sen z rodzaju życzeń spełnianych przez złotą rybkę, ale taki bardziej zwyczajny, właściwie całkiem prozaiczny, no taki normalny aż do bólu (nie bulu!).

No powiem. Przyśniło mi się, że w naszym kraju odbywały się wybory parlamentarne. Ja oczywiście, jak zwykle ostatnimi laty, byłam w nie pośrednio zaangażowana, przewodnicząc komisji wyborczej. Sen był bardzo, ale to bardzo realistyczny. Pamiętam nawet ludzi, którzy tam ze mną pracowali oraz lokal wyborczy i tysiące kart do głosowania, które musieliśmy przeliczyć i ostemplować.

I pamiętam jak nadszedł TEN dzień – dzień wyborów. We śnie marzyłam sobie, że w końcu te wybory doprowadzą w naszym kraju do długo oczekiwanej zmiany. Pamiętam, jak bardzo chciałam, by ludzie głosowali na listę nr 1..... no nie będę owijać w bawełnę, oczywiście na PiS. Tak, na ten straszny PiS, który dziesięć lat temu wprowadził w naszym kraju zamordyzm, będący wizytówką IV RP. Nigdy nie mogłam pojąć dlaczego ta IV RP była i jest dla wielu synonimem zła. Ja miałam bardzo dobre skojarzenia z tamtego okresu i muszę uczciwie przyznać, nie mogłam się doczekać jej powrotu.

Ale dość dygresji, wracam do mojego całkiem przyjemnego snu, dość długiego zresztą. Po otwarciu lokalu wyboczego szybko zaczęli się pojawiać głosujący, o wiele szybciej niż podczas ostatniego referendum. Pamiętam ten tłum ludzi, raz mniejszy, raz większy, który przewijał się do godziny kończącej głosowanie. Potem już tylko szybkie wysypanie głosów z pełnej po brzegi urny i przeglądanie oraz liczenie kart. Nie zapomnę podekscytowania i nerwowości, jaka temu towarzyszyła, szczególnie przy obserwowaniu i porównywaniu dwóch rosnących kupek kart – PO i PiS... wiadomo serce pikało za tą drugą, dlatego sen miałam bardzo niespokojny.

Śniło mi się również, że dzwonili do mnie znajomi, mówiąc, że wg sondaży wygrał PiS. Wierciłam się w łóżku niemiłosiernie – sen był coraz bardziej realistyczny – zerkając na rozkładane kupki, już wiedziałam, że telefoniczne info było prawdziwe. A jak zrobiłam protokół końcowy z głosowania, miałam tę pewność. Sen był coraz przyjemniejszy – w końcu wygrali ci, na których liczyłam od wielu lat.

Ale, jak to ze snami bywa, przebudzenie było koszmarne. Niby wyniki się potwierdziły, ale narracja medialna niczym nie różniła się od tej sprzed wyborów. Właściwie to nie wiem, czy to jawa, czy sen? Czy ja jeszcze śnię? Czy 25 października 2015 roku, coś się w naszym kraju zmieniło, czy nie? Minęły dwa tygodnie, a ja w mediach widzę te same wykrzywione w grymasach twarze, tę samą antypisowską narrację. I już nie wiem, czy śniłam wtedy, czy śnię teraz.

 

A może Polska to już tylko matrix?

 

 

Syzyfoptymista

 

Large Visitor Globe

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (13)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo