135 obserwujących
528 notek
1042k odsłony
  2186   2

Historia zdrady (2)

 W grudniu 1918 r. (KPRP już istniała), sowiecka Armia Zachodnia ruszyła w kierunku Polski. Jednocześnie oddziały sowieckie zaatakowały Tallin i Rygę i wkroczyły w rejony Mołodeczna, Grodna, Wołkowyska, Mińska Litewskiego, Homla i Pińska. Na Wileńszczyźnie i Polesiu nie było żadnych poważniejszych sił zdolnych stawić czoła agresorowi. Historyk PRL-owski Aleksy Deruga o tych działaniach napisał, że „plan strategiczny armii czerwonej nie obejmował Białostocczyzny, a tym samym nie istniało zagrożenie polskiego obszaru etnograficznego”. Pomijając pikantny szczegół, że cenzura PRL nie dostrzegła sformułowania o zagrożeniu Polski ze strony armii sowieckiej, trudno dociec na czym Deruga oparł tę pochlebną dla Sowietów opinię. O zamiarach strony sowieckiej można wnioskować chociażby z faktu, że najbliżej tego „polskiego obszaru etnograficznego” znalazła się Zachodnia Dywizja Strzelców, przeznaczona do odegrania roli „polskiej armii sowieckiej”, a marionetkowy rzad sowieckiej Litwy protestował przeciwko polskiej „okupacji Białegostoku”. Kiedy nominalnie polskie odziały zajmowały Grodno Julian Leszczyński image„Leński” pisał w redagowanym pod sowiecką kontrolą piśmie „Młot”: „Na ulicach Łodzi, Warszawy i Zagłębia proletariat polskie sięga po władzę. My tutaj (tj. W Mińsku Litewskim) wykuwamy siłę, która w odpowiedniej chwili okaże mu należną pomoc”. Nie były to czcze pogróżki, bowiem agenci sowieccy na terenie Polski usiłowali tworzyć oddziały zbrojne Czerwonej Gwardii i opanować większe skupiska miejskie. Do Polski Sowieci przysłali nawet kandydata na wodza przewrotu. Na wniosek Marchlewskiego skierowano komisarza z Zachodniej Dywizji Stefana Żbikowskiego, który latem 1918 r. Zainstalował się w Warszawie wraz z grupą sowieckich wojskowych. Nie było więc przypadku w tym, że począwszy do 18 grudnia 1918 r. Władze polskie zaczęły rozbrajać bojówki komunistyczne.

 Plany Moskwy wydawały się łatwe do zrealizowania. Bolszewicy bez walki opanowali Białoruś, mieli przygotowaną ekipę do „rządzenia” Polską oraz dywizję, którą łatwo było mianować polską armią i zorganizowaną siłę dywersyjną wewnątrz Polski. Dysponowali też przewagą wojskową. Mogli natychmiast użyć 50 tys. wojska, któremu Polacy mogli przeciwstawić słabiutką obronę. W tym czasie Wojsko Polskie dopiero organizowało się, a większość istniejących nielicznych oddziałów było zaangażowane w walkach z Ukraińcami pod Lwowem. Polskie dowództwo musiało się też liczyć z potężną, mimo kapitulacji, armią niemiecką, stanowiąca potencjalne zagrożenie od strony zachodniej. Rosjanom mogło wydawać się, że mają całkowitą swobodę w planowaniu agresji na Polskę.

 Jednak to co wydawało się łatwym na papierze okazało się trudniejszym w realizacji. Nie udało się Sowietom „wyzwolić” Litwy Kowieńskiej, bowiem Niemcy nie chcieli stamtąd ustąpić i tym samym osłonili władzę Litwy przed upadkiem. Białoruś została opanowana, ale „rzad” sowiecki nie potrafił zdobyć szerszego poparcia. W końcu postanowiono połączyć odrębne „rządy” sowieckie Litwy i Białorusi w jeden twór „Litbieł”. Nic więc dziwnego, że władza bolszewicka istniał atak długo, jak długo armia sowiecka mogła utrzymać się nad Niemnem. Wraz z kwietniowym wypadem wojsk polskich na Wilno (1919 r.) i klęskami zadanymi Sowietom skończyły się rządy „Litbiełu”. Dowództwo sowieckie nie było treż całkiem pewne postawy „swoich” Polaków. Pododdziały Zachodniej Dywizji nie miały zbytniej ochoty do walki z Wojskiem Polskim, a jej żołnierze dezerterowali na polską stronę. W końcu bolszewicy zaniechanie tego ryzykownego eksperymentu i kiedy z Dywizji zostały resztki, wciel polskiej armiiono je do rosyjskiej 52 dywizji strzelców i odesłano w głąb Rosji.

 Na wiosnę 1919 r. jasne było, że cały plan załamał się. Polska zdołała obronić się, a dzięki temu obroniły się też państwa nadbałtyckie. W lutym 1920 r. jednak sztab sowiecki wrócił do planów agresji na Polskę. Gorącym rzecznikiem wyprawy na Zachód był Trocki przekonany, iż tylko w ten sposób bolszewicy zdołają podpalić Europę i dzięki temu utrzymają się przy władzy w Rosji. Według danych polskiego wywiadu strona sowiecka przygotowywała siły 20 dywizji piechoty i 5 dywizji kawalerii, a ofensywa miał rozpocząć się w lipcu. Piłsudski wyprzedził Lenina. W kwietniu 1920 r. po podpisaniu układu sojuszniczego z Semenem Petlurą, wojska polskie i ukraińskie wkroczyły na Ukrainę i 5 maja wyzwoliły Kijów. W rezultacie bolszewicy byli zmuszeni do kontrataku na froncie od Dźwińska do Kijowa. Mimo to nadal byli pewni zwycięstwa, a początkowe sukcesy, kiedy zmusili Wojsko Polskie do imageodwrotu, utwierdzały ich w tym przekonaniu. „Wojska czerwonego sztandaru gotowe są walczyć na śmierć z wojskami białego orła” – pisał Michaił Tuchaczewski w rozkazie do podległych oddziałów. „Musimy utopić zbrodniczy rząd Piłsudskiego w krwi zmiażdżonej polskiej armii […] Droga do światowego pożaru wiedzie przez trupa Polski. Naprzód towarzysze! […] Na Wilno, Mińsk, Warszawę – marsz!”

Lubię to! Skomentuj9 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura