Prezydent Rumunii Traian Basescu zobaczył w wiadomościach, że polski Prezydent Komorowski zaprosił jako doradcę Rady Bezpieczeństwa Narodowego generała Wojciecha Jaruzelskiego. Bardzo go to zafascynowało, że można było tak się dogadać z oprawcami, żeby po dwudziestu latach od rewolucji zapraszać ich do do najwyższych władz państwa, z założenia demokratycznego, w charakterze mędrców. Rumuński prezydent nie był w stanie tego rozumem pojąć, więc udał się po poradę na cmentarz w Bukareszcie, gdzie znajduje się grób rozstrzelanego przez nowe władze Rumunii po rewolucji antykomunistycznej Nicolae Ceausescu. Postrach Karpat milczał długo zdziwiony, że tyle lat po śmierci, ktoś mu zjedzoną przez robaki dupę zawraca. Jednak po kwadransie jego truchło i fruwający nad cmentarzem duch wydały z siebie coś w rodzaju głosu, który to przebudził z odrętwienia obecnego Prezydenta Rumunii. Traian aż podskoczył z wrażenia, gdy usłyszał skrzeczące słowo dobywające się z grobowca, a może z powietrza. Słowo to brzmiało jakoś obco, jakby swój rodowód miało poza Rumunią i bliskimi jej Francją czy Italią. Prezydent Basescu usłyszał słowo "rehabilitacja"...Głos I sekretarza Ceausescu chciał wyraźnie, aby nowy demokratyczny prezydent Rumunii go zrehabilitował za zbrodnie przeciwko Rumuńskiemu narodowi. Aby poszedł wzorem północnego kraju ze stolicą w Warszawie, gdzie kolejny prezydent zaprasza do doradzania w sprawach ważnych dla kraju dyktatora.
Traian Basescu z początku był skołowany i nie bardzo pojmował jakim prawem przemawia do niego były dyktator jego kraju, żądając rehabilitacji i może nawet chcąc mauzoleum do którego będzie można prowadzić dzieci. Jednak zdrowe podejście do życia i brak strachu wobec zjawisk nadprzyrodzonych skłoniło Traiana Basescu do użycia zaklęcia, którego nauczył go dziadek wielokrotnie więziony w komunistycznych więzieniach i torturowany. Prezydent głośno i dobitnie jakimś operowym tenorem bohaterskim ryknął w kierunku grobowca Ceausescu " Giń i przepadnij komunistyczna maro! Niech cię wydupczą Lenin ze Stalinem! "
Po takim dictum duch i truchło Ceausescu zabulgotało, pierdnęło i grobowiec zapadł się pod ziemię tak nagle, że biedny prezydent Traian musiał się chwycić krzaku rozmarynu, aż mu ręce zaczęły wonieć jak italska potrawa. Gdy już wygramolił się z nad sekretarzowego dołu to zabrudzony doszedł jakoś do swojego Mercedesa C klasy i rozebrał się do slipek z pobłoconego garniaka, żeby nie pobrudzić beżowego zamszowego siedzenia. Jadąc tak do swojej willi, pod nosem mruknął sobie "Ależ głupola sobie wybrali na prezydenta potomkowie Chopina i Reymonta"...A potem włączył sobie ulubione polskie CD z dawnych lat - Ewę Demarczyk śpiewającą Tuwima "Grande Valse Brillante", który to utwór usłyszał w wieku sześciu lat na festiwalu w Sopocie, gdzie zabrała go jego ukochana, nieżyjąca już matka.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)